Jedynie prawda jest ciekawa

Rozmowa Stefczyk.info: Ewa Stankiewicz

19.11.2011

Media niezależne – w tym portal wPolityce.pl - informują o kolejnym zasmucającym przypadku w zakresie ograniczania wolności słowa. Oto na Politechnice Rzeszowskiej spotkanie z panią zostało przerwane przez, najwyraźniej przestraszonego, szefa samorządu studenckiego. Jak to wyglądało z pani perspektywy?

Ewa Stankiewicz, dokumentalistka, współtwórczyni Stowarzyszenia Solidarni 2010: Celem spotkania była dyskusja na temat "Wolność rodzi się w głowie". Pokazałam krótkie filmy zatytułowane "Cena wolności w Polsce". Pokazują oni ludzi, którzy jeszcze w PRL zapłacili za pragnienie wolności, walkę o nią, bardzo dużą cenę. Zostały one przygotowane tak by dotrzeć do młodych ludzi, jeszcze przed Tragedią Smoleńską. A potem pokazałam fragment filmu dokumentalnego "Krzyż", gdzie między innymi pewna pani, bardzo mądrze, mówi: "Bo wszędzie gdzie nie było wolności, jak np. w czasie zaborów, ludzie gromadzili się w kościołach, przy krzyżu". Chodzi jej o oczywiście o to, że w Polsce wolność jest nierozerwalnie związana z krzyżem. Przedtem kilkunastoletni chłopak krytykuje rząd. Gdy padają te słowa młody człowiek, szef samorządu studentów, wstaje i podchodzi do mnie. Mówi, że prosi by to przerwać, bym mówiła, jak się wyraził, "umiarkowanie". Odmówiłam. Powiedziałam - jak pan uważa, że musi i chce, to niech pan sam przerwie. Dałam mu mikrofon sądząc, że się nie odważy. A jednak. Zaczął mówić, że przerywa, że to są treści, których nie może akceptować.

Jak zareagowała sala?

Różnie. Spora Część mówiła, że to skandal. Był też ksiądz, który mnie zaskoczył. Pomijając milczeniem pokazane przed chwilą drastyczne sceny profanacji krzyża na Krakowskim Przedmieściu, powiedział, że liczył na dyskusję bardziej filozoficzną o wolności, a nie takie grzebanie w tej tematyce tego co działo się pod Krzyżem Smoleńskim. Chociaż ja mówiłam o filozofii, np. o tym czego uczą na rosyjskich uczelniach wojskowych. O tym, że jak się chce zniszczyć naród, to trzeba go skłócić, odciąć od historii i tożsamości, wpuszczać takie złe wirusy. Fragment takiej instrukcji, która jest wprost wzięta z podręcznika używanego na przez Rosjan w kształceniu młodych oficerów. Fragment drukowała "Fronda".

Z jakimi myślami opuszczała Pani Rzeszów?

Wyjechałam stamtąd bardzo przygnębiona. Najbardziej tym, że nawet niektórzy młodzi ludzie, którzy powinni być wyczuleni na wolność słowa, na to by uniwersytet był otwartą dla wszystkich przestrzenią, tak bardzo boją się rozmowy niepokornej. Widziałam też w oczach tego człowieka, który próbował przerwać spotkanie, strach. Nie wiem czy tylko przed konsekwencjami. Może trochę także przed zburzeniem wygodnego  świata w którym o tym co dobre a co złe, słuszne a nie, decydują w całości i ostatecznie TVN plus "Gazeta Wyborcza". Cóż, paradoksalnie potwierdziło się, że i wolność i niewola rodzą się w głowie.

Dziękuję za rozmowę.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook