Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rodzice oburzeni reformą przedszkolną

06.09.2013

Tysiące rodziców podpisują się pod petycjami, domagając się nowelizacji ustawy przedszkolnej. Chodzi o możliwość organizowanie zajęć dodatkowych, które nowe prawo mocno ogranicza.

Zmiany, które weszły w życie 1 września. Jak przypomina Rzeczpospolita zgodnie z nimi rodzice za każdą dodatkową godzinę opieki nad dzieckiem (ponad gwarantowane 5 finansuje gmina) nie mogą płacić więcej niż 1 zł. Konsekwencją takiego zapisu jest konieczność rezygnacji ze współpracy przedszkoli z zewnętrznymi firmami, które organizowały dzieciom np. zajęcia z baletu, koła teatralne czy naukowe. A to dla tego, że opłaty za nie wykraczały poza ustaloną przez Ministerstwo Edukacji symboliczną złotówkę.

Ministerialne regulacje doprowadziły do absurdalnej sytuacji, w której wszystkie zainteresowane strony są wściekłe.

- zauważa dziennik.

Rodzice, bo nie mogą wykupić dziecku dodatkowych zajęć, które do tej pory przedszkole oferowało, i przekonują, że państwo ograniczyło ich swobodę wyboru ścieżki edukacyjnej dziecka. Przedszkola, bo muszą tłumaczyć się przed zirytowanymi rodzicami i boleśnie odczuwają zbyt głęboką ingerencję państwa w ofertę edukacyjną, którą do tej pory kreowały, odpowiadając na zapotrzebowanie rodziców. Z dnia na dzień zatrudnienie straciły też tysiące drobnych przedsiębiorców (osób z uprawnieniami pedagogicznymi), które żyły z organizowania przedszkolakom dodatkowych zajęć.

- pisze Rzeczpospolita.

Ministerstwo Edukacji tłumaczy, że przedszkola mogą dalej oferować zajęcia dodatkowe przez zewnętrzne firmy, pod warunkiem że rodzice nie będą płacić za nie więcej niż 1 zł.

Mogą też powierzyć dodatkowe zajęcia zatrudnionym już nauczycielom.

Jednak jak zauważa dziennik w zdecydowanej większości przedszkoli zatrudnieni tam wychowawcy nie mają odpowiednich kompetencji.

Dlatego rodzice i nauczyciele masowo podpisują się pod petycjami do MEN domagając się wyjaśnień, czy umowy z firmami edukacyjnymi mogą podpisywać rodzice lub po prostu uchylenia dodatkowych ograniczeń.

Jak pisze dziennik obniżenie opłat, jakie przedszkola mogą pobierać od rodziców, ma też inne konsekwencje. Dotarły do nas sygnały o tym, że rodzice przedszkolaków muszą sami zadbać, by w placówce było mydło czy papier toaletowy.

MEN nazywa swoją reformę wyrównywaniem szans edukacyjnych

- podsumowuje z sarkazmem autor artykułu.

ansa/aż/Rzeczpospolita

Słowa kluczowe:

MEN

,

edukacja

,

dzieci

,

rodzice

Warto poczytać

Facebook