Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prezes Ciechana: Jestem narodowcem

05.12.2014

„150 lat temu Lisa załatwiłbym inaczej. Pan Lis miałby kłopoty...”

Prezes browarów Ciechan Marek Jakubiak w rozmowie z „Super Expressem” tłumaczy, dlaczego jest w sporze sądowym z pieszczochem władzy Tomaszem Lisem. Przedsiębiorca wytoczył mu proces po nagonce, jaką wywołał jego sprzeciw wobec promocji postulatów osób LGBT.

„Tomasz Lis stara się kreować swoją osobę jako komentatora i autorytet publiczny i chce mówić ludziom, co jest dobre, a co złe. Tymczasem ze strony kierowanej przez niego gazety oraz należącego do niego portalu spotkała mnie zwykła potwarz” - tłumaczy Jakubiak „SE” motywacje, jaka nim kierowała.

Na uwagę „SE”, że to Lis napisał, że „browar Ciechan miał mieć jakieś związki z mafią”, prezes browaru odpowiada: „Browar Ciechan to jest zupełnie inne przedsiębiorstwo od tego, o którym on pisał. Nie rozumiem, dlaczego zestawia się to ze mną, przecież ja tych ludzi nawet nie znam, spotkałem się z nimi może trzy razy w życiu. Takie manipulowanie faktami i zarzucanie tego człowiekowi, który spłacił za tamtą spółkę wszystkie zaległości podatkowe, to jest karygodna nierzetelność. Mam nadzieję, że dziennikarz, który dopuścił się tej manipulacji, osobiście za nią odpowie, a pan Lis jako redaktor naczelny również poniesie konsekwencje. Dziwię się, że niemiecki właściciel nie ma w sobie na tyle delikatności, żeby wiedzieć, że w Polsce należy mówić prawdę. Wydaje mi się, że w środowisku dziennikarskim jest tylu porządnych ludzi robiących dobrą robotę, że jeżeli wśród nich są czarne owce, to trzeba je zwyczajnie eliminować” - tłumaczy.

Pytany, czy uda mu się doprowadzić do ukarania Lisa, przedsiębiorca wyjaśnia: „Każdy myśli, że dla niego słońce świeci. Pan Tomasz Lis za długo przebywał za granicą, żeby dzisiaj działać na szkodę polskiego przedsiębiorcy. On powinien być pierwszym, który staje w obronie polskiego przemysłu”.

Na pytanie, czy „jest narodowcem”, co zarzuca mu się publicznie, Jakubiak odpowiada: „Kim mam być? Jestem Polakiem w Polsce. Mój patriotyzm polega na tym, że płacę podatki. Nie myślę nawet o wyprowadzaniu mojej firmy gdzieś za granicę. Kocham swój naród, swoją historię i nie dam tu nikomu grzebać. Najważniejsze na świecie, co mi się zdarzyło, to moje dzieci urodzone w tak cudnym narodzie o takiej historii. One znają historię, mówią pięknie w języku polskim, a co ważne dla Europy - również w kilku innych językach. Nasza polska młodzież jest jedną z najlepiej wykształconych w Europie. I z tego trzeba być dumnym, a nie wytykać komuś, że jest narodowcem. Oczywiście w takim sensie jestem narodowcem - i nie wstydzę się tego!” - tłumaczy prezes Ciechana.

Wracają do sporu sądowego z Lisem, wskazuje, że „150 lat temu zapewne inaczej by się takie sprawy załatwiało”. „Pan Lis miałby kłopoty. Natomiast dzisiaj w sądach dochodzimy swoich praw” - tłumaczy szef Ciechana.

Znając Lisa, 150 lat temu siedziałby schowany w jakiejś ciemnej komórce, byle tylko nie odpowiadać za swoje słowa i działalność.

TK
[Fot. Mat. Prasowe/Natemat.pl]

Słowa kluczowe:

Lis

,

Polska

,

polityka

,

rząd

,

media

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook