Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bugaj: Skonsumowaliśmy naszą zdolność obronną

31.12.2011

W 2008 roku mieliśmy naturalne amortyzatory, które pomogły nam przejść przez kryzys. Takim amortyzatorem był kurs naszej waluty, który pozwolił nam zachować silny eksport towarów. W tej chwili jednak rezerwy kursu już nie ma – mówi portalowi Stefczyk.info ekonomista prof. Ryszard Bugaj.

Stefczyk.info: Czy mijający rok był dobry dla polskiej gospodarki?

Prof. Ryszard Bugaj: Taka ocena wymaga uwzględnienia kontekstu naszej sytuacji. To nie jest tak, że wszystko zależy od nas w kraju. Sądzę, że coraz mniej od nas zależy. Patrząc na kontekst, wydaje mi się, że rezultat 2011 roku jest średni. Jednak pytaniem najważniejszym jest rok następny, 2012. Skutki działań z tego roku oraz polskiej sytuacji gospodarczej mogą być widoczne w nowym roku.

Co się może wtedy zdarzyć?

Przeczytałem właśnie tekst Prof. Krzysztofa Rybińskiego. On wieści kompletną katastrofę gospodarczą m.in. w Polsce. I ja w żadnym punkcie jego analizy nie byłbym w stanie powiedzieć, że to, co on mówi, jest wykluczone. Jednak wydaje mi się, że prawdopodobieństwo katastrofy jest dość ograniczone.

Spodziewa się Pan w ogóle pogorszenia?

Boję się przede wszystkim zdarzeń zewnętrznych, które skomplikują naszą sytuację. Szczególnie, że my straciliśmy mechanizmy ochronne. W 2008 roku mieliśmy naturalne amortyzatory, które pomogły nam przejść przez kryzys. Takim amortyzatorem był kurs naszej waluty, który pozwolił nam zachować silny eksport towarów. W tej chwili jednak rezerwy kursu już nie ma. Gdyby bowiem złoty dalej się osłabiał, zaczęły by się znacznie ważniejsze problemy, związane z obsługą kredytów walutowych, wyceną zadłużenia państwa itd.

Inne rezerwy nam zostały?

One kończą się szybko. Kończy się np. rezerwa społecznej cierpliwości. Rok 2011 dla wielu ludzi nie był rokiem złym, ale również nie był dobry. Wiele może zmienić utrzymujące się wysokie bezrobocie. Gdy ono się utrzymuje przez rok, dwa lata, sytuacja nie jest jeszcze dramatyczna. Jednak w sytuacji, gdy notuje się wysoki poziom bezrobocia dłużej, postępuje kumulacja skutków bezrobocia. To jest ważna okoliczność i może doprowadzić do wzrostu niepokojów społecznych.

Mówił Pan o zagrożeniach zewnętrznych. Co miał Pan na myśli?

Obawiam się, że za niedługo będziemy mieli problemy z transferami unijnymi. Te środki w mijającym roku umożliwiły utrzymanie wysokiego poziomu inwestycji infrastrukturalnych. Wyschnięcie tego źródła może nas wepchnąć w spiralę ograniczanie produkcji i popytu. To jest groźny proces.

Mamy przed sobą chude lata?

Obawiam się, że tak. Ten rok, jak już mówiłem, był w mojej ocenie średni. Co gorsze, w tym czasie myśmy skonsumowali całą zdolność obronną przed impulsami kryzysowymi z zewnątrz. Jeśli one się pojawią, a wielu się tego spodziewa, znajdziemy się z znacznie gorszej sytuacji. To by wymagało jakiejś antycypacji. Jednak polityka antycypacyjna nie jest oczywistą rzeczą. Oczywiste nie jest np. gwałtowne cięcie wydatków państwa. Przy osłabionym popycie eksportowym może to nas wpędzić w recesję, a dodatkowo nie jest pewne czy z punktu widzenia ograniczania deficytu jest to zabieg skuteczny. Z drugiej jednak strony musimy dbać o wiarygodność państwa. Musimy więc ciąć, żeby świat widział, że mamy szansę pozostania w grupie krajów wypłacalnych.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

[fot. PAP / EPA]

Słowa kluczowe:

Bugaj

,

gospodarka

,

kryzys

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook