Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Szwagrzyk we wrześniu wróci na „Łączkę”

28.07.2014

„Nie spoczniemy, dopóki ostatni Żołnierz Wyklęty nie zostanie wyjęty z tych dołów śmierci. „Łączka” musi być przebadana do końca”.

We wrześniu rozpocznie się trzeci etap prac w kwaterze „Ł” cmentarza powązkowskiego. Nie oznacza to jednak przełamania impasu ws. działań w ramach projektu „Poszukiwania miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego”. Prace ekipy kierowanej przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka będą prowadzone w miejscach, do których można uzyskać dostęp bez naruszania kilkudziesięciu grobów współczesnych, tj. przy cmentarnym płocie, pod asfaltową alejką i między kwaterami.

„Nie spoczniemy, dopóki ostatni Żołnierz Wyklęty nie zostanie wyjęty z tych dołów śmierci. „Łączka” musi być przebadana do końca” - zadeklarował prof. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik IPN ds. poszukiwania miejsc pochówku ofiar terroryzmu.

Kłopotem pozostaje kilkadziesiąt grobów, które w kwaterze „Ł II” postawiono na istniejących tam zbiorowych mogiłach. Aby prace mogły być przeprowadzone na obszarze całych kwater „Ł” i „Ł II” trzeba najpierw doprowadzić do usunięcia w inne miejsce „współczesnych” nagrobków. Jak wyjaśnił prezes IPN, ręce instytutowi wiąże prawny paradoks. Chodzi o istnienie ustawy z 1989 roku „o cmentarzach i chowaniu zmarłych”. Ten przepis zapewnia spokój pochowanym tam osobom, aby je ruszyć należałoby uzyskać zgodę wszystkich członków rodzin zmarłych. W grę wchodziłoby zapytanie kilku tysięcy osób, to niewykonalne. Drugi dotyczący obszaru „Łączki” przepis to nowelizowana później ustawa z 1933 roku „o grobach i cmentarzach wojennych”, ta znowu stawia w uprzywilejowanej pozycji zamordowanych przez komunistów bohaterów podziemia, których pochowano w zbiorowych mogiłach.

„Od wojewody mazowieckiego uzyskaliśmy zapewnienie, że jest on gotów przynajmniej część „Łączki” uznać za cmentarz wojenny, czekamy na taki wpis” powiedział prezes IPN. Dr Łukasz Kamiński dodał także, że bez zmiany obecnego prawa tego klinczu nie uda się przełamać i prace sondażowe oraz ekshumacyjne będą prowadzone tam, gdzie to jest możliwe, czyli na pewno nie pod późniejszymi grobami.

Kilka pytań od dziennikarzy dotyczyło także akcji policji i prokuratury na cmentarzu na Wałbrzyskiej. Przypomnijmy, po zakończeniu pierwszego etapu prac ekipy prof. Szwagrzyka szef pionu śledczego IPN, prok. Dariusz Gabrel zawiadomił o znalezieniu szczątków ludzkich prokuraturę powszechną, która „aresztowała” pięć trumienki z wydobytymi szczątkami.

Obecny na konferencji prasowej prok. Marek Sosnowski, naczelnik Wydziału Nadzoru nad Śledztwami Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu tłumaczył, że to standardowa procedura, bo nie było pewności, że wydobyte szkielety należały do ofiar zbrodni komunistycznej. Prokurator Sosnowski nie był w stanie precyzyjnie wytłumaczyć, na jakiej podstawie wykluczyli to prokuratorzy IPN. Tym bardziej, że kilka minut wcześniej prof. Szwagrzyk przedstawił popartą zdjęciami i dokumentami ekspertyzę historyczno - archeologiczną, która wskazuje jednoznacznie, że ofiary chowano w zbiorowych mogiłach tak, jak miało to miejsce na Łączce, a tamtych prac przecież nikt nie zakwestionował.

run

fot. PAP/Jakub Kamiński
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook