Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Żaryn: III RP przestrzenią bezkarności dla komunistów

22.04.2014

„Komuniści wydają się żyć w przeświadczeniu, że żadna sprawiedliwość ziemska ich nie dotyczy, im nie grozi” - mówi portalowi Stefczyk.info prof. Jan Żaryn.

24 czerwca 2014 roku ma się odbyć rozprawa apelacyjna w procesie dotyczącym masakry robotników z Grudnia 1970 roku. Prokuratura chce, by sąd ponownie zajął się trzema oskarżonymi. Wśród nich jest Stanisław Kociołek, który został uniewinniony od zarzutu "sprawstwa kierowniczego" zabójstwa robotników. Były wicepremier PRL 80-letni Kociołek był oskarżony o to, że 16 grudnia 1970 r. nakłaniał w telewizji strajkujących w Gdyni do powrotu do pracy, choć - zdaniem prokuratury - wiedział, że następnego dnia rano stocznia będzie zablokowana przez wojsko. Na stacji kolejki miejskiej pod stocznią zginęły osoby, które miały usłuchać apelu Kociołka.

Dwaj inni oskarżeni o "sprawstwo kierownicze" zabójstwa - Mirosław W., b. dowódca batalionu blokującego bramę Stoczni Gdańskiej i Bolesław F., b. zastępca ds. politycznych dowódcy 32. Pułku Zmechanizowanego blokującego przystanek kolejki pod stocznią w Gdyni - zostali skazani na dwa lata w zawieszeniu. Według sądu mogli oni przewidzieć, że oddawanie strzałów nie tylko w powietrze ale i w ziemię, może spowodować śmierć osób cywilnych. Sąd uznał, że ich czyny należy zakwalifikować jako zbrodnie komunistyczną, ale jednocześnie zmienił kwalifikację ich czynu na udział w śmiertelnym pobiciu. Odpowiedzialność za to przestępstwo nie wymaga bowiem tzw. indywidualizacji winy.

Rozprawa apelacyjna w sprawie Kociołka i dwóch innych podsądnych oznacza, że 25 lat po zmianach ustrojowych wciąż nie udało się rozliczyć jednej z najbardziej odrażających zbrodni komunistycznych. Negatywnie o toczących się procesach w sprawie komunistów wypowiada się prof. Jan Żaryn, znany historyk, redaktor naczelny miesięcznika „wSieci Historii”.

„Do dziś niemieccy zbrodniarze nazistowscy są ścigani i wyłapywani przez służby i środowiska, które żądają sprawiedliwości. To trwa już dekady, ponieważ jedni uciekają przed sprawiedliwością, mataczą i zacierają ślady po swojej działalności, a drudzy w imię sprawiedliwości próbują pociągnąć do odpowiedzialności zbrodniarzy z czasów II wojny światowej. To trwa do dziś, choć od 1945 roku minęły już dziesiątki lat. Tymczasem w przypadku zbrodniarzy komunistycznych nie było takiej sytuacji. Oni się nie ukrywali, nie zmieniali swoich tożsamości, nie uciekali do Ameryki Południowej, nie znikali z przestrzeni świata. Oni działają wręcz odwrotnie. Są obecni i wydają się żyć w przeświadczeniu, że żadna sprawiedliwość ziemska ich nie dotyczy, im nie grozi” - tłumaczy portalowi Stefczyk.info.

Prof. Jan Żaryn wskazuje, że to świadczy o „grzechu pierworodnym III RP, która wyrastała z kontraktu politycznego”. „Ten kontrakt w praktyce miał tworzyć w III Rzeczpospolitej przestrzeń bezkarności dla poprzednich ekip rządzących, dla komunistów, niezależnie od stopnia zbrodniczości ich działalności” - wskazuje nasz rozmówca.

Redaktor naczelny „wSieci Historii” wskazuje, że w materiałach komunistów widać, że warunkiem ich zgody na III RP były gwarancje bezkarności. „Kwestia zachowania bezkarności w przyszłej Polsce była jedną z kluczowych spraw. Tylko pod tym warunkiem gen. Jaruzelski i gen. Kiszczak uzyskali względne poparcie aparatu dla zmian politycznych. Aparat niższego rzędu w imieniu generałów dokonywał przez lata zbrodni, represji, niszczył i nękał ludzi, więc dla ludzi aparatu było nie do pomyślenia, by teraz generałowie ich teraz opuścili. Wydaje się, że ten kontrakt, być może nie do końca zapisany, trwa do dziś” - kwituje prof. Żaryn.

TK
[Fot. Starscream/Wikipedia.org na lic. CC BY-SA 3.0]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook