Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prezydent ratuje Parulskiego

11.01.2012

Trwa wojna między prokuraturą wojskową i cywilną. W jej tle są ostry spór w obozie władzy, nagonka na prokuratora Marka Pasionka oraz próba samobójcza płk. Mikołaja Przybyła z prokuratury wojskowej w Poznaniu.

Prokurator generalny Andrzej Seremet i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak chcieli dymisji szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztofa Parulskiego. W jego obronie stanął jednak prezydent Bronisław Komorowski. A także płk Mikołaj Przybył, który, jak twierdzi, postrzelił się... w obronie Parulskiego. O tym jednak za chwilę. Na razie przyjrzyjmy się osobie generała, jednego z najbardziej zaufanych ludzi prezydenta.

Generał Komorowskiego

Krzysztof Parulski firmuje działania prokuratury w śledztwie smoleńskim. Cieszy się zaufaniem Komorowskiego. Awans na stopień generała brygady był jedną z pierwszych nominacji generalskich obecnego prezydenta. Została ona wręczona 15 sierpnia 2010 r. Przypomnijmy, że to gen. Parulski bez protestu przyjmował wszystkie wnioski Rosjan w śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Przykładem jest sprawa zeznań kontrolerów z wieży w Smoleńsku, które podmieniono w aktach sprawy na wniosek strony rosyjskiej. Cieniem na osobie Parulskiego kładzie się też sprawa prokuratura Marka Pasionka, który zajmował się śledztwem w sprawie katastrofy Tu-154M w Smoleńsku. Prokurator uznał, że wysokim urzędnikom państwowym mogą zostać postawione zarzuty o zaniedbania związane z przygotowaniem lotu polskiej delegacji. Po ujawnieniu tych informacji Pasionka oskarżono o kontakty z agentami obcych mocarstw oraz przekazywanie tajnych informacji dziennikarzom.

Nagonka na prokuratora

Z rozkazu gen. Parulskiego śledztwo prowadziła wojskowa prokuratura w Poznaniu, konkretnie płk Mikołaj Przybył. Zażądał on – jak się później okazało, bezprawnie i mógł zostać za to pociągnięty do odpowiedzialności służbowej lub karnej – billingów i SMS-ów z telefonów dziennikarzy i Pasionka. Billingi wykazały, że panowie się nie kontaktowali. Natomiast faktycznie doszło do spotkania Marka Pasionka i oficera łącznikowego z USA, który kończył misję w Polsce.

– Pasionek uznał, że to świetna okazja, żeby poprosić o pomoc w sprawie śledztwa smoleńskiego, które nadzorował – twierdzi nasz informator. – Zamierzał zrobić to najpierw nieformalnie, a później zwrócić się już drogą oficjalną. O wszystkim był na bieżąco informowany gen. Parulski – dodaje nasz rozmówca.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Pasionka szef NPW złożył dopiero po roku. Według naszych informatorów stało się to w chwili, gdy prokurator dotarł do materiałów wskazujących m.in. na odpowiedzialność Biura Ochrony Rządu za nieodpowiednie zabezpieczenie wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. W trakcie postępowania prokuratura uznała, że Pasionek mógł popełnić przestępstwo. Ponieważ był cywilem, nie wojskowym, sprawa trafiła do prokuratury w Warszawie. Po kilku miesiącach postępowanie umorzono. Wszystkie wątki łączy też osoba prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. To on umorzył śledztwo przeciwko Pasionkowi i wystąpił przeciwko prokuraturze wojskowej w sprawie billingów i SMS-ów. Był to początek konfliktu.

Konflikt z próbą samobójczą w tle

– Niewątpliwie mamy do czynienia z ostrym konfliktem personalnym między prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem a szefem NPW gen. Krzysztofem Parulskim. Współpracy między nimi faktycznie nie ma – mówi „Codziennej" poseł Sławomir Neumann z Platformy Obywatelskiej.

Eskalacja konfliktu miała miejsce w poniedziałek. Prokurator Mikołaj Przybył zorganizował konferencję prasową. W emocjonalnym oświadczeniu zdecydowanie opowiedział się w obronie prokuratury wojskowej. W przerwie się postrzelił.

– Ciężko powiedzieć, dlaczego płk Przybył zdecydował się na tak dramatyczny krok – mówi „Codziennej" Dariusz Barski, prokurator w stanie spoczynku. – Nie wierzę w to, że do próby samobójczej skłoniła go zapowiedź likwidacji prokuratury wojskowej. Reakcję na takie plany należałoby uznać za rażąco nieproporcjonalną. Jest też bardzo mało prawdopodobne, by prokuratora załamały ataki mediów. Przybył nadzorował śledztwo w sprawie Nangar Khel, które było przedmiotem krytycznych ocen medialnych, i wówczas nie wywołało to jego reakcji – dodaje nasz rozmówca.

Już następnego dnia po samopostrzale Przybył był gotowy do rozmów z mediami. – Chciałem, aby prokuratura przetrwała, i to pod dowództwem gen. Parulskiego. To człowiek, który gwarantuje uczciwe prowadzenie spraw – mówił. Atencja wobec Parulskiego nie dziwi. To obecny szef NPW namówił Przybyła na przejście do prokuratury wojskowej. – W prokuraturze cywilnej Przybył zajmował się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej. Był prawdziwą gwiazdą – mówi nasz informator. W poniedziałek konferencję prasową dotyczącą próby samobójczej Przybyła zorganizował najpierw Andrzej Seremet, potem Krzysztof Parulski. Generał poparł tezy Przybyła i ostro skrytykował swojego przełożonego. Zdaniem naszych informatorów wystąpienie Parulskiego było wypowiedzeniem posłuszeństwa prokuratorowi generalnemu. Wczoraj z Seremetem i Parulskim spotkał się prezydent Bronisław Komorowski. Stwierdził, że zmiany personalne nie mają większego znaczenia, konieczne jest „wypracowanie nowego modelu funkcjonowania prokuratury". Parulski zostaje na stanowisku.

Cały tekst ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

"Gazeta Polska Codziennie"/niezalezna.pl

[fot.PAP/Turczyk]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook