Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lakoniczna konferencja prokuratury wojskowej

25.09.2012

"Ta kwestia jest sprawdzana" i "To nie jest pytanie do prokuratury". Te dwa zdania mogą być dobrym podsumowaniem dzisiejszej konferencji Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Konferencja prasowa płk. Zbigniewa Rzepy z Naczelnej Prokuratury Wojskowej miała dotyczyć wyjaśnieniu wątpliwości i rozwiązaniu problemów, które pojawiły się przy ekshumacji ciała Anny Walentynowicz. 


"Czuję rozgoryczenie, żal i złość do służb państwowych, że doszło do takiej sytuacji"- mówił syn Anny Walentynowicz, Janusz, komentując informację Naczelnej Prokuratury Wojskowej, że doszło do zamiany ciał dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej.

Żalu i pokory nie było za to na konferencji prokuratury. Opinia publiczna tak naprawdę niewiele się z niej dowiedziała. Na niemal wszystkie pytania odpowiedzi płk. Rzepy brzmiały następująco: "Kwestia tego zamienienia także jest sprawdzana. Prokuratorzy analizują materiał dowody także pod tym kątem" - mówił pytany o to, jak doszło do zamiany ciał ofiar.


"Jeśli będzie taka potrzeba, to oczywiście" - lakonicznie stwierdzał na sugestie dziennikarzy, aby prokuratorzy skontaktowali się w tej sprawie ze stroną rosyjską. Nie odpowiedział także na to, kto mógłby wydać decyzje w sprawie otworzenia trumien już w Polsce. 

Wreszcie na pytanie o to, czy rodzinom ofiar należą się przeprosiny, płk. Rzepa odrzekł: "Myślę, że to nie jest pytanie do prokuratury."

W ubiegłym tygodniu - w poniedziałek i wtorek - prokuratorzy wojskowi przeprowadzili w Gdańsku i Warszawie ekshumacje dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej. Jedną z nich była - jak potwierdzili jej bliscy - Anna Walentynowicz; drugą - według informacji medialnych, gdyż bliscy i prokuratura nie ujawnili personaliów - Teresa Walewska-Przyjałkowska.

Naczelna Prokuratura Wojskowa potwierdziła, że z przeprowadzonych badań genetycznych wynika jednoznacznie, że ekshumowane w zeszłym tygodniu ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej "zostały ze sobą wzajemnie zamienione".

ll, PAP

[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

Warto poczytać

Facebook