Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Posłowie opozycji weszli do siedziby Energa

13.11.2012

Posłowie PiS w siedzibie spółki Energa. Chcą sprawdzić na co spółka spożytkowała 400 milionów złotych.

- Wstrzymanie budowy elektrowni w Ostrołęce przez spółkę Energa to dopiero wierzchołek góry lodowej – mówi poseł PiS Arkadiusz Czartoryski. - Okazuje się, że rozmaitych spółek-córek powołanych do tego by budować różne elektrownie Energa powołała więcej.

Pięciu posłów Prawa i Sprawiedliwości (Iwona Arendt, Jolanta Szczypińska, Arkadiusz Czartoryski, Andrzej Jaworski, Janusz Śniadek) wkroczyło do gdańskiej siedziby spółki Energa, aby uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące postępowania spółki, w kwestii powoływania nowych spółek-córek, oraz, ich zdaniem, marnotrawienia pieniędzy publicznych. Towarzyszył im senator Robert Mamontow, oraz radny sejmiku Województwa Pomorskiego i zarazem Przewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego i Bezpieczeństwa Publicznego Marian Szajna. 

- To już trzeci raz gdy próbujemy dostać się do spółki. Wtedy nie otrzymaliśmy odpowiedzi, co do wstrzymania budowy elektrowni w Ostrołęce, mimo wydatkowania dwustu milionów złotych. Wciąż nie otrzymaliśmy odpowiedzi też, jak zostaną pokryte straty, poniesione przez koncern Energa – tłumaczy Arkadiusz Czartoryski.

Zarząd Energa SA utajnił prawie wszystkie dokumenty dotyczące postępowania spółki, w tym dokumenty dotyczące wydania środków finansowych powyżej dwustu milionów złotych. Posłowie chcieli uzyskać informację co do postępowania spółki. Ustawa o sprawowaniu mandatu posła i senatora pozwala posłom i senatorom na uzyskanie dostępu do informacji i dokumentów należących do spółek Skarbu Państwa. A taką spółką jest przecież Energa.

Chcieliśmy zapytać dlaczego Energa powołuje fikcyjne spółki – mówi Czartoryski. - Bo po co nowe rady nadzorcze, wyjazdy studyjne, papiery strategiczne, skoro żadna z tych spółek nie jest w stanie wybudować ani elektrowni wiatrowej, ani gazowej, ani biogazowej, ani nawet elektrowni węglowej. A przypominam, że powołano ponad pięćdziesiąt spółek - dodaje.

Posłowie zapowiedzieli, że w wypadku nie uzyskania odpowiedzi na zadane pytania przekażą ich treść mediom, a także służbom specjalnym, oraz dołączą je do wniosku skierowanego do Najwyższej Izby Kontroli. Jeszcze przed godziną 12. posłowie mieli nadzieję, iż tym razem uzyskają odpowiedzi na nurtujące ich pytania…

…Jednak odpowiedzi nie otrzymali. Po ponad dwuipółgodzinnym oczekiwaniu posłowie usłyszeli, iż jedynym możliwym terminem spotkania jest piątek 16 listopada, o godz. 16.30. A więc dokładnie wtedy, gdy w Warszawie odbędzie się Zgromadzenie Narodowe zwołane z okazji wizyty prezydenta Francji. Co więcej, radny Marian Szajna nie został wpuszczony na rozmowy z zarządem.

Były przewodniczący NSZZ Solidarność, a teraz poseł – Janusz Śniadek, uważa, że postępowanie Energi jest równie niejasne jak „afera Amber Gold”: 

- Tam tysiące ludzi oszukanych złudną nadzieją jakichś nadzwyczajnych zysków, tutaj miliony złotych wypływające nie wiadomo gdzie – mówi Śniadek. 

Poseł Andrzej Jaworski przypomina, iż sprawa wygląda jeszcze gorzej: 

- Uważamy, że może dochodzić do fałszowania dokumentacji i dlatego dzisiaj po raz trzeci próbowaliśmy uzyskać interesujące nas dokumenty. Nasze podejrzenie dotyczy ponad czterystu milionów złotych – podkreśla Jaworski.

Po wyjściu posłów z siedziby spółki zdecydowali oni o skierowaniu dokumentów do NIK, a także zapowiedzieli przybycie na spotkanie z zarządem spółki w piątek, pomimo wizyty prezydenta Hollande’a. 

- Uważamy, że ta sprawa jest bardzo ważna, dotyczy pieniędzy podatników, wielomilionowych strat – musimy wreszcie doprowadzić do kontroli w tej spółce – mówi poseł Czartoryski.

Andrzej Jaworski wskazuje na to, iż w jego opinii zarząd Energi czuje się bezpiecznie ze względu na ochronę, którą ma otrzymywać ze strony ministra Budzanowskiego oraz europosła Janusza Lewandowskiego. 

- Nie można jednak powiedzieć, że Energa powołuje spółki, które niczym się nie zajmują – mówi Jaworski. - To są spółki, które mają zapewnić dostatnie życie tzw. „swoim”, działające dla swoich towarzyszy broni z Platformy Obywatelskiej.

Jeżeli podejrzenia posłów PiS potwierdzą się, znaczyłoby to, że spółka zużywa więcej - nomen omen - energii na powoływanie kolejnych fikcyjnych spółek, niż na rzeczywiste projekty wzmacniające Polską energetykę.

Arkady Saulski

[fot. Bartłomiej Chudzik]

Galeria zdjęć

Słowa kluczowe:

Energa

,

elektrownie

,

PiS

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook