Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prokuratorzy ratują Janickiego

12.06.2012

Jedyną osobą, która może być oskarżona o niedopełnienie obowiązków przez Biuro Ochrony Rządu 10 kwietnia 2010 r., jest były wiceszef BOR, gen. Paweł Bielawny. Odpowiedzialny za przygotowanie wizyty szef Biura gen. Marian Janicki może spać spokojnie - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Do niedzieli Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadziła trzy śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej: dotyczące niedopełnienia obowiązków przez instytucje państwowe; niedopełnienia obowiązków przez Biuro Ochrony Rządu oraz w sprawie niszczenia dokumentów BOR mających związek z zabezpieczeniem wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r.

Decyzją śledczych zostało zakończone śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez Biuro Ochrony Rządu, w którym zarzuty postawiono byłemu wiceszefowi BOR Pawłowi Bielawnemu. Po ich usłyszeniu odszedł on z BOR, jednak szybko został zatrudniony jako doradca wojewody małopolskiego Jerzego Millera.

– Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w działaniach różnych służb zostało przedłużone do 30 czerwca – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie” prokurator Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Praga-Południe. Jak twierdzi, śledczy prowadzą też postępowanie dotyczące fałszowania dokumentów BOR w sprawie katastrofy smoleńskiej. Chodzi o materiały z okresu między 10 kwietnia a 6 maja 2010 r., czyli bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. – To postępowanie zostało wyłączone ze śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez BOR. Na razie toczy się postępowanie w sprawie, nikt nie ma postawionych zarzutów. Na tym etapie nie możemy powiedzieć, do kiedy to śledztwo potrwa – dodaje Renata Mazur.

– To dość dziwne działanie prokuratury. Oba te śledztwa powinny zostać połączone – mówi „Codziennej” poseł PiS Marek Opioła. Jak zaznacza, właśnie w tym drugim śledztwie może pojawić się wątek Janickiego. – Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że gen. Janicki ma wiedzę dotyczącą fałszowania dokumentów służby, którą kierował.

Zadaniem BOR było zapewnienie bezpieczeństwa podczas wizyt premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 7 i 10 kwietnia 2010 r. Podczas tej drugiej wizyty doszło do katastrofy, w wyniku której zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński. W prokuratorskim śledztwie jedyną osobą, która usłyszy zarzuty, jest były wiceszef BOR Paweł Bielawny. Jego przełożony Marian Janicki nie tylko nie stracił stanowiska, lecz trzy miesiące po katastrofie smoleńskiej został mianowany generałem.

Odpowiedzialność za działanie BOR w Smoleńsku po katastrofie gen. Janicki zrzucał na drugiego ze swoich zastępców, płk. Jarosława Florczaka. Funkcjonariusz nie mógł się bronić – w Smoleńsku zginął wraz z prezydentem i innymi członkami polskiej delegacji.

– Liczymy na to, że w innych postępowaniach nadal będzie badana kwestia braku nadzoru ze strony szefa BOR gen. Mariana Janickiego – mówi nam mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego.

"Gazeta Polska Codziennie"
[fot.PAP/Jacek Turczyk]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook