Jedynie prawda jest ciekawa

Premier przedstawia projekt budżetu na 2014 rok

06.09.2013

Premier Donald Tusk poinformował na konferencji prasowej, że kierowany przez niego rząd przyjął projekt budżetu na rok 2014. Jednym ze szczegółowych zapisów budżetu, o których mówił szef rządu jest decyzja o podwyższeniu akcyzy na alkohol aż o 15 procent.

Szef rządu rozpoczął konferencję od przeprosin za niepojawienie się na Podkarpaciu oraz niezorganizowanie - zgodnie z obietnicą - spotkania z dziennikarzami wczoraj.

"Chciałem powiedzieć o dwóch sprawach. Po pierwsze przede wszystkim budżet - na posiedzeniu Rady Ministrów przyjęliśmy projekt budżetu na rok 2014 i kierunki zmian w systemie emerytalnym, ponieważ skutki tych zmian zawarte są w projekcie budżetu. Ten budżet jest ostrożny, w realnej gospodarce sytuacja poprawia się w tempie, które nas nie zadowala. (...) Skutki tego ożywienia nie pojawią się szybko. W roku 2014 będziemy mieli potrzebę bardzo ostrożnego wydawania pieniędzy" - przekonywał szef rządu.

Donald Tusk bardzo mocno przestrzegał przed zbyt optymistycznym podejściem do planów budżetowych na przyszły rok. W miejsce "końca kryzysu" pojawiły się przestrogi i małe zwątpienie: "Rada Ministrów wyraziła zgodę na ten ostrożny punkt widzenia. Jesteśmy doświadczeni rokiem 2013 i chcemy, by projekt budżetu na 2014 był stuprocentowo wiarygodny, dlatego przyjmujemy ostrożne wskaźniki i prognozy. Ale to jest zdrowy i odpowiedzialny fundament, dzięki czemu nie będzie zaskoczeń" - zapewnił premier.

Wtórował mu minister finansów Rostowski: "Ten projekt budżetu wymagał bardzo znaczących zmian wynikających z ogłoszenia we środę zarysu i najważniejszych elementów reformy systemu emerytalnego" - tłumaczył.

Donald Tusk sporo mówił również o cięciach, jakie dotknęły poszczególne resorty w planach budżetu. Jak stwierdził, to właśnie cięcia i dyskusje wokół nich były powodem przedłużenia się Rady Ministrów aż do piątku: "Kilkanaście godzin dyskusji pokazało, że budżet został skonstruowany odpowiedzialnie. (...) Staramy się szukać większych dochodów, bo mamy świadomość, że budżet Polski będzie pilnie obserwowany w Brukseli: czy wypełniamy rozmaite kryteria, czy jest szansa na obniżenie deficytu. Ten budżet kosztował nas bardzo dużo wysiłku" - mówił Tusk.

Premier odniósł się również do oceny zmian w systemie emerytalnym. Szef rządu mówił o niezwykle krytycznej ocenie Jerzego Buzka: "Rozumiem emocje premiera Buzka, nie podzielam jego poglądu. My z premierem Buzkiem wiemy o tym od samego początku; on jest bardzo przywiązany do swojego dziecka. My zdajemy sobie sprawę, że OFE ma wielu interesariuszy, że to nie jest czarno-białe. Można się spodziewać skutków dobrych, ale zdajemy sobie sprawę, że ktoś z tego powodu mniej zarobi, ktoś uważa, że ten system był dobry z punktu widzenia emerytów... Tak rozumiem wypowiedź premiera Buzka i prof. Hausnera" - oceniał Tusk.

Dużo dyskusji przyniosła informacja o wzroście akcyzy na alkohol - i to o piętnaście procent. Premier nie ukrywał, że chodzi o wpływy do budżetu. Niemniej jednak pozwolił sobie i na drobne żarty w tej sprawie: "Konsekwencją tego będzie nieduża podwyżka cen wódki. Może to wpłynie na lekką zmianę struktury spożycia... Nie oszukujemy was - nie to jest głównym powodem, dla którego to robimy. To najmniejszy skutek społeczny, nawet jeśli wkurzający niektórych, co rozumiemy. Wystąpień ulicznych w tej sprawie się nie spodziewamy" - ironizował Tusk.

Od razu pojawiły się pierwsze wyliczenia dotyczące tej sprawy - dla przykładu najtańsza butelka wódki może podrożeć nawet o dwa złote.

Dziennikarze pytali też o niedzielne wybory uzupełniające do Senatu, które odbędą się na Podkarpaciu. Szef rządu zapewnił o wsparciu dla kandydata PO-PSL, jak jednak zapewnił - nie spodziewa się świetnego wyniku w tym regionie kraju: "Nie wiem, jaki będzie wynik tych wyborów. Słyszałem tylko, że nasz wspólny kandydat prezentuje się na tle konkurencji bardzo dobrze, choć zdajemy sobie sprawę, że Podkarpacie to region, gdzie prawicowa opozycja jest bardzo silna i to arena pojedynku między Pupą a Ziobrą. (...) Czy na tym tle kandydat Kawa okaże się faworytem? Nie wiem. Ale mam taką nadzieję, bo wszyscy informują mnie, że jego powściągliwość, doświadczenie wskazują, że byłby z całą pewnością najlepszym senatorem na miejsce, które się zwolniło. Proszę mnie zwolnić z prognoz. Słyszałem tylko, że frekwencja nie zapowiada się szczególnie wysoko. Ciężko się dziwić" - dodał Tusk.

Premier analizował też propozycje ministra Piechocińskiego, który zadeklarował, że jest zwolennikiem usunięcia trzech ministerstw. Tusk dystansował się od pomysłu swojego koalicjanta: "Nie podzielam emocji, jaka wywołała wypowiedź pana premiera Piechocińskiego. Prezentowałem podobne poglądy, ale widać, że to nie jest czas, by robić rewolucje strukturalne w rządzie. Nie miałem wrażenia, że premier Piechociński był jakoś szczególnie przywiązany do tych poglądów. Nie jest to propozycja, którą przedstawia na Radzie Ministrów. To pogląd, a nie inicjatywa polityczna" - stwierdził.

Szef rządu przekonywał też, że zaplanowane na najbliższe dni spotkanie z premierem Mołdawii ma pokazać, że Polska próbuje walczyć o kraje, które wciąż pozostają w sferze wpływów Rosji: "Lada dzień odbędzie się szczyt Partnerstwa Wschodniego i widać wyraźnie, że wielka strategiczna gra o przyszłość tego regionu, gdzie głównymi graczami są Ukraina i Rosja, którymi różnym izachętami i groźbami stara się skłonić do utrzymania dystansu wobec UE. Mołdawia do tej pory prezentowała dużą determinację, jeśli chodzi o drogę do Europy. Wiem, że ta determinacja mołdawska spotyka się z pewnymi retorsjami ze strony Polski. Z całą pewnością Mołdowa usłyszy od Polski, że będziemy ich wspierać na drodze do Europy" - mówił Tusk, zapewniając, że będzie pytał o wsparcie w "tym krytycznym momencie".

Szef rządu sporo czasu i miejsca poświęcił sprawie przedszkoli i likwidowanych zajęć dodatkowych. Tusk nie krył oburzenia na pretensje rodziców. "Chcę wyjaśnić kwestię przedszkoli. Jak państwo wiecie, pojawiły się w mediach sygnały, że rodzice są niezadowoleni, bo rząd uniemożliwia przeprowadzenie zajęć dodatkowych. To nieprawda. Rząd przeznaczył duże środki, by przedszkola stały się powszechnie dostępne; tzn. by nie tylko pięć godzin było bezpłatne, ale także by każda kolejna była niedroższa niż złotówkę. Po drugie, przeznaczyliśmy duże środki dla samorządów, by miejsc w przedszkolu było coraz więcej. Po trzecie, przeznaczyliśmy te środki po to, by sfinansować dodatkowe zajęcia. (...) Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć - przedszkole to nie jest szkoła. Zadbaliśmy o to, by podstawa programowa zajęć w przedszkolu uwzględniała wiek tych dzieci, ale także ten typ zajęć, za który rodzice musieli płacić dodatkowo, a nie powinno tak być. Dyrektor przedszkola ma do dyspozycji podstawę programową, szczegóły określa placówka, ale w tej podstawie programowej, i za to rodzice nie powinni płacić, znajdują się rozmaite typu zabawy, gimnastyka, logopedia, nauka pływania, plastyka, rytmika, gry typu szachy, taniec, warsztaty ceramiczne, zajęcia ruchowe z elementami sztuk walk - bo to jest modne wśród rodziców -, zajęcia teatralne... To wszystko typy zajęć, które znajdują odniesienie w podstawie programowej!" - przekonywał Tusk, nie kryjąc emocji.

Konferencja prasowa zakończyła się zapewnieniem, że na kolejne pytania premier odpowie w sobotę na kolejnym spotkaniu z dziennikarzami.

svit, wPolityce.pl

[Fot. PAP/Radek Pietruszka]

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku! 

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook