Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak poseł Kotliński dba o swój wizerunek

23.11.2011

Poseł Ruchu Palikota Roman Kotliński, wydawca antyklerykalnego tygodnika „Fakty i mity” próbował przekupić informatora „Rzeczpospolitej” w zamian za poprawę swojego wizerunku. W zamian za korzystne dla siebie oświadczenie, proponował stałą współprace przy pisaniu ustaw w Sejmie.

Roman Kotliński zatrudniał w swojej redakcji mordercę ks. Jerzego Popiełuszki Grzegorza Piotrowskiego. Miał publikować pod kilkoma pseudonimami. „Rzeczpospolita” pisała o tym przed kilkoma tygodniami powołując się na informatorów, którzy w tym samym czasie pracowali w redakcji „Faktów i mitów”. Jednego z nich, Ryszarda Zająca (przez kilka miesięcy zastępcę Kotlińskiego, który zdecydował się na ujawnienie nazwiska), poseł próbował nakłonić do odwołania swego oświadczenia. W zamian proponował pracę.

Kotliński chciał, by Zając publicznie zarzucił dziennikarzowi „Rzeczpospolitej”, Cezaremu Gmyzowi, korupcję.

Poseł pisał do Zająca: - Mam dla Ciebie ostatnią propozycję. Otóż ten Gmyz z "Rzepy", który poluje na nas, podobno płaci byłym pracownikom "FiM" wyrzuconym z pracy przeze mnie po parę tysięcy za szkalowanie mojej osoby, za mówienie nieprawdy i za dalsze informacje, głównie fałszywe. Wiem, że Twoja informacja, którą mu sprzedałeś, też jest fałszywa – Piotrowski nie mógł pracować w "FiM" za Twoich czasów, bo siedział wtedy w pierdlu. Jeśli więc i Tobie zapłaciła ta hiena za poświadczenie nieprawdy, to powiedz o tym otwarcie, publicznie, choćby na konferencji prasowej. Nic Ci nie będzie. A jeśli się w ten sposób zrehabilitujesz, a tym samym uwiarygodnisz – zaproponuję Ci stałą współpracę w zakresie pisania ustaw, interpelacji. A być może – jeśli będziesz chciał, a wiem, że to Twoje życie i prawdziwe powołanie – także w pracy dziennikarskiej, forma współpracy do ustalenia. Co Ty na to?.

Zając odpisał: - Nic mu też nie "sprzedałem". Co do Piotrowskiego – obaj wiemy, jak było, poznałem go przecież w Twoim gabinecie, radziłeś się mnie parokrotnie, czy powinieneś go zatrudnić w tygodniku. Odradzałem Ci, żeby gazecie nie przypięto po wsze czasy nieładnej "łatki", nie posłuchałeś mojej rady i sam widzisz, że Ci źle nie radziłem.

Mimo takiej odpowiedzi, Kotliński próbował namawiać jeszcze Zająca do zmiany zdania pisząc m.in.: - Palikot będzie mnie bronił jak niepodległości. Zastanów się jeszcze w kwestii tego Gmyza... Może przyjedziesz i pogadamy?.

Zapytany przez „Rzeczpospolitą” o tę sprawę Kotliński odpowiedział, że jego zdaniem nie była to próba korupcji, lecz tylko obrona przed fałszywymi informacjami na swój temat i próba przekonania Zająca, by się "zreflektował".

Jednak według prof. Antoniego Kamińskiego, współzałożyciela Transparency International, takie zachowanie się funkcjonariusza publicznego, posła, jest oburzające i można w tym przypadku mówić o przekupstwie: - Nawet jeśli osoba korumpowana nie jest funkcjonariuszem publicznym, to takie zachowanie posła, który usiłuje osiągnąć korzyść osobistą w postaci poprawy reputacji, jest zachowaniem bardzo nagannym – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Kamiński.

„Rz” dodaje, że w jej redakcji obowiązuje zasada niepłacenia za informacje i jeśli Kotliński powtórzy swoje oskarżenia publicznie, zostanie pozwany do sądu.

ruk, rp.pl

[fot. PAP/ Radek Pietruszka]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook