Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prawo autorskie do korekty

14.05.2016

Prawo autorskie nie nadąża za technologią ani nie zabezpiecza interesów twórców. Wymaga głębokich zmian.

Dzięki inicjatywie wicemarszałka Grzegorza Czeleja, w Senacie rozpoczęto debatę na temat problemów jakie mają przedstawiciele środowisk twórczych, właściciele portali, producenci a przede wszystkim odbiorcy z honorowaniem przestarzałego prawa autorskiego. Według uczestników, zmian wymaga nie tylko definicja kopiowania, rozpowszechniania, ale również system płacenia za treści pojawiające się w radiu, internecie, na płytach DVD czy innych nośnikach. Debata, jaka odbyła się w piątek to dopiero początek długiej z pewnością dyskusji na temat zmian w prawie autorskim, które muszą przystawać do zmieniających się czasów, technologii i potrzeb konsumentów.

Musimy dostosować prawo do szybko zmieniającej się rzeczywistości a jednocześnie musimy zatroszczyć się o interesy twórców, do których trafia dziś niewielka część pieniędzy z rozpowszechniania ich dzieł – powiedział wicemarszałek Senatu i organizator debaty Grzegorz Czelej.

Obecnie najwięcej na ułomnych przepisach zarabiają właściciele portali, zwłaszcza ci, którzy korzystają z serwerów zlokalizowanych za granicą a także tzw. organizacje zbiorowego zarządzania, odpowiedzialne m.in. za  naliczanie, ściąganie i podział opłat za rozpowszechnianie muzyki, filmów czy innych treści. 
Uczestnicy debaty podkreślali, że przy obecnym rozwoju technologii system rozliczeń stosowany przez organizacje zbiorowego zarządzania jest anachroniczny. 

Nie ma co liczyć, co ile razy było gdzieś tam grane – postulowała znana wokalistka Katarzyna Klich – Większość komercyjnych stacji nie puszcza utworów polskich twórców, a ci po prostu nie mają za co żyć.
To prawda, że niektóre organizacje nie są w stanie wypełnić nałożonych na nie zadań, ale na razie nie wymyśliliśmy nic lepszego – przyznał jej Czelaj, zgadzając się, że pieniądze z opłat powinny trafiać przede wszystkim na konta artystów a nie różnego rodzaju pośredników. - Choć to nie znaczy, że nie są one potrzebne – dodał.

Według wyliczeń  ekspertów z kraju i za granicy, straty wynikające z tytułu utrzymywania anachronicznego systemu w Europie sięgają 1,8 mld euro rocznie. Cierpią też konsumenci, dla których coraz częściej nie stać na zakup nowej płyty czy książki obciążonej tzw. opłatą reprograficzną.
Swoistego rodzaju patologią obowiązującego systemu jest brak uregulowań, które dyskwalifikowały by z rynku firmy, które pobierają od ludzi opłaty (głównie sms-em) za możliwość ściągnięcia filmu czy pliku muzycznego, natomiast same nie odprowadzają żadnych opłat.
  
Większość użytkowników internetu płaci i jest przekonana, że ogłada legalnie – mówi Aleksandra Frączak z Federacji Konsumentów. - Nie mają pojęcia, o tym, że są „piratami”.

Wśród uczestników konferencji byli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Kultury, Związku Producentów Audio-Video (ZPAV), Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego ZIPSEE "Cyfrowa Polska oraz międzynarodowego stowarzyszenia Digital Europe. 

Uczestnicy debaty zgodzili się, że niezbędna jest reforma systemu opłat z tytułu tzw. kopiowania prywatnego, a znowielizowane prawo autorskie musi rozsądnie chronić twórców, wspierając kulturę i ułatwiać korzystanie odbiorcom z legalnych źródeł. Reforma prawa powinna dążyć do wyważenia interesów twórców i konsumentów, ale musi też uwzględniać sytuację przedsiębiorców. Nowe regulacje wymagają dobrej woli nie tylko polityków krajowych, ale też Komisji Europejskiej. 
W wielu krajach w zamian za możliwość sporządzania kopii na użytek prywatny wprowadzono różnego rodzaju opłaty ryczałtowe; np. w Niemczech płaci się od każdego gospodarstwa domowego. Są też kraje, w których systemem opłat objęto np. kopiarki, drukarki, skanery oraz papier. Warto też dodać, że niektóre państwa zdecydowały się na płacenie autorom bezpośrednio z budżetu. Tak jest w Norwegii, Finlandii, Hiszpanii czy Estonii. Np. rząd Norwegii przeznacza na to ok. 5,2 mln euro rocznie. Wysokość rekompensaty ustala się co roku i zależy ona od zachowań konsumentów (czy często kopiują i co). W ubiegłym roku system finansowania praw autorskich z budżetu wprowadziła Finlandia. W pierwszym roku wyniosła ona 11 mln euro i jak zapewnił obecny na debacie Veli Sinda z The Federation of Finnish Technology Industries, obecnie nie mają oni problemu z dostosowaniem prawa do zmieniającej się szybko technologii. 

Ewa Wesołowska

[fot.wPolityce.pl]

Warto poczytać

Facebook