Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Przyszli walczyć o swoje

26.03.2012

Gdy przed siedzibą szefa rządu pojawiają się twardzi ludzie morza nie ma żartów. Rozpoczęty przed Kancelaria Premiera protest zapewne będzie napawał ludzi rządzących niepokojem. I to wcale nie dlatego, że przy dźwiękach trąb, gwizdów i bębnów trudno funkcjonować. W ustach ludzi, którzy zgromadzili się w warszawskich Alejach Ujazdowskich, słychać determinację, na ich twarzach widać, że spławić się władzy nie pozwolą. Przyszli walczyć o swoje postulaty, przyszli pokazać rządowi, że traktować się niepoważnie nie pozwolą.

Aleje Ujazdowskie na kilka dni zamieniły się w miasteczko namiotowe związkowców. „Solidarność” zapowiada walkę o referendum, walkę o prawdziwą reformę systemu emerytalnego oraz rozwiązania korzystne dla polskich rodzin i pracodawców. Dopiero wtedy będzie zgoda związkowców na debatę o wieku emerytalnym. Swoje postulaty i żądania będą przez kilkadziesiąt najbliższych godzi wykrzykiwać w okna premierowi, będą informować o nich Polaków, a potem przeniosą się pod Sejm, by monitorować pracę posłów, którzy zajmą się zmianami w systemie emerytalnym.

Wśród protestujących panują bojowe nastroje. Zapowiadają, że będą twardo walczyć o swoje. „Tak dla referendum, nie dla pracy do śmierci”, „Popieraj PO czynem, umierajcie przed terminem”, „Godnej pracy, godziwej płacy, a nie oszustwa chcą Polacy” - widać na transparentach, które przyniesiono pod siedzibę premiera. Oszustwo w przemówieniach zabiera kluczowe miejsce. Związkowcy przypominali wielokrotnie premierowi jego niespełnione obietnice oraz fałszywe zapowiedzi. Kpili również z Tuska i żartowali. „Premier może pracować i do 80. On tylko siedzi za biurkiem i kopie piłkę w godzinach pracy”. „Ciekawe, jak 67-letni premier Tusk wlazłby na komin, żeby go wyczyścić. Premier pracował tak za młodu. Zapraszamy go jak skończy 67 lat” - mówili przemawiający do związkowców ludzie.

Widać, że między związkowcami a rządem iskrzy nie od dziś. Związkowcy wypominali Tuskowi kilkakrotnie zniszczenie stoczni polskich. Przypominano, że to rząd Tuska „sprowadził wirusa kataru do Polski”, że zniszczył zakłady stoczniowe i skazał ludzi na bruk. "Liczę na to, że Donald Tusk nie zachowa się jak tchórz, że nie ucieknie z Kancelarii Premiera, jak uciekł ze swojego domu w Sopocie, gdy przyszliśmy do niego bronić polskich stoczni "- mówił jeden z przemawiających.

Ze słów związkowców płynie wojenna retoryka. Widać, że rząd doprowadził ich do skrajnej determinacji. Kryzys zaufania jest tak duży m.in. z powodów ogromnej buty i zadufania władzy. Związkowcy postanowili więc na miejscu zobaczyć, jaki los podzieli projekt obywatelskiej ustawy, którą „Solidarność” skierowała do Sejmu. W piątek, podczas posiedzenia Sejmu, posłowie mają się właśnie zająć m.in. tym projektem. Z wypowiedzi uczestników emerytalnego miasteczka wynika, że będzie to swoisty test. "Gdy okaże się, że władza odrzuci nasz projekt, potrzebne będą nowe wybory" – taką deklarację mnożna było usłyszeć w poniedziałek pod KPRM.

Protest przed siedzibą rządu był głośny i kolorowy. Mijające samochody zwalniały, a kierowcy przyglądali się transparentom i uczestnikom strajku. Wielu z nich trąbiło przyjaźnie lub pokazywało, że popiera protestujących. W pewnym momencie w miejsce strajku przybyła młodzież  w wieku szkolnym. Wraz z nauczycielkami uczniowie przysłuchiwali się z zaciekawieniem. Gdy na scenie pojawił się Jan Pietrzak i zaczął opowiadać dowcipy, nawet policjanci mieli kłopoty z zachowaniem powagi.

Jednak choć znany satyryk rozluźnił na chwilę atmosferę, nie ma żadnych wątpliwości. Ten strajk jest na serio i rząd również poważnie powinien traktować i strajkujących, i ich postulaty. Powinien to robić także dla własnego dobra. Buta i pycha w kontakcie ze związkowcami może ludzi władzy drogo kosztować.

saż
[Fot. J.Michalski]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook