Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Gliński pozytywnie o efektach kampanii w Warszawie

26.10.2013

"To, że prezydent i premier namawiali do bierności politycznej, było nie tylko złamaniem standardów demokracji, ale także – według mnie – złamaniem polskiego prawa."

Uważam, że efekty kampanii są raczej optymistyczne - mówi na łamach "Rzeczpospolitej" o referendum w Warszawie Piotr Gliński, kandydat PiS na prezydenta Warszawy.

Socjolog podkreśla, że notatka dotycząca kampanii referendalnej, którą przekazał kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości, jest bardziej "spisem spraw do omówienia". Jego zdaniem ocena kampanii należy do partii. "PiS nie miało wcześniej tak silnego poparcia w stolicy, która jest miastem establishmentu, ludzi związanych z władzą obecną i przeszłą. Na dodatek referendum odbywało się w skrajnie niesprzyjających warunkach."

Profesor zwraca uwagę, że w obecnym układzie politycznym, rządy w Warszawie - a zarazem kampania referendalna, są sprawą polityczną. "Opowieści o tym, że referendum powinno być inicjatywą całkowicie apolityczną, wyłącznie oddolną, są niepoważne. Odbyła się zażarta walka o utrzymanie status quo w Polsce, a władza nie cofnęła się przed łamaniem prawa. To, że prezydent i premier namawiali do bierności politycznej, było nie tylko złamaniem standardów demokracji, ale także – według mnie – złamaniem polskiego prawa."

Gliński zwraca uwagę, że nakłanianie do bojkotu referendum przez premiera czy prezydenta to wpływanie na sposób głosowania przez nadużywanie stosunku zależności - a to jest karalne z art. 250 Kodeksu Karnego. "Premier czy prezydent miasta są zwierzchnikami bardzo wielu urzędników. Czy taki urzędnik ma wolność głosowania, jeżeli jego szef tak jednoznacznie i w atmosferze tak ostrej walki politycznej zasugerował mu nieuczestniczenie w głosowaniu? Nie" - tłumaczy profesor.

Wylicza także inne zaniechania, których dopuściła się obecna władza podczas warszawskiego referendum. "Zmiany obwodów głosowania, brak obwieszczeń wyborczych, radio publiczne, które odmawiało opozycji emisji płatnych spotów referendalnych, odmowa wynajmu sal na wiece i debaty."

Piotr Gliński zaznacza, że ewentualnie zaskarżenie referendum, to decyzja PiS. Jednak zwraca uwagę, że ważniejszym problemem są tu standardy polskiej demokracji.

Socjolog dodaje, że na te standardy wpływ mają także media - w większości sprzyjające Platformie Obywatelskiej. Właśnie te media zrobiły z niego kandydata na każde stanowisko - zauważa profesor. "Byłem kandydatem na premiera, a skoro tak, to tym bardziej mogę być kandydatem na prezydenta stolicy, a nawet – choć to bardzo nobilitująca propozycja – Polski, bo wszystkie trzy stanowiska są porównywalne pod względem kompetencji. Wielu prezydentów państw było najpierw burmistrzami czy merami stolic."

Socjolog dodaje, że jego ścisła współpraca z PiS-em, bierze się głównie z takiego samego spojrzenia na Polskę. Zaznacza, że nie wiadomo jednak czy za rok będzie kandydatem PiS-u na prezydenta Warszawy.

Komentując kampanię referendalną, Piotr Gliński dodaje, że media bardzo często pomijały kluczowe punkty związane z Warszawą, na które on zwracał uwagę. "O niezbudowanych przez siedem lat nowych liniach tramwajowych z Gocławia i Wilanowa czy koniecznym dla odkorkowania miasta inteligentnym systemie sterowania ruchem." Dodaje, że to media zdezawuowały kampanijną literę W, której użył PiS. Jednak zaznacza, że taka reakcja mogła być przez członków i współpracowników Prawa i Sprawiedliwości przewidziana - za to profesor czuje się współodpowiedzialny.

Podczas wywiadu prof. Gliński komentuje także II Konferencję Smoleńską, która odbyła się w minionym tygodniu. Socjolog uczestniczył w tym wydarzeniu także jako naukowiec badający społeczne aspekty katastrofy smoleńskiej. "Podczas konferencji wysłuchałem kilku referatów, które uprawdopodobniają tezę, że coś tam się musiało stać nieprzewidzianego. Ale przede wszystkim całkowicie zdekonstruowana została narracja Millera–Laska. Brzoza nie mogła – według praw fizyki – złamać skrzydła, złamane skrzydło nie mogło samo doprowadzić do katastrofy, a brzoza była już prawdopodobnie złamana przed katastrofą (tak wynika z analizy zdjęć satelitarnych). Tezom Millera zaprzecza też rozkład szczątków wraku, zapisy rejestratorów czy ścieżki dźwiękowej". Socjolog dodaje, że referaty zaprezentowane na konferencji pokazują, że w kwestii badania przyczyn katastrofy, polskie państwo zupełnie abdykowało. Zwraca także uwagę, że zdecydowana większość hipotez zaprezentowana przez naukowców jest solidnie uzasadniona.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

mc,rp.pl

[fot. wPolityce.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook