Jedynie prawda jest ciekawa

Rosjanie przysłali protokoły ze Smoleńska

15.01.2013

W Polsce jest już protokół z jesiennej wizyty polskich specjalistów w Smoleńsku – informuje RMF FM. To wtedy w Smoleńsku pobrane zostały próbki, w których wykryto ślady trotylu.

Dotąd polscy śledczy dysponowali jedynie samymi próbkami. Jak podaje portal RMF FM pomimo zbadania próbek, bez protokołów nasi biegli nie mogliby wydać wiążącej opinii na temat tego, co rzeczywiście wykryto na miejscu katastrofy. Pod koniec grudnia otrzymaliśmy z Rosji dwa tomy akt.

Pierwszy został już przetłumaczony i - jak dowiedział się reporter RMF FM - są tam dokumenty opisujące oględziny części wraku oraz terenu, na którym rozbił się prezydencki tupolew. Te czynności prowadzili polscy prokuratorzy i biegli na przełomie września i października zeszłego roku - wtedy też pobrali ponad 200 próbek, w których wykryto ślady trotylu, czy też jak mówili początkowo prokuratorzy - tak zwane "cząstki wysokoenergetyczne", czyli ślady mogące świadczyć o obecności materiału wybuchowego. (Ostatecznie prokurator Jerzy Artymiak przyznał w Sejmie, że użyte w Smoleńsku spektrometry zasygnalizowały obecność TNT. Zaś producent spektrometrów zapewniał, że w takim wypadku nie może być mowy o pomyłce.)

Portal przypomina, że próbki wraku w Smoleńsku pobrano, gdyż polscy prokuratorzy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej. Nasi biegli odmówili podpisania ostatecznej opinii o przyczynach zgonu ofiar katastrofy bez dokładnego przebadania wraku. Dlatego do Smoleńska wraz z prokuratorami pojechali biegli pirotechnicy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, z nowoczesnym sprzętem.

Według doniesień "Rzeczpospolitej", urządzenia wykazały między innymi, że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje miały być znalezione również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem.

Informacje "Rzeczpospolitej" początkowo dementowała Wojskowa Prokuratura Okręgowa, co pociągnęło za sobą poważne zmiany personalne w tym dzienniku. Zwolniono m.in. autora tekstu – Cezarego Gmyza i redaktora naczelnego Tomasza Wróblewskiego. Konsekwencją "afery tortylowej" było też zwolnienie Pawła Lisickiego z funkcji szefa "Uważam Rze" i odejście całej ekipy dziennikarskiej tworzącej ten tygodnik.

ansa/RMF FM

[fot. ansa]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook