Jedynie prawda jest ciekawa

PR-owski majstersztyk

06.02.2012

Nie zabierałem do tej pory głosu w sprawie ACTA, bo mówiąc szczerze nie mam głębszej wiedzy w tej sprawie, ale piątkowa wolta Premiera Tuska dotycząca tej problematyki, skłoniła mnie do tego.

Publiczny bunt przeciw własnej decyzji jest moim zdaniem wręcz kwintesencją sposobu rządzenia jaki premier Tusk uprawia już od ponad 4 lat i jest doprawdy zadziwiające, że Polacy dają się ciągle na to nabierać. Oczywiście bez wsparcia „zaprzyjaźnionych mediów” ten sposób rządzenia, zostałby ośmieszony już bardzo dawno, ale na razie „medialna wajcha” nie jest przestawiana więc PR-owskie sztuczki trwają w najlepsze.

Prekursorem tego typu zachowań był prezydent Lech Wałęsa. Kiedy skutki reform Mazowieckiego i Balcerowicza w pierwszej połowie lat 90-tych poprzedniego stulecia, spowodowały pauperyzację wielu grup społecznych i niezadowoleni ludzie zaczęli protestować na ulicach, Lech Wałęsa, który te reformy wspierał, zapowiedział, że stanie na czele pochodu idącego na zajmowany przez niego Belweder. Wtedy media i to niezwykle mocno go zaatakowały, a słynny bon mot Wałęsy z tego okresu „jestem za, a nawet przeciw” trafił na prześmiewcze T-shirty, które z upodobaniem nosili młodzi ludzie.Teraz, krytyczne teksty obnażające hucpę rządzącej Platformy  w sprawie ACTA, można przeczytać na niektórych portalach internetowych i w nielicznych gazetach, a mainstreamowe media jak najbardziej poważnie tłumaczą zmianę stanowiska premiera Tuska w tej sprawie.

Przypomnijmy tylko, że niecałe dwa tygodnie temu premier Tusk wydał dyspozycję polskiej ambasador w Tokio, żeby podpisała porozumienie ACTA, mimo że już wtedy trwały intensywne protesty internautów. Dodał do tego komunikat, że nie będzie ulegał „brutalnemu szantażowi” kogokolwiek, ale jak w wielu miastach mimo siarczystych mrozów pojawiły się setki i tysiące protestujących z transparentami nie pozostawiającymi wątpliwości, kogo uważają za winnego tego co się stało, natychmiast spuścił z tonu. Najpierw subtelnie wskazał winnych. Okazali się nimi minister kultury Bogdan Zdrojewski i minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, którzy niedostatecznie przypilnowali konsultacji społecznych w sprawie ACTA.

Boni, który przez poprzednie 4 lata był swoistym piorunochronem tego rządu i tym razem jako jedyny z tej ekipy rządowej przepraszał internautów, a nawet ponoć złożył dymisję na ręce premiera. Przecieki z ostatniego posiedzenia rządu, nie pozostawiały wątpliwości. Premier Tusk rozzłościł się (car rozsierdiłsja), nerwowo szuka jakiegoś wyjścia z sytuacji. I znalazł. Wstrzymuje ratyfikację porozumienia ACTA (choć takiego kroku w sensie prawnym podjąć nie można) i rozpoczyna na dużą skalę konsultacje społeczne, w których jak można się spodziewać na wszelkie sposoby będzie się znieczulać internautów.

W ostatni piątek zaczęli je już jego przyjaciele polityczni z Gdańska (prezydent Adamowicz) i to w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej ale okazało się, że tzw. zwykli zjadacze chleba mogli tam zadać tylko dwa pytania bo przedstawiciele władzy (minister Boni) mieli już umówione następne spotkania. Dzisiaj na pewno będzie lepiej. Spotkanie w Kancelarii Premiera, transmisje telewizyjne zaprzyjaźnionych stacji, premier Tusk zapewne będzie demokratą z krwi i kości, no i będzie brylował, „pochylając się z troską” tym razem nad internautami.

Takich wolt premiera Tuska przez ostatnie 4 lata było zresztą sporo. Zawsze zmiana  jego stanowiska  w jakiejś sprawie następowała po szybko przeprowadzonych badaniach opinii publicznej, w których okazywało się, że rządzący mogą stracić punkty poparcia społecznego.

Teraz jednak zmiana stanowiska premiera Tuska przybrała wręcz groteskową formę. Stanąć na czele protestu przeciwko swojej podjętej zresztą zaledwie parę dni temu, decyzji i to bez mrugnięcia okiem, to jest dopiero PR-owski majstersztyk.

Zbigniew Kuźmiuk

niezalezna.pl
[fot.PAP/Pietruszka]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook