Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rewolucjoniści obserwują nasze wybory

07.10.2011

15-osobowa delegacja z krajów arabskich będzie miała okazję odwiedzić lokale wyborcze, porozmawiać z przedstawicielami poszczególnych komitetów wyborczych, a także spotkać się z Państwową Komisją Wyborczą. Reprezentanci państw północnoafrykańskich w dniu wyborów będą w Warszawie, Radomiu i Płocku.

Były więzień polityczny w Libii Mohamed S. Salem Abunnaja mówił na piątkowej konferencji prasowej w MSZ, że jego rodacy mają wielkie ambicje co do przyszłości demokratycznej ich kraju. Zwrócił uwagę, że Libia znajduje się na początku drogi transformacyjnej, którą Polska przeszła bardzo pomyślnie. - Chcemy uczyć się pozytywnych rozwiązań, które mogą być z powodzeniem zastosowane u nas - oświadczył.

Jak zaznaczył, korzystając z przykładu polskiej transformacji chcieliby sprawić, aby poprzez wybory do władzy w Libii doszli przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, którzy będą reprezentatywni dla całego narodu.

- Naród libijski jest w bardzo trudnej sytuacji. Można powiedzieć, że dzień w dzień ponosi ofiary na rzecz demokratyzacji państwa. Codziennie w wyniku trwających wciąż walk o przywrócenie praworządności w państwie padają nowe ofiary - podkreślał Abunnaja.

Odpowiadając na pytanie, jak pogodzić demokrację z szariatem (prawem kierującym życiem wyznawców islamu) mówił, że ma nadzieję na znalezienie odpowiedniej formuły demokratycznej. Jak wyjaśniał, chodzi o to, żeby z jednej strony umożliwiać pełną reprezentację opcji politycznych
reprezentujących społeczeństwo, a z drugiej strony uwzględniać specyfikę jego kraju. - Nasz kraj z pewnością nie powróci na drogę dyktatury i rządów tyrańskich - zapewniał.

Jego koleżanka Lamia Abu Sedra zwracała w tym kontekście uwagę, że islam jest częścią tożsamości libijskiej. - Natomiast naród libijski prezentuje umiarkowane wartości muzułmańskie. Jest to islam umiarkowany, wypośrodkowany - podkreśliła. - Wierzymy, że nasza kultura libijska, umiarkowanie, znajdzie swoje odbicie w wynikach wyborów - powiedziała.

Przewodniczący Egipskiej Komisji Wyborczej Abdelmoez Ahmed Ibrahim Mohamed zwracał uwagę, że jego kraj znajduje się obecnie w jednym z kluczowych momentów historii - w okresie wychodzenia z reżimu dyktatorskiego.

Podkreślał, że egipska komisja wyborcza ma przed sobą wielkie wyzwanie, jakim jest nadzór nad zbliżającymi się wyborami. - Niezawisłe głosowanie nie odbywało się w Egipcie od wielu dziesięcioleci - zauważył.

Ibrahim Mohamed ocenił, że największym problemem w jego kraju jest fakt, że naród egipski stracił zaufanie do władzy w ogóle. - Chcielibyśmy przede wszystkim przekonać każdego Egipcjanina, żeby poszedł do tych wyborów i że jego głos jest ważny - powiedział.

Mohamed Larbi Chouikha z tunezyjskiej Wysokiej Komisji ds. Wyborów podkreślał, że za dwa tygodnie w jego kraju odbędą się pierwsze, wolne wybory do rady konstytuanty, która ma pracować nad ustawą zasadniczą. Zaznaczył, że będzie to wielki sprawdzian zaufania do procesu wyborczego w Tunezji.
Również i on zwracał uwagę, że w związku z tym, że poprzednie wybory były fałszowane obywatele są sceptycznie nastawieni do głosowania. Głównym wyzwaniem w najbliższych tygodniach - jego zdaniem - będzie przekonanie współobywateli do pójścia do urn.

Tzw. arabska wiosna rozpoczęła się w Tunezji. W jej ramach, wskutek antyrządowych demonstracji, obalono przywódców Tunezji, Egiptu oraz Libii.

PAP
[fot. PAP/Grzegorz Jakubowski]
Słowa kluczowe:

Libia

,

arabowie

,

wybory

,

Obserwatorzy

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook