Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Religia może zacząć znikać ze szkół?

08.03.2012

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie uwzględniło w ramowym planie przedmiotów szkolnych lekcji religii, a wpisało je w plan nauczania finansowany przez samorządy. To lokalne władze zdecydują więc, czy religia pozostanie w szkołach – pisze „Nasz Dziennik”.

Rozporządzenie dotyczące szkół publicznych (od podstawówek po licea) ma wejść w życie wraz z nowym rokiem szkolnym.

Dotychczas religia i etyka znajdowały się w ramowym planie nauczania. Nowe rozporządzenie, wchodzące w życie 1 września 2012 r., zmienia te zasady.

- Wystarczy tylko, aby znalazła się odpowiednia liczba osób we władzach miasta czy gminy, aby "problem" łatwo rozwiązać. Jak? Zwyczajnie: zabrać pieniądze na opłacanie nauczyciela religii – mówi w o decyzji MEN ks. Paweł Siedlanowski, dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej i Katolickiego Gimnazjum w Siedlcach. Chodzi o to, że tylko ramowy program i podstawa programowa wychowania przedszkolnego są opłacane z budżetu państwa. W świetle obowiązującego od 1 września 2012 r. prawa władze samorządowe mogą odmówić finansowania pracy katechetów.

Według „Naszego Dziennika”, MEN nie traktuje poważnie konkordatu, zwłaszcza art. 12 ust. 1, który mówi, iż "państwo gwarantuje, że szkoły publiczne organizują naukę religii zgodnie z wolą zainteresowanych w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych".

Jeśli więc władze samorządowe nie sfinansowałyby religii – co dopuszcza nowe rozporządzenie resortu, złamany zostałby nie tylko konkordat, ale też art. 53 Konstytucji, gwarantujący nauczanie religii w szkołach.

„NDz” pisze o spotkaniu ks. bp. Marka Mendyka, przewodniczącego Komisji Episkopatu ds. Wychowania, z Krystyną Szumilas, minister edukacji narodowej. Jego efektem ma być zapewnienie minister o odesłaniu projektu rozporządzenia do prawników, by jeszcze raz przyjrzeli się tej sprawie. - Dopóki nie mam nowego rozporządzenia, kieruję się zasadą ograniczonego zaufania i uważam, że obowiązuje to, które może wyprowadzić religię ze szkół - wyjaśnia ksiądz biskup. Jednocześnie informuje, że w rozmowach z MEN powołał się na Konstytucję RP, konkordat oraz ustawę o systemie oświaty, gdzie wyraźnie zostało zapisane, że państwo finansuje te przedmioty, które są ujęte w ramowym planie nauczania.

- Może się więc zdarzyć, że samorząd nie da pieniędzy na lekcje religii i wtedy - jeśli rodzice czy młodzież będą sobie życzyli nauczania religii - będą musieli za te lekcje płacić. Taką sytuację mieliśmy już w przedszkolach i dziś nie możemy na to pozwolić - zaznacza przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Wychowania.

Nie zgadza się z tłumaczeniem pani minister, która wykreślenie religii z ramowego planu nauczania tłumaczy tym, że jest to przedmiot nieobowiązkowy.

- Jeśli ktoś już go wybiera, jest on dla niego obowiązkowy. Nie mam wątpliwości, że jest to polityczna decyzja - mówi ksiądz biskup. Podkreśla, że w sytuacji, gdy polska szkoła nie ma jakiegoś modelu wychowawczego, to pozbycie się takiego przedmiotu jak religia czy etyka to pozbawienie młodzieży budowania człowieczeństwa w oparciu o wartości. - To mnie martwi. W klasach ponadgimnazjalnych, przesuwając religię na ostatnią lekcję, można ją stopniowo eliminować - zaznacza.

W podstawówkach na religię chodzi 96 proc. dzieci, w gimnazjach i liceach - ponad 80 proc.

 

Ruk, „Nasz Dziennik”

[fot. sxc.hu]

Słowa kluczowe:

religia

,

MEN

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook