Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

PSL nazywa aferę reprywatyzacyjną „polityczną walką"

26.08.2016

Klub Kukiz'15 złoży wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej badającej proces reprywatyzacji w całej Polsce - zapowiedział poseł tego ugrupowania Stanisław Tyszka. Poinformował, że jego klub zwróci się o poparcie wszystkich posłów, którzy "nie są umoczeni w sprawę".

Na piątkowej konferencji prasowej Tyszka nawiązał do oświadczenia prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, w którym przyznała ona, że z przeprowadzonej na jej zlecenie kwerendy wynika, że budząca liczne kontrowersje decyzja o przekazaniu w ręce właścicieli roszczeń działki pod przedwojennym adresem Chmielna 70 była "pochopna". 

Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała w związku z tym m.in. dymisje odpowiedzialnych za nią urzędników oraz audyt dotyczący decyzji reprywatyzacyjnych wydawanych od 1990 r.

"To, co ostatnio wyszło na jaw to jest tylko wierzchołek góry lodowej; reprywatyzacja czy też dzika reprywatyzacja to jest poletko uprawiane przez różnego rodzaju mafie prawniczo-urzędnicze" - powiedział Tyszka. Według niego Polacy "mają prawo wiedzieć, jak wyglądał proces dzikiej reprywatyzacji i w jaki sposób wszystkie partie polityczne były w to umoczone".

Tyszka powiedział, że Kukiz'15 chce, by komisja śledcza zbadała działalność samorządów, prokuratury - m.in. w przypadku sprawy Jolanty Brzeskiej - a także działania ministerstw: skarbu, finansów i rolnictwa.

"Uważamy, że komisja śledcza powinna zająć się nieprawidłowościami w całym kraju od 89 roku, bo to proces, który trwa co najmniej 27 lat - uwłaszczania się na własności zagrabionej najpierw przez Niemców, a później komunistów. Ewidentnie w interesie żadnej partii politycznej nie było uregulowanie tego procesu" - ocenił Tyszka.

"My (Kukiz'15) będziemy prosili o podpisanie się pod naszym wnioskiem o powołanie komisji śledczej wszystkich posłów, ze wszystkich klubów, którzy nie są umoczeni w sprawę reprywatyzacji" - zapowiedział poseł Kukiz'15. 

Dodał, że jego klub będzie się także opowiadał za jak najszybszym uchwaleniem tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Według Tyszki powinna ona polegać na "przyznaniu częściowego odszkodowania prawowitym właścicielom - czyli nie tym, którzy trudnili się skupowaniem roszczeń" w postaci nieruchomości rolnych skarbu państwa.

Zdaniem Tyszki należy uniknąć obciążenia budżetu odszkodowaniami w formie pieniężnej. "Jak wiadomo, PiS zadłuża nas na potęgę" - powiedział. Pytany o to, czy Kukiz'15 zgłosi projekt tej ustawy Tyszka powiedział, że jego klub "zaproponuje
kierunki, założenia ustawy". Przekonywał, że by napisać projekt, trzeba "mieć wiedzę", która jest w ministerstwach skarbu, rolnictwa i finansów. 

"Dlatego odpowiedzialność ciąży w tym momencie na rządzie PiS"- ocenił. Tyszka ocenił też piątkowe wystąpienie prezydent stolicy; jego zdaniem zapowiedzi Hanny
Gronkiewicz-Waltz - m.in. dot. przeprowadzenia audytu - są "niewiarygodne". 

"Prezydent przestraszyła się w momencie, gdy Polacy dowiedzieli się o tych przekrętach o charakterze mafijnym w Warszawie" - powiedział. Dodał, że PO miała wiele lat, by zająć się sprawą uregulowania procesu reprywatyzacji stołecznych gruntów.

PSL zaś ogłosił, że „nie będzie wydawał wyroków w tej sprawie, tylko będzie się domagał jasnych i klarownych odpowiedzi”- powiedział w piątek w Poznaniu przewodniczący PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem kwestia reprywatyzacji w stolicy to polityczna batalia o Warszawę.

Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył w piątek na konferencji prasowej w Poznaniu, że priorytetem w kwestii nieprawidłowości przy reprywatyzacji w stolicy jest rzetelne wyjaśnienie tej sprawy.

"Sprawę trzeba wyjaśnić; domaga się tego opinia publiczna, domagają się wszystkie środowiska polityczne. Wyjaśnić również w kontekście wszczętych pewnie postępowań przez różnego rodzaju służby do tego powołane. To jest sprawa najważniejsza"- zaznaczył. Jak dodał, PSL nie wpisuje się "w inny wymiar tej sytuacji, czyli polityczną batalię o Warszawę, która się rozpoczęła, która - jak widzimy - wyłania egzotyczne koalicje”.

"To nie jest naszą domeną, żeby wpisywać się w taką walkę polityczną, która wyniszcza, a osłabia też pozycję, moim zdaniem, samorządu" - podkreślił. Odnosząc się do porannej konferencji prasowej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz powiedział, że PSL liczy na niezależny audyt. 

"Nie byłbym tym pierwszym, który z łatwością, jak niektórzy, wydawałby wyroki w tej sprawie. Sprawę trzeba do bólu wyjaśnić. Nie łączmy tylko tego z walką polityczną, przygotowaną już przed kolejnymi wyborami, a ona wychodzi na plan pierwszy, najpierw trzeba zadbać o obywateli" - powiedział. Jak dodał, Platforma Obywatelska nie powinna i nie może wyciągnąć konsekwencji w związku z tą sprawą w stosunku do prezydent Warszawy. 

"To warszawiacy wybrali prezydenta, a nie Platforma. W każdym miejscu tak jest i tego trzeba bronić dzisiaj, że właśnie nie partia polityczna wybiera naczelnika gminy, jak było kiedyś, tylko mieszkańcy małych ojczyzn, gmin, miasteczek, miast i wsi wybierają swoich reprezentantów i swoich burmistrzów i wójtów. To jest idea samorządności" - wskazał. I dodał, że w innym wypadku, przy ingerencji partii politycznych przy wyborze władz
samorządowych, "będzie to oznaczało koniec demokracji".

"Posiadanie mandatu z wyboru bezpośredniego, jest bardzo silnym mandatem w Polsce. Pozycja wójtów, burmistrzów i prezydentów od 2002 roku jest zupełnie inna niż kiedy byli wybierani przez rady gmin czy miast, więc ta odpowiedzialność indywidualna też jest. PSL nie będzie wydawał wyroków w tej sprawie, będzie się domagał jasnych i klarownych odpowiedzi" - mówił. 

Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał również, że w 1993 roku PSL wnosił, jako jedną z pierwszych ustaw w nowej kadencji parlamentu, tzw. dużą ustawę reprywatyzacyjną. "Źle się stało, że ta ustawa w 1993 roku nie została przyjęta. Blokowały to różne środowiska, i te lewicowe, jak i prezydenci nie przyjmowali tych ustaw" - zaznaczył.

"Sprawę reprywatyzacji trzeba dokończyć. I to się powinno zdarzyć w dużej ustawie

reprywatyzacyjnej, nie tylko w tej małej. Trzeba oddać właścicielom w postaci, i to proponowaliśmy wtedy, albo tych dóbr utraconych, co jest w tej chwili już w większości niemożliwe, albo można to zamienić na obligacje, na innego rodzaju rekompensaty. Trzeba uporządkować tę kwestię w sposób ustawowy, a nie tylko decyzjami urzędniczymi, opartymi czasem na bardzo niejasnych przepisach. To spowodowało również, to zagmatwanie w prawie, i ten chaos właśnie spowodował tą dzisiejszą sytuację" - powiedział.

Ryb, PAP

Fot. [PAP/Tomasz Gzell]


CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook