Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Poznawałem ojca przez lata”

21.05.2014

„Staszek Staszewski był takim donosicielem, jakim był człowiekiem, czyli mocno niepoukładanym, niezorganizowanym” - mówi Kazimierz Staszewski.

Kazimierz „Kazik” Staszewski, popularny wokalista, w rozmowie z TVP.Info opowiadał o swoim stosunku do Ojca, o którym wraz z Jarosławem Dusiem napisał książkę. Przyznaje, że jego stosunek do Ojca zmieniał się mocno. „Pierwsze oznaki mojego negatywnego nastawienia do niego (ojca – red.) pojawiły się w latach 80., kiedy do mnie dotarło, z różnych źródeł, że nie chciał, żebym się pojawił na świecie. A potem nas opuścił” - mówił Kazik. Dodał, że sytuacja zaczęła się zmieniać w po spotkaniu z Jerzym Zalewskim. „Powoli zacząłem się czegoś dowiadywać o ojcu. Dotarłem do jego listów emigracyjnych. Wiele jego decyzji, wyborów, które podejmował, które wcześniej potępiałem, nabierało dla mnie sensu” - tłumaczy.

Wraz z zainteresowaniem losami ojca Kazik zmienił swoją postawę. „Poznawałem ojca przez lata. Aż po dzień dzisiejszy, gdy z Jarkiem przewertowaliśmy setki dokumentów. Rozmowy z mamą, wywiady, które przeprowadził Jarek, sprawiły, że dopiero teraz ojca pokochałem. Taką dojrzałą miłością 51-latka, bo wcześniej kochałem go niedojrzale. Jestem Jarkowi bardzo wdzięczny, że mi to umożliwił. Pewne wrota się otworzyły, a gdyby nie on, ja sam bym się za to nie zabrał” - tłumaczy.

Wskazuje jednak, że „przebaczenie przyszło wcześniej, przy filmie z 1993 r”. „Już wtedy dotarłem do listów, gdzie były opisane straszne rzeczy, które ojciec przeżył w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Moją największą traumą było trochę sportowe obicie przez zomowców 3 maja 1982 r. Potem trochę postraszyło mnie UB. Zrozumiałem, że nie mogę wchodzić w motywy postępowania i wybory człowieka, który w wieku 19 lat znalazł się w piekle na ziemi. Nie mam pojęcia, jakbym postępował na jego miejscu. Gdy to zrozumiałem, spłynęła na mnie najpierw łaska przebaczenia, a potem – miłości” - tłumaczył.

Odniósł się również do informacji IPN dotyczących współpracy Stanisława Staszewskiego z komunistycznymi służbami. „Informacja z IPN, że coś jest na rzeczy, zaskoczyła mnie. Zbiegło się to z czasem pracy nad książką „Tata mimo woli”. Dopiero po trzech tygodniach mogłem zobaczyć dokumenty. Teraz z całą otwartością mogę powiedzieć, że nie boję się, że informacja o tym, że tata przez krótki czas, w latach 1953-1954, współpracował ze służbami specjalnymi, zdominuje naszą książkę, że tylko o tym się będzie mówiło. Na początku lat 50. XX w. tata deklarował się jako komunista i pociągała go „władcza twarz Lenina”, jak sam pisał. Zachowały się skargi oficera prowadzącego na mojego tatę. Staszek Staszewski był takim donosicielem, jakim był człowiekiem, czyli mocno niepoukładanym, niezorganizowanym. Nie przychodził na spotkania operacyjne, a jak już był, to z pustymi rękami. Donosy, które napisał, były absolutnie niegroźne. Mogę się założyć, że informacje, które ojciec raportował do bezpieki, musiały być temu urzędowi znane – jest w nich np. o komentarzach dotyczących podwyżki cen cukru lub procesu biskupa Kaczmarka” - wyjaśniał Kazik.

TK,Tvp.info
[Fot. Aotearoa/Wikipedia.org na lic. GNU]

Słowa kluczowe:

Staszewski

,

Polska

,

muzyk

,

muzyka

,

historia Polski

,

historia

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook