Jedynie prawda jest ciekawa


Ponowna autolustracja Moczulskiego

04.10.2013

Po 14 latach ruszył ponowny proces autolustracyjny twórcy Konfederacji Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego. Powtórzył on w sądzie, że jego "teczki" sfałszowała SB.

83-letni Moczulski mówił przed Sądem Okręgowym w Warszawie, że materiały jego rzekomej współpracy jako TW ps. "Lech" SB sfabrykowała w latach 80. aby go "skompromitować przed Episkopatem i społeczeństwem". Pion lustracyjny Instytutu Pamięci Narodowej uważa, że Moczulski współpracował z SB.

W rozpoczętym w 1999 r. procesie Moczulskiego prawomocnie uznano za kłamcę lustracyjnego. W 2011 r. Trybunał w Strasburgu uznał jednak jego skargę na Polskę, po czym Sąd Najwyższy uchylił wcześniejsze wyroki i wznowił całą sprawę.

Moczulski był pierwszą osobą, która w marcu 1999 r. - gdy tylko ruszyła lustracja w Polsce - wystąpiła o przewidywaną przez ustawę lustracyjną tzw. autolustrację, chcąc oczyszczenia przez sąd z "publicznego pomówienia" o związki ze służbami specjalnymi PRL. W 1992 r. ówczesny szef MSW Antoni Macierewicz umieścił go bowiem na liście domniemanych agentów UB i SB, przekazanej Sejmowi 4 czerwca 1992 r.

Moczulski przyznawał, że spotykał się z oficerami SB. - Nigdy tego nie kryłem; chciałem wiedzieć, czym się interesują - tłumaczył.

Początkowo, w 2001 r. Sąd Lustracyjny I instancji uznał, że oświadczenie Moczulskiego o braku jego związków ze służbami specjalnymi PRL jest prawdziwe. Sąd przyjął, że nawet jeśli doszło do współpracy, to była ona pozorna. Na wniosek Rzecznika Interesu Publicznego sąd II instancji w 2002 r. uchylił ten wyrok.

W 2005 r. sąd I instancji uznał b. lidera KPN za kłamcę lustracyjnego, przyjmując, że od 1969 do 1977 r. "metodycznie współpracował" z SB. Uznano, że jako TW "Lech" informował SB m.in. o kolegach z tygodnika "Stolica", a także o przedwojennym generale Romanie Abrahamie; za przekazywane informacje był wynagradzany.

Sąd odrzucił tezę, że jego akta SB sfałszowała w 1984 r., by go skompromitować. Sąd podkreślił zarazem, że Moczulski "zdecydowanie przeszedł do opozycji" w 1977 r.

W 2006 r. wyrok utrzymał sąd II instancji. Uznano, że współpraca Moczulskiego nie była pozorna, a jego kontakty z SB "wyczerpały wszelkie przesłanki tajnej i świadomej współpracy", gdyż jego informacje dotyczyły konkretnych opozycjonistów i były przydatne SB.

Sąd dodał, że w 1977 r. Moczulski był jednocześnie i agentem, i osobą rozpracowywaną przez SB, prowadząc wtedy "grę na dwa fronty". "Wewnętrzną konspiracją" w SB sąd tłumaczył, że wcześniejsza współpraca z SB nie stoi w sprzeczności z późniejszym zwalczaniem Moczulskiego.

W 2008 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację adwokata Moczulskiego, który na 10 lat utracił prawo do pełnienia funkcji publicznych.

W 2011 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uwzględnił skargę Moczulskiego, uznając naruszenie jego prawa do rzetelnego procesu przez ograniczenie dostępu do tajnych akt sprawy. Lustrowany i jego adwokat dostali do nich dostęp w tajnej kancelarii sądu, gdzie mogli robić notatki, ale nie wolno im było wynosić ich poza kancelarię - musieli polegać tylko na swej pamięci.

W 2012 r. SN, powołując się na wyrok ETPCz, uchylił wyroki wobec Moczulskiego; sprawę przekazano Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Obowiązująca od 2007 r. nowa ustawa lustracyjna zlikwidowała Sąd Lustracyjny, a sprawy lustracyjne przekazała sądom okręgowym. Rzecznika zastąpił pion lustracyjny IPN.

Składając w piątek wyjaśnienia, Moczulski wykazywał sprzeczności w obszernych materiałach SB na jego temat. Mówił, że o jego rejestracji w roli agenta nie wiedział w 1977 r. oficer SB Owczarek zajmujący się jego sprawą. Informacji takiej nie miało też w 1980 r. kierownictwo MSW, które zastanawiało się, jak uzasadnić jego aresztowanie - czego żądały władze ZSRR. - Wtedy chciano zrobić ze mnie agenta wywiadu RFN - mówił lustrowany. Jego zdaniem teczki TW "Lecha" pojawiły się w archiwum SB dopiero w 1984 r.; na jednym z dokumentów był dopisek innego esbeka, że "nie ma takiej rejestracji".

W powtórnym procesie może zapaść wyrok i o "kłamstwie lustracyjnym", i o prawdziwości oświadczenia. Toczy się on według ustawy lustracyjnej z 2006 r. Według ustawy z 1997 r. tajną współpracą nie było "współdziałanie pozorne lub uchylanie się od dostarczenia informacji, pomimo formalnego dopełnienia czynności lub procedur wymaganych przez organ bezpieczeństwa państwa". W obecnej ustawie nie ma tego zapisu.

Moczulski był współzałożycielem i od 1977 r. rzecznikiem Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Od tego czasu poddawano go licznym represjom; ok. 250 razy zatrzymywano. Od września 1979 r. był szefem KPN; w 1982 r. skazano go za to na 7 lat więzienia. Zwolniono go na mocy amnestii w 1984 r. W kolejnym procesie w 1985 r. skazano go na 4 lata, zwolniono w 1986 r. Kandydował w wyborach prezydenckich w 1990 r., w których zajął ostatnie 6. miejsce. Poseł na Sejm w latach 1991-1997. Autor książek na tematy geopolityczne i historyczne.


Greg/PAP
[fot. PAP/Bartłomiej Zborowski]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Warto poczytać

  1. 53732015-STEFCZYK-fotonastefczykinfo-635x357-TP4 18.01.2018

    artykuł

  2. 18.01.2018

    Mocna wypowiedź Antoniego Macierewicza w sprawie aneksu WSI. Wszyscy na to czekamy!

    - Aneks do raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych powinien zostać ujawniony przez prezydenta Andrzeja Dudę.

  3. 18.01.2018

    Historyczne przemówienie. Andrzej Duda wystąpił przed Radą Bezpieczeństwa ONZ

    - Nie tylko agresja, ale próby budowania agresywnych zdolności stanowią naruszenie międzynarodowych norm - powiedział prezydent Andrzej Duda w Nowym Jorku.

  4. 18.01.2018

    To jest pogrom. PiS z trzykrotnie większym poparciem niż PO

    Gdyby wybory odbyły się w styczniu, na PiS zagłosowałoby 44 proc. osób deklarujących udział w głosowaniu, PO uzyskałaby 15 proc. poparcia, do Sejmu weszłyby też Nowoczesna (6 proc.) i Kukiz'15 (5 proc.) - wynika z sondażu CBOS przeprowadzonego po rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego

  5. 18.01.2018

    Lekarz nie chciał obsługiwać ludzi z PiS. Po awanturze medialnej zmienił zdanie

    Swoją "akcję" uważa teraz za niezrozumiany dowcip i zaleca wszystkim więcej dystansu do rzeczywistości. Słynny w ostatnich dniach lekarz przekonuje, że nigdy nie odmówił pomocy żadnemu pacjentowi

  6. 18.01.2018

    Duda podziękował Trumpowi: Musimy kontynuować zwalczanie tego zjawiska

    Prezydent Andrzej Duda podziękował na Twitterze Donaldowi Trumpowi za demaskowanie zjawiska fake news. To reakcja na przyznanie przez prezydenta USA nagród dla mediów w tej kategorii

  7. 18.01.2018

    Kaczyński: nie zmieniamy stanowiska ws. reparacji

    Nie zmieniamy stanowiska w sprawie reparacji - oświadczył prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński

  8. 18.01.2018

    Szokujący wyrok. Jacek Piekara ma zapłacić pół miliona złotych za wpis w internecie

    W październiku 2016 roku na Twitterze Piekara zasugerował, iż Wellman nie grozi aborcja.

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook