Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ratyfikacja konwencji o przemocy ad calendas graecas?

19.01.2013

"Sam fakt, że dyskusja wokół jego słów (sędziego Tulei) jest tak ożywiona jest najlepszym dowodem na to, że powiedział o jedno zdanie za dużo" -mówi Jarosłąw Gowin, minister sprawiedliwości w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

- Przymiotnik stalinowskie jest całkowicie nie na miejscu. Mój ojciec siedział w stalinowskim więzieniu, wielu jego kolegów tego nie przeżyło. Ojciec do końca życia nosił ślady okrutnych tortur. W ogóle rażą mnie wszystkie wypowiedzi sugerujące, że w demokratycznej Polsce możliwe są rzeczy, które działy się w czasach komunizmu. Trudno się dziwić, że wypowiedź sędziego Tulei poruszyła opinię publiczną i bardzo ją spolaryzowała. Zresztą sam fakt, że dyskusja wokół jego słów jest tak ożywiona jest najlepszym dowodem na to, że powiedział o jedno zdanie za dużo - tłumaczy Jarosław Gowin, komentując słowa sędziego Tulei z uzasadnienia wyroku na dr. G, w którym postępowanie funkcjonariuszy CBA porównał do metod stosowanych w czasach stalinowskich.

Gowin nie zgadza się z opinią, że Platforma dryfuje na lewo, czego dowodami miałyby być m.in. przyjęcie przez rząd Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, którą on sam jeszcze niedawno mocno krytykował jako zbyt ideologiczną czy wprowadzenie rządowego programu dofinansowującego in vitro.

- Nie widzę takiego dryfu. Platforma nie jest co prawda taką partią, jaką była na początku, czyli centroprawicową. (...) Akurat w sprawie konwencji wypracowaliśmy bardzo rozumny kompromis, rząd podpisał konwencję, ale opatrzoną deklaracją, że będzie realizowana tylko w zakresie, w którym jest zgodna z polską konstytucją. To ma zapobiec ziszczeniu się niebezpieczeństw zapisanych w tej konwencji, które od początku dostrzegałem, jak choćby próbie forsowania legalizacji związków homoseksualnych jako równorzędnych małżeństwu.

I nie wyklucza, że ratyfikacja konwencji przez Sejm mogłaby nastąpić dopiero... w następnej kadencji Sejmu, czyli jak sugeruje - być może nigdy.

Ale Gowin dostrzega niebezpieczeństwo w ofensywie nowego szefa PSL Janusza Piechocińskiego, który chce budować nową, dużą formację chadecko-ludową.

- Dla mnie osobiście ta inicjatywa jest kłopotliwa, bo gdyby się powiodła to mogłaby odebrać część wyborców konserwatywnemu skrzydłu Platformy. (...) przyjąłem ją z uznaniem. Na miejscu Janusza Piechocińskiego zrobiłbym to samo. Fakt, że on tak szybko i w takim momencie wystąpił z tą inicjatywą, narzucając pewną agendę debaty publicznej wystawia dobre świadectwo jego zdolnościom przywódczym - chwali polityk PO.

Mimo to, nie zamierza rezygnować z reorganizacji sądownictwa, reformy, która de facto likwiduje kilkadziesiąt sądów rejonowych, na co nie zgadza się PSL.

- Uznałem, że dobrze przygotowana reforma powinna zostać wprowadzona możliwie niezwłocznie. I tak opóźniłem ją o pół roku próbując wynegocjować jakiś kompromis z PSL. Uważam, że Polacy zbyt długo czekali na sprawny wymiar sprawiedliwości - podkreśla Gowin, przyznając jednak, że opór z jakim spotkała się jego reforma spowodował, że kolejny jej etap - reorganizacja prokuratury - musi zostać rozstrzygnięty na forum koalicji.

Greg/"Rzeczpospolita"
[fot. J.Michalski/TVP.Info]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook