Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Protest przed rosyjską ambasadą

10.04.2012

Manifestacja przed rosyjską ambasadą zorganizowana przez Młodzieżowy Klub Gazety Polskiej i Akcję Alternatywną „Naszość” spontanicznie przerodziła się w marsz. Protestujący przeciwko rozpowszechnianym w świecie kłamstwom dotyczącym katastrofy smoleńskiej przeszli Traktem Królewskim przed kancelarię premiera i dalej na Krakowskie Przedmieście przed pałac prezydencki.

Pod ambasadą przy ul Belwederskiej zebrało się około 2 tys. osób. Na flagach widniały nazwy miast: Szczecina, Zielonej Góry, Gdańska, Gniezna, Łodzi, Lublina, Krakowa Sandomierza, Sopotu, a nawet Hamburga i Brukseli.

Jeden z organizatorów Piotr Lisiewicz z „Gazety Polskiej” mówił, że jesteśmy coraz bliżej prawdy o Smoleńsku, choć państwo polskie nie zrobiło nic, żeby pomóc ją rozpoznać, a wręcz „utrudniało zbliżenie się do niej”.

Podobnie – jak wskazywał – zachowywały się prorządowe media, prowadzące akcję dezinformacyjną. - Co zostało z tych wrzutek medialnych dziś? – pytał Lisiewicz i odpowiadał: - Nic.

Jego zdaniem „zwykli ludzie doskonale wiedzą, co stało się w Smoleńsku – podobnie, jak wie ambasada - stąd te barierki”. Na te słowa rozległy się głośne oklaski.

Wskazywał również, na paraliż narzucony przez media w mówieniu o tragedii 10/04 i nazywanie oszołomami tych, którzy o katastrofie pamiętają i chcą jej wyjaśnienia. Stwierdził, że zbudowana w latach 50. ambasada rosyjska jest dobrym, symbolicznym miejscem, aby mówić prawdę. Na te słowa rozległy się okrzyki „Putin – morderca”, „Rząd pod sąd”, „Znajdzie się lina na szyję Putina” oraz „Znajdzie się kij na Putina ryj”.

Lisiewicz odniósł się też do sposobu prowadzenia śledztwa smoleńskiego. Według niego fakt, że główny dowód w sprawie leży w Rosji i niszczeje oznacza, że śledztwa w zasadzie nie ma.

Protestujący domagają się też zwrotu Polsce naszej własności, a jednocześnie najważniejszego dowodu w śledztwie smoleńskim, wraku Tu-154M.

Zbierane są podpisy pod petycją w tej sprawie skierowaną do władz Rosji (jej treść poniżej). Jak mówił jeden Lisiewicz, to petycja „napisana przez wolnych Polaków, którzy nie godzą się na to, na co zgodzili się Bronisław Komorowski i Donald Tusk. Przez ludzi, którzy chcą wolnej i suwerennej Polski”.

Wśród skandowanych haseł pojawiły się m.in.: „Oddajcie czarne skrzynki, weźcie premiera”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

Policja rozstawiła przed ambasadą barierki, o których Lisiewicz powiedział: - Te bramki pamiętają pewnie poprzednią epokę, ale metal rdzewieje powoli, pewnie się jeszcze przydadzą.

Dodał, że rząd Donalda Tuska jak zawsze zadbał o rosyjską ambasadę.

Protestujący wyrażają swoją dezaprobatę również wobec polskich przywódców. Na Belwederskiej słychać było m.in. „Komorowski zdrajca Polski”, „Donald Tusk – gdzie twój mózg?”, „Nie zamkniesz nam ust, towarzyszu Tusk”.

Na niewielkiej szubienicy – do której przyczepiono słynne zdjęcie przytulonych premierów Tuska i Putina 10 kwietnia 2010 roku na miejscu katastrofy – wisi maskotka kaczora Donalda w koszulce nawiązującej do logo Platformy Obywatelskiej.

Publikujemy treść petycji przyniesionej przez organizatorów:

My, niżej podpisani obywatele Rzeczpospolitej Polskiej, żądamy natychmiastowego zwrócenia naszemu krajowi wraku samolotu Tu-154M, w którym zginął polski Prezydent Lech Kaczyński i przedstawiciele elity narodu w Smoleńsku. Mija właśnie druga rocznica od tego wydarzenia, które, jak uchwaliły wspólnie polski Sejm i Senat, było dla naszego narodu największą tragedią po II wojnie światowej.
Polacy z oburzeniem patrzyli na niszczenie przez Rosjan wraku polskiego samolotu zaraz po katastrofie. Późniejszy widok porzuconych fragmentów samolotu, obok szczątków ofiar, odebraliśmy jako akt barbarzyństwa, sprzecznego z normami cywilizowanego świata. Był on jednocześnie demonstracją, że śledztwo w sprawie katastrofy jest fikcją.

Według najwyższej rangi ekspertów ze Stanów Zjednoczonych i Australii, badających katastrofę, jej przyczyną były dwa wybuchy. Zbadanie wraku ma w tej sytuacji kluczowe znaczenie dla śledztwa. Polscy i międzynarodowi eksperci bezwzględnie muszą zbadać wrak, by ustalić, dlaczego zginął polski Prezydent.
Jak świetnie zdaje pan sobie sprawę, jako były pułkownik KGB i kat setek tysięcy cywilnych mieszkańców Czeczenii, nie jest pan dla cywilizowanego świata wiarygodny jako nadzorca tego typu śledztwa.izdy i oklaski

Dalsze przetrzymywanie wraku, własności Rzeczpospolitej Polskiej, przez Federację Rosyjską, odbierać będziemy jako akt wrogości i agresji nie tylko wobec Polski, ale także norm obowiązujących w cywilizowanym świecie.

Redaktor naczelny “Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz mówił przed ambasadą o wojnie o pamięć, z jaką mamy do czynienia od dwóch lat. – Myśmy tę wojnę wygrali – stwierdził. – Będziemy pamiętać o tym, kto zginął, ale też o tym, kto zabił i kto wstrzymywał prawdę – dodał.

Jak mówił, usłyszał dziś dwie prawdy – wersję katastrofy przedstawioną przez Antoniego Macierewicza oraz opinię, że zachowanie Rosji ma na celu upokorzenie Polski. - Ale my jesteśmy częścią świata cywilizowanego. To kłamstwo obróci się przeciwko Rosji. Polskę można uderzyć, ale nie da się jej rzucić na kolana – stwierdził Sakiewicz.

Zwracając się do Władimira Putina, redaktor „Gazety Polskiej” wskazał, że czas świetności Rosji już mija, bo kończy się ropa, kończą się pieniądze, a „wam zostanie tylko to, co zrobiliście – brudne od krwi ręce”. Po tych słowach tłum długo skandował: „Mordercy”.

- Nie żyjemy nienawiścią do Rosjan, bo Rosji należy się wolność. Ale za to, co się stało – dodał – należy się sąd. - Jeżeli chcecie pojednać się ze światem – mówił do Rosjan – wyrzućcie tego psychopatę Putina. Wówczas zgromadzeni zakrzyknęli: „Precz z Putinem”.

Publicysta stwierdził też, że Władimir Putin wygrywa wybory dlatego, że ludzie się go boją: - Trzeba skończyć z tym strachem, to papierowe tygrysy. Gdy skończy się strach, skończy się Putin. Doczekamy się sprawiedliwego sądu. Wtedy rozległ się okrzyk: „Rząd pod sąd”.

Głos zabrała również posłanka PiS Małgorzata Gosiewska, która nawiązując do wystąpienia Sakiewicza powiedziała: - Panie redaktorze, my się już nie boimy, dlatego tu jesteśmy.

Jak mówiła, „tylko zbrodniarz niszczy dowody zbrodni i tylko zbrodniarz spokojnie przygląda się sprawie”. Wskazywała, że pierwszy jest w ambasadzie, a drugi – w Belwederze. Tłum skomentował jej słowa okrzykiem: „Komorowski – hańba Polski”.

Gosiewska dodała: - My was rozliczymy. Przed sądem. Policja, która teraz was chroni, przestanie to robić.

Mówiła też: - Jest tutaj wiele flag, ale dwa lata temu jednej zabrakło – na ciele naszego prezydenta, który leżał w błocie, podczas gdy premier Polski ściskał się z Władimirem Putinem.

- Są z nami bracia z Gruzji, kraju, który znów jest zagrożony wojną, ale który pamięta naszego prezydenta – mówiła parlamentarzystka. I dodała, że jutro w Tbilisi odsłonięty zostanie pomnik Lecha Kaczyńskiego. Zgromadzeni wznieśli okrzyk: „Wolna Gruzja”.

Na zakończenie zgromadzenia przed rosyjską ambasadą odśpiewano hymn narodowy, a później tłum ruszył w stronę pobliskiego Belwederu, gdzie rozległy się okrzyki: „Wyłaź szczurze”, „Zdrajcy pod sąd”, „Komorowski zdrajca Polski”, „Smoleńsk pomścimy” oraz „Jeszcze tu wrócimy”.

Spod siedziby prezydenta manifestanci poszli w kierunku kancelarii premiera.Tam ponownie dało się słyszeć: "Wyłaź szczurze", "Rząd pod sąd", "Zdrajcy pod sąd", "Weźcie Tuska, oddajcie samolot".

Jeden z organizatorów mówił: - Naród przyszedł do pana, panie premierze, a pan się schował. Ale nadejdzie taki dzień, że naród przyjdzie po pana skutecznie."  Tłum krzyczał: "Targowica", "Nie zamkniesz nam ust, towarzyszu Tusk", a także "Smoleńsk pomścimy" oraz "Jeszcze tu wrócimy".

Następnie manifestacja ruszyła dalej Traktem Królewskim, na Krakowskie Przedmieście. 

Przez megafon rozległa się instrukcja: "Idziemy ulicą, nie chodnikami, a jeśli panowie policjanci będą chcieli nas zatrzymać, krzyknijmy do nich: "chodźcie z nami". Tłum skorzystał z tej propozycji.

Po chwili... policjanci weszli na czoło pochodu, za co otrzymali gromkie oklaski i okrzyk: "Dziękujemy".

Manifestanci zatrzymali się na chwilę przed ambasadą amerykańską. Tłum skandował tam: "Obama, jak ci nie wstyd?" oraz "Nie głosujcie na Obamę", a przy stojącym naprzeciwko ambasady pomniku byłego amerykańskiego prezydenta: "Ronald Reagan - dziękujemy". 

Na Nowym Świecie manifestanci krzyczeli "To był zamach" oraz śpiewali: "Donald, wynocha, w tym kraju nikt cię nie kocha". A na skrzyżowaniu z ul. Świętokrzyską, przy siedzibie Krytyki Politycznej: "Gdzie macie Niemców? Lewacy, gdzie macie Niemców?"

Przed pałacem prezydenckim zabrzmiała muzyka Michał Lorenca z filmu „Różyczka”, która przed dwoma laty towarzyszyła dniom żałoby narodowej i nierozerwalnie kojarzy się z katastrofą smoleńską.

Michał Stróżyk, szef trójmiejskiego Klubu Gazety Polskiej, podsumował: - Przeszliśmy razem, jak rok temu, tę drogę krzyżową. Zatrzymaliśmy się na wszystkich ważnych stacjach, gdzie chcieliśmy powiedzieć to, co najważniejsze.

O Krakowskim Przedmieściu powiedział, że „w tym miejscu działy się ważne wydarzenia dla historii Polski, które – miejmy nadzieję - znajdą się w podręcznikach”.

Raz jeszcze podziękował policji za bezpieczne przyprowadzenie manifestantów przed pałac prezydencki. I zaapelował, aby pamiętać o Smoleńsku i dawać świadectwo, m.in. wywieszając flagi w rocznice katastrofy, a także mówiąc prawdę o tragedii 10/04. - Z tego obowiązku nikt nas nie zwolni – mówił.

Przypomniał też, że na Krakowskim Przedmieściu od dwóch lat codziennie o 21.00 ludzie modlą za ofiary katastrofy.

Na koniec odśpiewano hymn narodowy oraz „Boże, coś Polskę”. Po niemal trzech godzinach manifestanci rozeszli się do domów.

ruk, mall
[fot. Jan Nowak]

 

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook