Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rodziny mają słuchać nagrań z tupolewa

16.04.2013

Rosjanie chcą, by rodziny osobiście rozpoznawały głosy ich bliskich na taśmach z tupolewa, który uległ katastrofie w Smoleńsku. Polska prokuratura zamierza wniosek realizować.

Strona rosyjska po raz kolejny w sposób nieuzasadniony powiększa ból i cierpienie rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak pisze "Nasz Dziennik", Rosjanie obciążają rodziny obowiązkiem osobistego rozpoznawania głosów ofiar.

Taki postulat zawiera wniosek o pomoc prawną, jaki do Polski trafił z Rosji. W dokumencie znajduje się prośba, by polski prokurator w ramach pomocy prawnej odtwarzał rodzinom ofiar fragmenty nagrania z czarnej skrzynki zawierające słowa ich najbliższych. O tej procedurze poinformowana została już Ewa Błasik, wdowa po dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeju Błasiku.

Jak wyjaśnia gazeta Rosjanie zamówili ekspertyzę fonoskopijną zapisu rejestratora dźwiękowego, analogiczną do tej, którą wykonał krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna. Materiał porównawczy do tych badań otrzymali już dawno w ramach jednego z poprzednich wniosków o pomoc prawną.

"Obecnie realizowany wniosek zawiera postulaty, które de facto znacząco rozszerzają zakres uprzednio już zrealizowanego postulatu" - wyjaśnia płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Zdaniem mec. Bartosza Kownackiego zachowanie strony rosyjskiej jest skandaliczne. "Takie angażowanie kolejnych osób jest nieludzkie i nie powinno mieć miejsca. Powinniśmy zgodnie z międzynarodowymi konwencjami pomagać Rosjanom w prowadzeniu śledztwa. Szkoda, że oni tak skwapliwie tego nie czynią. Stąd zrozumiałe jest przekazanie próbek głosu, które w przeciwnym wypadku Rosjanie musieliby pozyskać metodami operacyjnymi. Natomiast takie rozszerzanie tego wniosku jest w ogóle nie na miejscu" – uważa pełnomocnik Ewy Błasik.

Z kolei zdaniem Lwa Ponomariowa, rosyjskiego obrońcy praw człowieka, mamy do czynienia z nękaniem i poniżaniem bliskich ofiar. "To typowe zachowanie śledczych w skomplikowanych sprawach. Przytłaczają uczestników postępowania ogromem biurokratycznych procedur, które niczemu nie służą. Pokazują w ten sposób, że się starają i dużo robią. Ofiary, świadkowie i inne osoby muszą się na tym koncentrować – w tym przypadku można mówić o nękaniu i poniżaniu bliskich – i przez to odwraca się uwagę od innych ważnych punktów postępowania lub też czynności, których nie wykonano" – ocenia Ponomariow.

KL,Naszdziennik.pl
[Fot. Serge Serebro,Vitebsk Popular News/Wikipedia.org na lic. GNU i CC BY-SA 3.0]

Warto poczytać

Facebook