Jedynie prawda jest ciekawa

Prokuratura sprawdza źródło przecieków

20.11.2014

Pobili Wiplera – zdarza się. Ujawniono taśmę z bestialstwem policji – i jest sprawa dla śledczych...

Pobicie Przemysław Wiplera nie spowodowało wyciągnięcia konsekwencji wobec brutalnych policjantów. Organa ścigania były w tej sprawie bardzo pobłażliwe. Tymczasem prokuratura właśnie zamierza ścigać... autorów przecieku nagrania do mediów.

Prokuratura Okręgowa w Płocku wszczęła czynności sprawdzające dotyczące ujawnienia w mediach części nagrań z monitoringu wideo ukazujących fragment zajścia z udziałem posła Przemysława Wiplera i policjantów przed klubem nocnym w Warszawie w 2013 r.

Sprawa została skierowana do Prokuratury Okręgowej w Płocku przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie w celu uniknięcia zarzutu braku obiektywizmu. Stało się tak m.in. na wniosek stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Jak poinformowała rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska, w ramach prowadzonych czynności sprawdzających przekazane tam materiały sprawy muszą zostać uzupełnione, w tym o nagrania publikowane w mediach, a będące fragmentami zapisu monitoringu wideo.

"Chodzi o uzyskanie stosowanych nagrań, publikowanych w konkretnych mediach" - wyjaśniła. Śmigielska-Kowalska przypomniała, że ujawnione fragmenty zapisu wideo z monitoringu, pokazujące fragment zajścia z udziałem Wiplera i policjantów, pojawiły się zarówno w internecie, jak i stacjach telewizyjnych, a publikacjom tym towarzyszyły komentarze, w tym samego posła.

Rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej podkreśliła, że sprawa dotyczy naruszenia tajemnicy postępowania przygotowawczego. "Prokuratura Apelacyjna przekazała materiały, jako wskazujące na uzasadnione podejrzenie zaistnienia przestępstwa naruszenia tajemnicy postępowania przygotowawczego poprzez upublicznienie materiału dowodowego przed jego ujawnieniem w postępowaniu sądowym" - powiedziała.

Śmigielska-Kowalska zastrzegła, że ewentualna decyzja, dotycząca wszczęcia śledztwa w sprawie, zostanie podjęta dopiero po skompletowaniu całości niezbędnego materiału dowodowego.

Za ujawnienie materiału dowodowego bez zgody prokuratora prowadzącego śledztwo lub sądu w trakcie trwającego procesu grozi do 2 lat pozbawienia wolności.

Sprawa dotyczy ujawnionej na początku listopada m.in. przez "Super Express" i "Fakt" części nagrania monitoringu wideo z incydentu między Wiplerem a policjantami, do którego doszło pod warszawskim klubem nocnym w październiku 2013 r. Nagranie jest pozbawione dźwięku. Widać na nim m.in. próbę zatrzymania Wiplera przez policję, szamotaninę funkcjonariuszy z posłem i bicie go pałką.

W związku z tym incydentem w czerwcu tego roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ postawiła Wiplerowi dwa zarzuty: "zmuszania przemocą funkcjonariuszy policji do zaniechania prawnej czynności służbowej, przy naruszeniu ich nietykalności cielesnej" oraz "znieważenia dwojga funkcjonariuszy słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych". Przestępstwa te są zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat.

W lipcu do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście trafił akt oskarżenia przeciwko Wiplerowi. Według śledczych, zarzuty ujęte w akcie oskarżenia postawiono posłowi nie tylko na podstawie monitoringu, ale także w oparciu o inne dowody, w tym zeznania osób postronnych, w tym niebędących policjantami. Wipler zrzekł się immunitetu w tej sprawie, nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Zapowiedział wytoczenie policjantom procesu za "przekroczenie uprawnień i naruszenie nietykalności".

Zaraz po zdarzeniu z października 2013 r. Wipler tłumaczył, że dowiedział się, iż jego żona jest po raz piąty w ciąży i postanowił w związku z tym świętować z przyjaciółmi. Po wyjściu z klubu - według jego relacji - włączył się do policyjnej interwencji wobec innej osoby. Jak zapewniał, sam nie uczestniczył w zajściu, ale postanowił interweniować. Zaznaczał, że został pobity przez policjantów. Zapowiadał też wytoczenie funkcjonariuszom procesu za "przekroczenie uprawnień i naruszenie nietykalności".

Po ujawnieniu na początku listopada nagrań z monitoringu Wipler oświadczył, że będzie domagał się sprawiedliwości i oczekuje wyjaśnień ze strony komendanta głównego policji, b. ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza oraz premier Ewy Kopacz, która w czasie nagłośnienia incydentu przed stołecznym klubem nocnym była marszałkiem Sejmu. Zdaniem Wiplera powinna ona - jako osoba odpowiedzialna za godność Sejmu - zadbać o to, by nagranie zostało szybko ujawnione.

TK,PAP
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

pobicie

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook