Jedynie prawda jest ciekawa

Przyjaciele Petelickiego nie wierzą w samobójstwo

19.06.2012

Miał w najbliższych dniach podpisać ważny kontrakt. Był zaangażowany we współpracę z Amerykanami ws. gazu łupkowego. – Byłem z nim w stałym kontakcie i nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że mógłby odebrać sobie życie – mówi „Codziennej” Janusz Wójcik, b. trener reprezentacji Polski w piłce nożnej, prywatnie przyjaciel gen. Petelickiego.

„Jestem zdrowy i nie mam kłopotów. Nie zamierzam popełnić samobójstwa” – napisał wczoraj na swoim profilu na portalu społecznościowym dobry znajomy gen. Petelickiego, były wiceszef MON-u Romuald Szeremietiew. – Do wydania takiego oświadczenia zmusiła mnie faktycznie zagadkowa śmierć gen. Petelickiego, zwłaszcza że jakiś czas temu dostałem informacje, iż w pewnym wpływowym gronie rozważano kwestię uciszenia mnie na zawsze – mówi gazecie Szeremietiew.

„Zagadkową śmiercią” zgon generała nazywa również poseł PiS-u Witold Waszczykowski, b. zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Nie znałem go dobrze, ale spotykaliśmy się często podczas różnych uroczystości publicznych czy bankietów. Zawsze miałem wrażenie, że jest to człowiek bardzo zdecydowany i nigdy nie podejrzewałbym go o targnięcie się na własne życie, dlatego trudno mi w to uwierzyć. To zagadkowa śmierć – uważa polityk.

– Cholernie twardy facet. Potrafił odizolować się od wielu spraw i iść wytyczoną drogą wbrew wszystkiemu – podkreśla Janusz Wójcik, b. trener reprezentacji Polski w piłce nożnej, prywatnie przyjaciel śp. Generała.

– Prywatnie nie wierzę, żeby szef popełnił samobójstwo, ale nie chcę spekulować na tym etapie, zostawmy śledztwo prokuraturze – mówi ppłk Krzysztof Przepiórka, prezes Fundacji Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych „GROM”.

W ocenie rozmówców GPC, jeżeli ktoś chciał pozbawić gen. Petelickiego życia, wybrał doskonały moment. – Cała Polska, w tym oczywiście media, była zajęta ważnym meczem piłkarskim, na granicach i w miastach panowało spore zamieszanie, mnóstwo ludzi się przemieszczało, trudno kogoś zapamiętać, coś zauważyć – mówi poseł Waszczykowski.

Znajomi generała podkreślają, że garaż, do którego praktycznie każdy może wejść, był faktycznie jedynym miejscem, w którym generał nie był bezpieczny. Wystarczyło wejść przez otwartą bramę, kiedy wjeżdżał nią samochód któregoś z lokatorów. Do mieszkania nie można już było się dostać bez użycia specjalnego kodu i karty. Natomiast na mieście generałowi na co dzień miał towarzyszyć funkcjonariusz GROM-u.

Śledczy przeanalizowali nagranie z monitoringu podziemnego parkingu w apartamentowcu Petelickich. Prokurator Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie potwierdził, że nie zarejestrowały one momentu strzału. – Widać jedynie, jak generał idzie w miejsce, w którym popełnił samobójstwo – dodaje, choć podkreśla, że to tylko wstępna wersja wydarzeń. Na oficjalną trzeba poczekać do przeprowadzenia sekcji. Ta odbędzie się prawdopodobnie dziś.

"Gazeta Polska Codziennie"

[fot. PAP/Jacek Turczyk]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook