Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prof. Binienda: nie przejmuję się pogróżkami

24.05.2012

Prof. Wiesław Binienda wystąpił przed namiotem Solidarnych 2010 na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Zapytany, czy były próby przestraszenia go, odwiedzenia od badań dotyczących katastrofy smoleńskiej, powiedział, że część listów rzeczywiście jest przekazywana policji i FBI. Ale, jak dodał, nie zajmuje się tym już osobiście, ze względu na ilość korespondencji. Jak powiedział, „jest naukowcem i robi swoje”.

Binienda zwrócił uwagę na coraz większą liczbę uczonych w Polsce interesujących się niejasnymi watkami tragedii smoleńskiej. Jak powiedział, już 80 profesorów przyłączyło się do badań, a jutro mają dołączyć kolejni.

Zapytany wprost o zamach w Smoleńsku, odparł, że każdy aspekt musi być wzięty pod uwagę, aż do jego eliminacji. Pracując tą metodą wykonał – jak stwierdził – kawał na pozór niepotrzebnej pracy. Na początku nie zakładał bowiem, że samolot nie uderzył w drzewo.

Prof. Binienda nie ma wątpliwości, że w kadłubie doszło do wybuchu – jednego lub kilku. Nie musi to jednak oznaczać zamachu. Eksplozje mogły być spowodowane różnymi czynnikami. Jednak – jak dodał – trzeba to zbadać zamiast bez namysłu wykluczać.

Zwrócił też uwagę, iż obie komisje zajmujące się katastrofą pogwałciły zasady konwencji chicagowskiej, która stanowi, iż wszystkie elementy samolotu muszą zostać zebrane i zamknięte w sali, w której samolot zostanie zrekonstruowany. Jego zdaniem ta kwestią powinni zająć się prawnicy.

Na koniec naukowiec zaapelował o jedność, bo – jak powiedział – „gdy będziemy razem, będzie w nas siła”. Zaprosił też do współpracy badawczej nad katastrofą smoleńską wszystkich naukowców.

mall, ruk

[Fot. Andrzej Hrechorowicz / PAP]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook