Jedynie prawda jest ciekawa

Postkomuniści chcą rządzi w 2015 roku

16.06.2013

O stworzenie lewicowej alternatywy, która będzie w stanie wygrać z PO i PiS w wyborach parlamentarnych 2015 roku apelowali w niedzielę uczestnicy Kongresu Lewicy Polskiej. - Wiatr historii znów wiele w lewicowym kierunku - podkreślił szef SLD Leszek Miller.

W niedzielę, w jednej z sal stołecznego Stadionu Narodowego zebrało się kilkuset przedstawicieli prawie 90 różnych formacji o charakterze lewicowym. Na kongres nie przybył jednak żaden z zaproszonych byłych prezydentów; wszyscy trzej: Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa i gen. Wojciech Jaruzelski przysłali listy, które zostały odczytane podczas obrad.

Wiceszef Sojuszu Józef Oleksy otwierając Kongres podkreślił, że jest on "spotkaniem partnerskim, rozmową o Polsce i przyszłości", a nie "spotkaniem kuszącym się o jedność organizacyjną", czy próbą "dominacji i podporządkowania sobie jednych podmiotów przez drugich".

- I tak się właśnie stało - dziś w gronie kilkudziesięciu organizacji jesteśmy przekonani, że warto zespalać potencjał polskiej lewicy, że jest po co, że Polska potrzebuje lewicy i że lewica wie, co w Polsce trzeba podjąć, żeby przyszłość jej, nie na horyzont jednej kadencji, a na horyzont całego pokolenia była pomyślna - zaznaczył Oleksy.

Miller przypomniał, że za rok minie 25 lat od początku polskich przemian. "Polki i Polacy mieli w tym czasie powody o wielkich radości, ale też do wielkich porażek. Nigdy jednak nie mieli tak poważnych problemów i takiej ich kumulacji, jak w ostatnich ośmiu latach rządów prawicy, w czasie, kiedy polski kapitalizm pokazał swoją złą twarz" - podkreślił b. premier.

Według niego, dziś w polskich domach "nadzieje są coraz mniejsze, a rozgoryczenie coraz większe".

- Wraz ze wzrostem bezrobocia, rosną dysproporcje społeczne i rośnie bieda, która co najgorsze ma twarz dziecka. Mamy w Polsce pustynię biedy i oazy bogactwa - kontener często zastępuje mieszkanie komunalne, a chwilówki zastępują pensje pracownicze - ocenił szef Sojuszu.

Jego zdaniem, dobra edukacja "staje się wspomnieniem z przeszłości, a nie rodzi nadziei związanej z przyszłością".

- Zlikwidowano już tyle szkół, ile Polska Ludowa zbudowała ich na tysiąclecie państwa polskiego - dowodził.

- W publicznych szkołach mamy do czynienia z postępującą segregacją; miejscem upokorzenia staje się polska stołówka, w której zawartość talerza zależy od grubości portfela rodziców dzieci - mówił Miller.

Jak ocenił "zdrowie, edukacja, kultura i inne powinności naszego państwa wobec obywateli poddane są coraz częściej logice zysku i logice pieniądza". Odnosząc się do ustawy antyborcyjnej, Miller wyraził pogląd, że zmusza ona kobiety do "aktów desperacji i czynów wręcz nieludzkich".

Szef SLD przestrzegał też przed odradzającą się skrajną prawicą w Polsce.

- Powraca tradycja, która zamordowała prezydenta Narutowicza u progu odrodzonej Polski. Wręcz symboliczna staje się sytuacja, kiedy w czasie, gdy młodych Polaków, wynalazców i twórców łazika marsjańskiego przyjmują Amerykanie, prezydent Polski przyjmuje relikwie świętego Andrzeja Boboli - ironizował Miller.

Przekonywał, że w tej sytuacji Polska potrzebuje lewicy.

- Wiatr historii znowu wieje w lewicowym kierunku. Musimy odpowiedzieć na to oczekiwanie. Musimy odpowiedzieć na rosnące nierówności społeczne, bezrobocie, ubóstwo, brak perspektyw dla młodego pokolenia - oświadczył b. premier.

Według niego, podobnie było wcześniej, kiedy "lewicowe ekipy wyciągały Polskę i polską gospodarkę z katastrofy po rządach prawicy".

- Zawsze kiedy rządziliśmy, to co miało rosnąć - rosło, a to, co miało maleć - malało. Zawsze rósł PKB, malało bezrobocie, malały dysproporcje w dochodach, a dzieci, które szły głodne do szkoły, nie wracały z niej głodne -  podkreślał Miller.

Zapowiedział, że jeśli SLD "z woli wyborców" przejmie w Polsce władzę, "jak zwykle dostarczy szerokiej, kompetentnej, sprawnej ekipy, która wyciągnie Polskę z tych kłopotów, jakie obecnie są domeną polskiej rzeczywistości".

- Dziś rozpoczynamy marsz lewicy, który zakończy się sukcesem wyborczym w 2015 roku. Jesteśmy zainteresowani zwycięstwem i zmienianiem Polski, a nie rolą przystawki, czy przybudówki kogokolwiek. Będziemy się starali, aby SLD miał taki wynik, żeby sam sobie dobierał koalicjantów, a nie żeby był dobierany - zapewniał były premier.

Zachęcał, by w kolejnych wyborach parlamentarnych stworzyć "wspólną, lewicową alternatywę dla obecnie rządzącej prawicy".

- Wszystkim tu zgromadzonym proponujemy ideowy, programowy i przyjacielski sojusz - podkreślił Miller.

- Stwórzmy koalicję za rzecz przyjaznego państwa, które towarzyszy obywatelowi od kołyski, aż po grób, a nie państwa, które pozostawia go samemu sobie i skazuje na pożarcie finansowych rynków - apelował b. premier.

Według niego, trzeba zrobić wszystko, by Sejm po kolejnych wyborach był w większości "reprezentacją Polski postępowej, a nie Polski zaściankowej; Polski modernizacji, a nie Polski wiecznych spisków i konspiracji; Polski europejskiej, a nie Polski smoleńskiej".

Mówił też, że lewica chce w Polsce "standardów europejskich". "Chcemy, żeby stosunki

państwo-Kościół były w Polsce takie, jak we Francji; otwartość światopoglądowa i tolerancja takie, jak w Hiszpanii; aby gospodarka polska była otwarta na innowacje tak, jak w państwach skandynawskich, a poziom życia i dostatku taki jak u sąsiadów zza Odry" - wyliczał lider SLD.

- Jestem przekonany, że zjednoczeni wokół idei i wartości przywrócimy lewicy należne jej miejsce, przywrócimy Polsce należne jej miejsce. Musimy wygrać dla niej - oświadczył szef Sojuszu.

Wicemarszałek Sejmu, była posłanka Ruchu Palikota (obecnie niezależna) Wanda Nowicka również podkreślała, że bliska jest jej idea "dużej, silnej lewicy, która rządzi, prowadzi politykę prospołeczną, która w centrum stawia człowieka".

- Lewicy, która podejmuje tematy trudne, kontrowersyjne, nie boi się Kościoła i biskupów; lewicy takiej, której przyświeca cel: po pierwsze człowiek - mówiła Nowicka.

- Dzisiaj Polskę stać na lewicę, które odsunie PO od władzy, ale też nie dopuści PiS do władzy. Dziś na tej Sali jest wielu przyjaciół, którzy różnymi drogami docierali do przeświadczenia , że lewica jest w ich sercu. Jestem przekonany, że wspólnie, naszą pracą jesteśmy w stanie przekonać miliony Polaków" - powiedział sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski.

Zachęcał, by zdejmować marynarki, krawaty, podwijać rękawy i zebrać się razem po to, by pracować na rzecz przyszłego zwycięstwa.

- Wstańmy i odśpiewajmy hymn światowej lewicy! Do Międzynarodówki! Razem zwyciężyć w polską lewicą! - wezwał sekretarz SLD.

Na Kongres nie przybył nikt z zaproszonych byłych prezydentów. Na kongresie zjawili się m.in. aktor Daniel Olbrychski, a także dwóch posłów, którzy niedawno odeszli z Ruchu Palikota: Bartłomiej Bodio i Artur Bramora. 

PAP

[FOTO PAP/Leszek Szymański]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook