Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Przy obecnych rządach kolej nie przetrwa dwóch lat

15.05.2013

Takiego bajzlu nie ma w żadnym kraju świata i Europy, jak jest w Polsce - mówili politycy PiS podczas debaty na temat kolei zorganizowanej w Sejmie. Główne zarzuty to: brak profesjonalizmu kierownictwa kolei, chaos w dziedzinie zarządzania, a także brak dbałości o bezpieczeństwo.

W debacie "Bezpieczna, nowoczesna kolej" oprócz przedstawicieli związków zawodowych, wzięli udział  także naukowcy i eksperci.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak przekonywał w swoim wystąpieniu, że zmiany kadrowe we władzach kolei spowodowały, że zarządzają nią ludzie, którzy nigdy nie mieli z koleją do czynienia. "Zarządzają za bardzo wysokie wynagrodzenia" - ocenił. Jako przykład podał zarobki obecnego prezesa PKP, który - jak powiedział Błaszczak - zarabia pięć razy więcej niż poprzedni.

Skrytykował też plany likwidacji kolejnych tysięcy kilometrów połączeń kolejowych oraz zwolnień w spółkach kolejowych. Błaszczak mówił też o rozdrobnieniu podmiotów działających na rynku  kolejowym, które może - jego zdaniem - spowodować niezdolność do konkurowania z wkraczającymi do Polski przewoźnikami zagranicznymi.

W ocenie szefa klubu PiS "władza przykrywa swoją niekompetencję, atakując związki zawodowe", wskazując, że walczą one o swoje przywileje. "Tymczasem należy budować społeczny prestiż zawodu kolejarza, tak jak to było przed II wojną światową" - przekonywał.

Wyraził nadzieję, że debata przyczyni się do zmian w kraju. "Nie łudzę się, że zmiany te mogą być przeprowadzone przy obecnej koalicji rządzącej, ale z całą pewnością zostaną wykorzystane przez władze, które przyjdą po najbliższych wyborach" - zadeklarował Błaszczak.

Prof. Piotr Gliński, były kandydat PiS na premiera, przekonywał, że na polskiej kolei "nie ma zarządzania, nie ma myśli strategicznej, nie ma sensownych rozwiązań" i w konsekwencji nie ma dobrych perspektyw dla kolei, która jest nadal podstawowym wyzwaniem cywilizacyjnym dla Polski.
Jak mówił, od niemal dwudziestu lat regularnie jeździ na trasie Warszawa-Białystok; w tym czasie, dodał, podróż wydłużyła się o niemal godzinę. Gliński przekonywał, że polska kolej ogniskuje wszystkie problemy obecnego zarządzania Polską.

Senator PiS Stanisław Kogut ocenił, że największym błędem było "usamorządowienie, jeśli chodzi o przewozy regionalne". Jak mówił, "takiego bajzlu nie ma w żadnym kraju świata i Europy, jak jest w Polsce".

Zdaniem senatora w Polsce nie odbywa się restrukturyzacja kolei, a "dyrektoryzacja". Mówił też o wysokich zarobkach prezesów spółek kolejowych, a także dużej rzeszy dobrze opłacanych doradców nieznających się - podkreślił Kogut - na sprawach kolei.

Szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce oraz Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek przekonywał, że obecnie kolejarz traktowany jest jako największy wróg. Jego zdaniem trzeba natychmiast powstrzymać "totalną destrukcję wszystkich mechanizmów funkcjonowania kolei"; w przeciwnym razie rozmowa o jakiejkolwiek strategii za dwa lata będzie rozmową o tym, "jak leczyć pacjenta, który już nie żyje".

"Polska kolej nie wytrzyma najbliższych dwóch lat tych rządów, które trwają w tej chwili na kolei, za dwa lata naprawdę nie będzie do czego wracać" - mówił Miętek.

B. szef PKP S.A. Andrzej Wach zwrócił uwagę, że rząd nie pracuje nad nową strategią dla kolei; obecna obowiązuje do 2013 r. "Polskiej kolei potrzebny jest program zrównoważonego rozwoju" - mówił. Kolei - jak zaznaczył - nie są potrzebne działania doraźne, a o charakterze systemowym.

Prof. Marek Sitarz z Politechniki Śląskiej mówił o braku profesjonalnych kadr w dziedzinie kolejnictwa. Jego zdaniem, kiedyś istniało trzynaście techników kolejowych, obecnie - dodał - nie ma żadnego. "Były wydziały transportu kolejowego, teraz nie ma" - dodał. Zwrócił uwagę, że straż pożarna ma na przykład trzy uczelnie strażackie.

Sitarz zaznaczył też, że brakuje specjalistów w dziedzinie zarządzania bezpieczeństwem kolejowym; jak mówił, żadna uczelnia nie kształci w kierunku bezpieczeństwa kolejowego.

Ekspert wskazywał też, że Urząd Transportu Kolejowego nie może podlegać ministrowi transportu, tak jak obecnie, a powinien być niezależny. Jak zaznaczył, w innych krajach urzędy takie podlegają premierowi, bądź parlamentowi. Podobnie jest, dodał Sitarz, z Państwową Komisją Badania Wypadków Kolejowych.


PAP/kop
[fot. M. Czutko]
Słowa kluczowe:

rynek kolejowy

,

PKP

,

kryzys

,

zarządzanie

,

PiS

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook