Jedynie prawda jest ciekawa

Przetarg na drony to fikcja?

24.11.2013

List gen. Waldemara Skrzypczaka budzi wątpliwości przemysłu obronnego Izraela. Przedstawiciele firm wskazują, że pismo Skrzypczaka wygląda, jakby przetarg na drony dla Polski został już ustawiony. Oficjalnie jeszcze go nie rozpoczęto...

Gen. Waldemar Skrzypczak może mieć kolejne problemy. Jego list do Ministerstwa Obrony Izraela wywołał burzę w Izraelu. Treść listu sugeruje, że przetarg na zakup polskich dronów może być ustawiony. Zdaniem ministra Siemoniaka mamy do czynienia jedynie z niezręcznością.

"Drogi Przyjacielu pamiętaj, proszę, że pomimo iż wciąż czekamy na pełne polityczne zielone światło, to intencją MON RP jest, by nie tracić czasu i zacząć formułowanie zasad potencjalnej współpracy pomiędzy Polską i Izraelem w odniesieniu do produkcji i rozmieszczenia w Polsce systemów BSP [bezzałogowy statek powietrzny], które są użytkowane w siłach zbrojnych Izraela [IDF Israel Defense Forces)], a których kontraktorem jest ELBIT Systems" - tak list do  gen. Shmai Avielego, dyrektora generalnego w ministerstwie obrony Izraela list, zakończył gen. Skrzypczak.

Treść korespondencji z 5 marca 2013 roku opisuje "GW", wskazując, że jest to jeden z dowodów, jakimi przeciwko Skrzypczakowi dysponuje SKW. List był rutynową korespondencją, w której Polska wyrażała zainteresowanie współpracą z Izraelem przy budowie systemu obrony powietrznej w oparciu o samoloty bezzałogowe, czyli drony. Jednak jego zakończenie wywołał sporą burzę w Izraelu.

Konkurencja ELBIT, firma IAI, treść listy interpretuje, jako dowód, że Polska jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem przetargu wybrała jego zwycięzcę. 8 kwietnia IAI skierowała w tej sprawie oficjalne pismo do polskiego MON. Pyta w nim, czy przetarg jest aktualny i czy list Skrzypczaka oznacza, że Polska wybrała już dostawcę dronów.

Wątpliwości firmy IAI próbował rozwiać gen. Sławomir Szczepaniak, szef inspektoratu uzbrojenia MON. Tłumaczył, że Polska kieruje się zasadą równego traktowania podmiotów ubiegających się o kontrakt, i zapewniał, że nie dokonano jeszcze wyboru żadnego rozwiązania dotyczącego systemów BSP. Zaprosił również IAI do współpracy. Listu Skrzypczaka jednak nie komentował.

Skomentował je natomiast szef MON. Tomasz Siemoniak, mówiąc, że mamy do czynienia z "niezręcznością" i "uchybieniem".

"Jest to korespondencja pomiędzy ministerstwami obrony, nie powinna tam być wymieniona nazwa firm. (...) Nie należy z tego wyciągać jakichkolwiek wniosków, zwłaszcza, że sam przetarg jest przewidziany na 2015 rok, jesteśmy w dialogu z 14 firmami i wydaje mi się, że przykładanie tutaj jakiejś nadmiernej wagi jest nieuprawnione" - tłumaczy.

Odniósł się również do samego tekstu w "GW". "Ta publikacja jest bardzo na wyrost, ubolewam nad tym, że dziennikarz "Gazety Wyborczej" nie uwzględnił naszej odpowiedzi w swoim artykule" - zaznaczył Tomasz Siemoniak.

Z kolei inna z działaczek Platformy Obywatelskiej Julia Pitera, znana z wykrycia afery dorszowej, uważa, że gen. Skrzypczak obecnie powinien odejść. "To jest rzecz niedopuszczalna. Powinien bezwzględnie stracić funkcję" - mówiła Pitera.

List, który opublikowała "Gazeta Wyborcza" jest jednym z materiałów, jakie przeciwko gen. Skrzypczakowi zebrała Służba Kontrwywiadu Wojskowego. SKW odebrała Skrzypczakowi poświadczenie dostępu do materiałów niejawnych. Zdaniem SKW Skrzypczak prowadził sprzeczne z prawem działania lobbingowe na rzecz izraelskiego przemysłu biznesowego.

Czy list opisany przez "GW" rozwiewa wątpliwości związane z działaniami gen. Skrzypczaka?

TK,wPolityce.pl
[Fot. Youtube.pl]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook