Jedynie prawda jest ciekawa


Robert J. Szmidt: "Moglibyśmy poszaleć na rynkach anglosaskich"

08.05.2017

Był redaktorem, który odkrył wielu wybitnych autorów fantastyki. Sam przez pewien czas pozostawał w cieniu by wreszcie wrócić do pisania. Teraz Robert J. Szmidt jest jednym z najchętniej czytanych polskich autorów fantastyki a jego powieści doczekają się wydania w USA.

Arkady Saulski: Można już czytać Pana najnowszą powieść "Na krawędzi zagłady" - jest to zresztą dalszy ciąg śmiałego, space-operowego cyklu. Czy uważa Pan, że tak jak z literaturą postapokaliptyczną, może Pan zacząć trend popularyzujący ten gatunek?

Robert J. Szmidt: Po pierwsze, byłbym daleki od stwierdzeń, że jestem trendsetterem. Pisząc „Łatwo być bogiem”, czyli pierwszy tom „Pól dawno zapomnianych bitew” (taki tytuł ma cały cykl), nie myślałem o otwieraniu kolejnych drzwi ani wyznaczaniu nowych kierunków. Chciałem spróbować sił w gatunku, który doskonale znałem, choćby dzięki tłumaczeniom amerykańskich serii. Brakowało mi rasowej space-opery z polskimi akcentami, więc ją napisałem. Spory sukces tej książki, zwłaszcza na rynku książki elektronicznej, uzmysłowił zapewne kolegom, że istnieje nisza, którą warto wypełnić, i tak doszliśmy do sytuacji, gdzie na rynku rywalizuje ze sobą co najmniej pięć, jeśli nie więcej podobnych serii. Mnie to cieszy, ponieważ wolę klasyczne science fiction od fantasy i zawsze bolało mnie, że s.f. nie może się równać – pod względem sprzedaży i nakładów – nawet ze średnimi pozycjami tego drugiego podgatunku fantastyki. Dzisiaj te różnice nie są już tak znaczne, co widać choćby po pierwszych wynikach „Na krawędzi zagłady”.

Znany jest Pan jako tłumacz, redaktor, także odkrywca literackich talentów, ale ostatnie lata to prawdziwy wysyp Pana powieści - skąd taki zwrot? Czy zawsze chciał Pan pisać czy też lepiej odnajdywał się Pan w roli redaktora?

Czy to jest wysyp? Od kilku lat publikuję dwie książki rocznie, daleko mi więc do osiągnięć prawdziwych stachanowców klawiatury. Zwrot nastąpił, gdy sprzedałem Fabryce Słów czasopismo „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Wcześniej nie miałem za wiele czasu, szefowanie miesięcznikowi to bardzo angażujące zajęcie, poza tym wychodzę z założenia, że jeśli ocenia się prace innych, nie należy z nimi konkurować. Po odzyskaniu „wolności” moje życie uległo diametralnej zmianie, mogłem poświęcić sporo czasu na wymyślanie nowych fabuł, a dzięki okresowi wstrzemięźliwości twórczej nazbierało się sporo ciekawych pomysłów, więc było z czego wybierać.

Gdybym miał porównywać oba zawody, powiedziałbym, że bycie pisarzem jest o wiele bardziej satysfakcjonujące. Redaktor jest dla czytelnika niewidzialny, choć często stoi za sukcesem danego tekstu – bywało, że nad niektórymi tekstami do pisma pracowaliśmy z autorami przez wiele tygodni, ale odbiorcy widzieli tylko efekt końcowy.

Jak ocenia Pan kondycję współczesnej polskiej fantastyki? Jest lepiej niż w latach 80., który to okres tak wielu wspomina z sentymentem? Gorzej? Podobnie?

Jest o wiele lepiej. Naprawdę nie mamy się czego wstydzić. W ciągu minionych kilku lat podczytywałem dziesiątki tekstów oferowanych naszym wydawnictwom przez zachodnich agentów, mogę więc śmiało powiedzieć, że spora część naszych powieści jest o niebo lepsza, ciekawsza i lepiej napisana od tak zwanych międzynarodowych bestsellerów. Nasi autorzy mają trudniejszy start, więc bardziej przykładają się do pracy. Gdyby nie wąskie gardło, jakim są tłumaczenia – mówię tutaj o dobrych przekładach, które nie zabijają tekstów – moglibyśmy poszaleć na rynkach anglosaskich.

Niedługo Pana powieść pojawi się też w USA - liczy Pan na zainteresowanie Amerykanów polską fantastyką?

Obawiam się, że to nie jest takie proste. Sam fakt wydania książki na tamtym rynku niczego jeszcze nie gwarantuje. Konkurencja jest po wielokroć większa, ponieważ autorzy zagraniczni w Stanach nie są traktowani tak jak u nas, czyli uznawani za lepszych już na starcie. To dopiero początek długiej drogi, ale jak to mówią, „per aspera ad astra”. Mam zamiar powalczyć o to, by nas zauważono. Dlatego właśnie wkładam tak ogromny wysiłek w to, by przekład był naprawdę dobry, a redakcja poprawiła go, zamiast zepsuć.

Niedawno mogliśmy czytać też Pana powieść, której akcja rozgrywa się w uniwersum Metro 2033. Czy planuje Pan domknąć cykl jakąś trzecią, finałową książką? Jakie są Pana plany na przyszłość (literacką), jeśli można zapytać?

Wrocławskie Metro 2033 powinno mieć godne zakończenie, choć czytelnicy zapewne poczekają na nie nieco dłużej – teraz wydawca musi nadrobić wydawanie publikacji wynikających z kontraktów, ale scenopis finalnej części trylogii jest już gotowy i siądę do niej, jak tylko otrzymam zielone światło. Wcześniej jednak muszę pokończyć kilka innych cykli. Najpierw zamierzam zająć się „Szczurami Wrocławia”. Jeśli tego nie zrobię, będę pierwszą ofiarą zombie w naszym kraju. Zniecierpliwieni czytelnicy stają się powoli napastliwi… Potem siadam do czwartego tomu „Pól dawno zapomnianych bitew”, który także zakończy tę konkretną serię. W tym miejscu dygresja: to ogromny świat, będzie w nim miejsce na inne opowieści. To plany na ten rok, w przyszłym na pewno zamierzam napisać zapowiedzianą kontynuację „Samotności Anioła Zagłady” i zaproponować czytelnikom kolejną rewolucję, coś jeszcze bardziej szalonego niż castingi do „Szczurów Wrocławia”, w których wzięło udział ponad cztery tysiące osób. Tyle mogę zdradzić dzisiaj.

Warto poczytać

  1. 1270lunapark 22.07.2018

    Dramat na wesołym miasteczku w Polsce. Zginął chłopiec

    9-letni chłopiec zmarł po wypadku, do jakiego doszło w niedzielę w wesołym miasteczku w Szczytnie (Warmińsko-mazurskie). Według policji do wypadku doszło w wyniku awarii karuzeli. Lunapark zamknięto.

  2. 1270rozlewkrwijpg 22.07.2018

    "Opozycja chce, żeby w Polsce doszło do rozlewu krwi"

    Mam wrażenie, że opozycja chce, żeby w Polsce doszło do rozlewu krwi - powiedział w niedzielę szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski, komentując ostatnie ataki na biura poselskie PiS.

  3. sasin-22072018 22.07.2018

    Czarczasty grozi więzieniem politykom PiS oraz sędziom. Bezbłędna odpowiedź Sasina

    Robimy to, na co umówiliśmy się z Polakami, umawialiśmy się na radykalną reformę sądownictwa - mówił w niedzielę szef KSRM Jacek Sasin. "Będziecie siedzieć, a sędziowie, którzy pójdą na współpracę z wami, zostaną zwolnieni z wykonywania zawodu" - odpowiedział szef SLD Włodzimierz Czarzasty

  4. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  5. pispzpr21072018 22.07.2018

    Zdewastowano biura parlamentarzystów PiS. Wandale pomazali je farbą

    Przed wejściem do biura pojawił się napis: "Czas na sąd ostateczny", a na drzwiach i oknach napisano: "PZPR".

  6. policja21072018 21.07.2018

    Tak amerykańska policja radzi sobie z demonstrantami

    Warto zestawić obrazki z Polski z tymi, na których widać zachowanie amerykańskich funkcjonariuszy.

  7. monika-miller 21.07.2018

    Seksowna wnuczka Leszka Millera wyjawiła swój sekret. Ostra reakcja dziadka!

    Monika Miller to prawdziwa gwiazda mediów społecznościowych. Znana jest jest nie tylko z powodu swojej urody i dużej liczby tatuaży. Wnuczka Leszka Millera lubi też zaskoczyć media oryginalną i ciekawą wypowiedzią. Nie inaczej było ostatnio, gdy... pochwaliła się swoją biseksualną orientacją.

  8. policja-20072018 21.07.2018

    Dziennikarz TVN wzywał policję do zaatakowania polityków?

    Prowadzący program w TVN24 nawoływał polską policję do wypowiedzenia posłuszeństwa władzy państwowej; czy Discovery akceptuje taki przekaz swojej telewizji? - zapytał w sobotę na Twitterze wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook