Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Premier znów odpowiada atakiem

22.10.2012

Donald Tusk zaznacza, że nie będzie unijnego weta budżetowego. Jego zdaniem wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego są nieodpowiedzialne. Prezes PiS domagał się walki o duże środki dla Polski.

Zdaniem Donalda Tuska oczekiwania Kaczyńskiego są niekorzystne. Wyjaśnia dlaczego nie zamierza się kierować apelami prezesa PiS. "Nie wyrazimy zgody na nic niekorzystnego dla Polski, ale nie będę unosił się romantycznie, ryzykując przyszłość Polski, bo tak chce szef PiS" - mówił Tusk. To jest odpowiedź na apel Kaczyńskiego o weto do budżetu UE, jeśli Polska nie dostanie 300 mld zł.

Zdaniem premiera opozycji "z tego tytułu, że ona nie uczestniczy w tych negocjacjach i przygotowaniach budżetu, łatwo stawiać takie bardzo proste formuły".

"Polska jest największym biorcą pieniędzy z budżetu i to powoduje, że my musimy postępować tu bardzo rozważnie, tzn. w taki sposób, by dostać maksimum, ale, żeby nie przelicytować, bo Polacy by nam nie wybaczyli, gdybyśmy się unieśli szlachetnym takim porywem serca i godnościowo zawetowali budżet Unii Europejskiej, w związku z czym w ogóle nie otrzymalibyśmy żadnych środków" - powiedział Tusk, pytany o apel Kaczyńskiego.

"Nie wyrazimy zgody na nic, co dla Polski jest niekorzystne, ale nie będę unosił się romantycznie, ryzykując przyszłość Polski tylko dlatego, że tego chce prezes Kaczyński" - zaznaczył.

Premier podkreślił, że Polska, podobnie jak inne kraje, potrzebuje pieniędzy z budżetu unijnego.

"Pozwólcie państwo, że cierpliwie będziemy drążyć tę skałę i będziemy działać przede wszystkim na rzecz uchwalenia budżetu europejskiego, bo dziś zagrożenia są większe niż kiedykolwiek, jeśli chodzi w ogóle o budżet europejski" - ocenił szef rządu.

Według niego sytuacja kryzysowa spowodowała, "że jest więcej państw, nie tylko Brytyjczycy dziś, które chciałyby zredukować ten budżet albo przewlekać". "Nikt otwarcie nie powie: +likwidujmy budżet europejski+, ale jest wielu chętnych, by sprawę przewlekać, może nie w nieskończoność, ale tak długo, jak się da. I dla Polski to także byłby scenariusz niekorzystny" - zaznaczył.

Jak mówił, Brytyjczycy byliby prawdopodobnie zainteresowani odwlekaniem decyzji w tej sprawie. Jak mówił, ci, którzy "znają się na rzeczy i wiedzą, o co chodzi w tych negocjacjach budżetowych" mają świadomość, że prowizorium budżetowe byłoby o tyle niekorzystne, że choć dawałoby na następny rok tyle środków, ile było w poprzednim roku, to nie dawałoby narzędzi do wydawania tych pieniędzy. Z prowizorium budżetowym mielibyśmy do czynienia w razie nieuchwalenia nowego budżetu UE na czas.

Powiedział również, że - gdyby chciał zdyskredytować - jak ocenił - "trochę amatorską opinię" wygłoszoną przez szefa PiS w sobotę, to spytałby, czy Kaczyński wetowałby budżet, w którym Polska otrzymałaby 299 mld zł, "albo gdyby się okazało, że mamy do wzięcia sumę mniejszą niż 300 mld, ale alternatywą jest wzięcie mniejszej sumy albo żadnej".

Kaczyński wezwał w sobotę premiera, aby ten "jasno i głośno" zapowiedział, że jeżeli Polska nie otrzyma w budżecie UE na lata 2014-2020 zapowiadanych 300 mld zł, to rząd zawetuje unijny budżet.

TK,PAP
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook