Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prokuratura wojskowa do odstrzału

12.01.2012

Szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski, uderzając w swojego przełożonego, wypowiedział posłuszeństwo państwu polskiemu. Wojskowi mogą liczyć na wsparcie prezydenta Bronisława Komorowskiego. Na szczytach władzy toczy się największa batalia ostatnich 20 lat.

Jestem absolutnie przekonany, szczególnie jeśli mówimy o takiej instytucji, jak prokuratura, w tym jej część wojskowa, że lojalność podwładnego wobec przełożonego musi być kwestią bezdyskusyjną – powiedział na konferencji prasowej premier Donald Tusk. Wcześniej o potrzebie likwidacji prokuratury wojskowej mówił minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Deklaracje przedstawicieli rządu stanowią zagrożenie dla wspieranych przez prezydenta zbuntowanych wojskowych, głównie tych z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Bunt generałów

Sytuacja prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta jest wbrew pozorom bardzo trudna. W swoim wystąpieniu Krzysztof Parulski, jego nominalny zastępca, wypowiedział mu posłuszeństwo. Mimo to Seremet nie może odwołać swojego zastępcy. Aby to zrobić, prokurator generalny musi mieć zgodę szefa MON i prezydenta. Tymczasem Bronisław Komorowski już we wtorek jasno stwierdził, że jest przeciwnikiem zmian personalnych w prokuraturze. Zdaniem prezydenta potrzebne są zmiany systemowe. W praktyce oznacza to, że Parulski może czuć się bezkarny i dalej ostro krytykować przełożonego. Mediacją w sprawie zajął się szef Krajowej Rady Prokuratury Edward Zalewski – człowiek prezydenta, który wczoraj spotkał się z Komorowskim.

– To wojna na linii służby wojskowe–służby cywilne –
mówi nam zastrzegający anonimowość poseł Platformy Obywatelskiej. – Chodzi o to, że prezydent Komorowski chce poprzez wpływy w armii zawłaszczyć państwo. Dlatego w odróżnieniu od Tuska nie chce dymisji skompromitowanego generała – mówi nasz rozmówca. O generale Parulskim i kompromitujących go faktach w sprawie śledztwa smoleńskiego pisaliśmy wczoraj.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Parulskiego. Generał miał przez telefon przekazać ministrowi sprawiedliwości informacje na temat stanu ciała zmarłego w Smoleńsku prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Problem w tym, że szef resortu sprawiedliwości nie był uprawniony do otrzymania takich informacji.

Samookaleczenie kontrolowane

W poniedziałek Polską wstrząsnęła informacja o próbie samobójczej płk. Mikołaja Przybyła, wiceszefa prokuratury wojskowej w Poznaniu. Postrzelił się on w przerwie konferencji prasowej. Już następnego dnia pojawiły się poważne wątpliwości, czy mieliśmy do czynienia z faktyczną próbą samobójczą, czy może z teatrem.

– Charakter obrażeń, a zwłaszcza późniejsze wypowiedzi pana Przybyła, tuż po tej próbie, wskazują na to, że mogła to być pewnego rodzaju inscenizacja – twierdzi nasz informator.

– Kiedy w latach 80. ktoś chciał być wyrzucony z wojska, dokładnie w taki sposób dokonywał samookaleczeń. Osoba, która tak sobie przestrzeliła policzek, była wówczas uznawana za chorą psychicznie – dodaje nasz rozmówca. Przypomina, że w prokuraturze zapaść mogły decyzje np. o ukaraniu prokuratora za bezprawne żądanie billingów, wówczas jego czyn, nawet inscenizowany, można wytłumaczyć. Innym motywem może być chęć doprowadzenia do pozostawienia prokuratury wojskowej jako odrębnej instytucji.

Przypomnijmy, że płk Przybył podczas konferencji określił prokuraturę wojskową jako „ostatni bastion”, bronił też gen. Parulskiego. Sam generał w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że pułkownik zorganizował konferencję samowolnie.

Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

"Gazeta Polska Codziennie"/niezalezna.pl

[fot.PAP/Szymański]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook