Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Kamiński: Potrzebny jest olbrzymi wysiłek

31.05.2012

Zdaniem historyka - prof. Andrzeja Kamińskiego - teraz, gdy jako kraj "wróciliśmy do Europy", zaistniała także możliwość powrotu do świadomości anglosaskiego świata. "Ale to nie jest łatwy powrót, ponieważ zmusza ich do przyznania, że zrobili wiele błędów i nie zachowali się po wojnie wobec Polski tak jak powinien sprzymierzeniec."

Konferencja "Przywracanie zapomnianej historii. Wyobrażenia o Europie Środkowo-Wschodniej w anglosaskich podręcznikach akademickich” organizowana jest przez Instytut Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Społecznej Uczelni Łazarskiego we współpracy z Polską Akademią Umiejętności.

Od 2006 r. historycy ze Stanów Zjednoczonych, na czele z prof. Andrzejem Kamińskim z Georgetown University, Washington D.C. oraz z Wielkiej Brytanii spotykają się w Polsce w celu weryfikacji treści podręczników uniwersyteckich krajów anglosaskich traktujących o Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Historyk i jego koledzy z USA oraz Europy Zachodniej będą 6 czerwca gośćmi stołecznej konferencji "Przywracanie zapomnianej historii. Wyobrażenia o Europie Środkowo-Wschodniej w anglosaskich podręcznikach akademickich". 

"Pamiętajmy, że w długim czasie od 1945 r. do przemian w naszym kraju Polska dla Zachodu zniknęła. Byliśmy aliantem Anglii i USA, a te dwa mocarstwa współdziałały z ZSRR. Nasze interesy zeszły na drugi plan i dostaliśmy się w sowiecką strefę wpływów. Z drugiej strony w okresie zimnej wojny istniała tzw. nasza Europa Zachodnia, związana z NATO, a po drugiej stronie silny ZSRR. To, co było pomiędzy, stanowiło plamę państw zależnych ZSRR i o nich nie warto było z punktu widzenia Zachodu pisać. Patrząc na podręczniki historii tamtego czasu dotyczące Europy, pisano o Francji, Niemczech, Anglii, trochę o Włoszech czy Hiszpanii. Potem był ZSRR, a Polski w niektórych książkach w ogóle nie było lub była w niesłychanie czarnych kolorach" - mówił PAP Kamiński. Jego zdaniem teraz, gdy jako kraj "wróciliśmy do Europy", zaistniała także możliwość powrotu do świadomości anglosaskiego świata. "Ale to nie jest łatwy powrót, ponieważ zmusza ich do przyznania, że zrobili wiele błędów i nie zachowali się po wojnie wobec Polski tak jak powinien sprzymierzeniec. I myślę, że w związku z tym walka o odzyskanie miejsca, jakie mieliśmy w Europie do czasu rozbiorów, kiedy znana była i nasza kultura, i historia, będzie długotrwała i potrzebny jest olbrzymi wysiłek, byśmy znów zaistnieli, zwłaszcza w podręcznikach szkolnych" - powiedział historyk.

Zaznaczył jednak, że Polska zaczyna odzyskiwać powoli swoje miejsce w uniwersyteckich książkach. "Są cztery główne podręczniki, z których korzystają amerykańskie uczelnie i kiedyś w żadnym z nich nie było ani jednego zdjęcia, niczego polskiego. W tej chwili po wizycie w Polsce części autorów pojawił się Zamość - przy okazji opis osiągnięć Jana Zamojskiego i polskiego parlamentaryzmu. Nagle Polska się pojawiła i to jako czynnik w cywilizacji europejskiej ważny. Czyli to się zmienia, ale powoli i zadaniem naszym jest, by studiująca obecnie generacja zachodnia otrzymywała podręczniki, w których jest coraz więcej informacji o nas" - zaakcentował Kamiński.

Jak wyjaśnił, podręcznik historii Europy najczęściej wykorzystywany na uczelniach amerykańskich napisał prof. John Merriman z Uniwersytetu Yale. "Kiedy przyjechał na naszą pierwszą konferencję, po prostu zakochał się w Polsce. Teraz przyjeżdża jako ekspert. Wyszły już trzy wydania jego podręcznika i stale poprawia błędy na temat Polski, którą na początku opisywano jako miejsce, gdzie łapano, palono na stosie, bito Żydów, a Piłsudski był faszystą. Teraz to uległo zmianie. Pojeździł po Polsce, porozmawiał z naszymi specjalistami i dziś mamy ambasadora polskości o wysokiej pozycji w świecie naukowym. W tym roku przywiozłem do Polski grupę młodych naukowców, którzy dali mi już do przejrzenia manuskrypty swoich prac o naszym kraju. To daje ogromne pole do dyskusji" - podkreślił historyk.

Komentując użycie przez prezydenta USA Baracka Obamy sformułowania "polski obóz śmierci" w czasie ceremonii pośmiertnego uhonorowania Jana Karskiego Prezydenckim Medalem Wolności Kamiński przypomniał, że Karski narażał życie, by nie doszło do zagłady Żydów.

"Nie udało mu się. A był przecież w obozie zagłady, jednym z tych, o których mówił Obama. Karski musiał to zobaczyć, by stając przed Churchillem i Rooseveltem móc powiedzieć:  +Widziałem Żydów, którzy prosto z wagonów byli wpychani do komór gazowych+. I on to powiedział, jednak, jak wiadomo, nic to nie dało. Karski, który był moim kolegą na Georgetown, mówił zawsze: +Jestem Polakiem, katolikiem. To, co zrobiłem, zrobiłem na rozkaz mojego rządu niezależnej Polski w Londynie i komendy AK+. On walczył o ocalenie Żydów jako przedstawiciel narodu polskiego. Dlatego te słowa (Obamy - PAP) są straszne. Zdarzyła się okropna historia i to będzie długo oddziaływać, ale może ułatwi nam oczyszczenie do końca tej sprawy" - podsumował Kamiński. 

PAP

(Fot. wikipedia.org)
Słowa kluczowe:

Barack Obama

,

obozy śmierci

,

USA

,

Polska

,

historia

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook