Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polscy politycy jednym głosem ws. Ukrainy

02.03.2014

Dwie i pół godziny trwało spotkanie premiera Donalda Tuska z przedstawicielami środowisk politycznych i ekspertami na temat sytuacji na Ukrainie. Po obradach wszyscy obecni tam politycy zgodzili się, że konieczna jest polska jedność ws. Ukrainy.

W spotkaniu udział wzięli m.in. b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, b. premier Włodzimierz Cimoszewicz, szef PiS Jarosław Kaczyński, lider PSL, wicepremier Janusz Piechociński, szef SLD Leszek Miller, lider Twojego Ruchu Janusz Palikot, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, b. szef PE Jerzy Buzek, b. minister spraw zagranicznych Adam D. Rotfeld oraz szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Sytuacja staje się coraz trudniejsza. Tym bardziej zasadne jest działanie na rzecz jednolitego stanowiska w tym bardzo trudnym momencie - powiedział premier Tusk po spotkaniu z liderami partii opozycyjnych, które odbyło się dziś w Kancelarii Premiera.

"Można powiedzieć, że znaleźliśmy się w momencie trudnym dla naszej historii. To nie tylko dramatyczna sytuacja, którą można rozwiązać jedną czy drugą inicjatywą – to bardzo poważny kryzys, który może zaważyć na historii Polski, Ukrainy, Europy. Z dużą satysfakcją przyjąłem wszystkich gości zaproszonych. Wszyscy, bez wyjątku, liderzy opozycji postanowili uczestniczyć w tym spotkaniu – to dobry i ważny znak także dla naszych przyjaciół w Kijowie. Moi rozmówcy zauważyli, że solidarność i współpraca wszystkich Polaków poiwnna być także wskazówką dla Ukraińców, dla nowych ukraińskich władz. Trzeba być razem i trzeba eliminować wszystkie drugorzędne, trzeciorzędne konflikty, różnice zdań, wtedy gdy sytuacja staje się tak dramatyczna. Także przebieg rozmowy napawa mnie nadzieją na to, że nie jest to tylko chwila, że możliwa jest wpółpraca rządu, prezydenta i opozycji w całej międzynarodowej polityce, które koncentruje się dziś na koflikcie krymskim. To jest też potrzebne ze względu na ewentualne konsekwencje. Moi rozmówcy podzielili mój pogląd, że musimy się przygotować tu w Polsce na konsekwencje tego kryzysu – niezależnie od przebiegu zdarzeń" - briefował Tusk przebieg spotkania. Premier jednak wielokrotnie podkreślił, że wszyscy rozmówcy zagwarantowali sobie dyskrecję. Jak stwierdził Tusk, ważniejsze są akcje niż słowa.

"Ten konflikt, mający wszelkie znamiona konfliktu, który może poprzedzić wojnę, który angażuje dziś wszystkie pańswa świata. Konsekwencje tego konfliktu, nawet jeżeli znajdziemy jakiś dobry scenariusz, i tak mogą być poważne. Rozmawialiśmy, tak naprawdę jednym głosem, o tym co w Polsce będziemy musieli zrobic. To może mieć wpływ na naszą gospodarkę, na intensywność prac jeśli chodzi o modernizację polskiej armii czy przyspieszenie działań, które mają na celu uzyskanie niezależności energetycznej polski. Wszyscy rozmówcy to dobrze rozumieli. Na tym spotkaniu padały rózne koncepcje, podpowiedzi, jak działać w najbliższych godzinach i dniach. Uzyskałem od uczestników spotkania akceptację dla dotychczasowych działań" - dodawał premier.

Szef Rady Ministrów wymienił też możliwe działania, które może podjąć Polska: "Na dziś nie ma dla Polski ważniejszego zadania niż moblizacja międzynarodowa. (…) Polska nie może narażać na szwank swojego interesu, musi działać racjonalnie, ostrożnie, a równocześnie musimy być tymi, którzy nie pozwalają Europie i światu ani na moment odwrócić się od Ukrainy. (…) To jest dla polski w przyszłości być albo nie być. Jeżeli będziemy potrafili wspólnotę międzynarodową zorganizować i będziemy istotnym elementem tej części, to Polska będzie bezpieczna. Nie możemy pozostać sami. Nie możemy stanąć twarzą w twarz wobec tych zagrożeń, które kształtują się za naszą wschodnią granicą. Jeżeli zostaniemy sami, to to zagrożenie będzie także dotyczyło Polski. Podjęliśmy inicjatywy: dziś spotkanie na poziomie ambasadorów, jutro ministrowie spraw zaranicznych będą rozmawiali. Może uda się zwołać nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej. Mam nadzieję, że uda się porozmawiać z Putinem. Chcemy aby w Europie nie było jakiejś hipokryzji wobec sprawy na Krymie. Europa, także Polska musi postępować racjonalnie, ale twardo. Nie może powstać wrażenie, że wspólnota międzynarodowa akceptuje takie sposoby działania, jakie zaprezentowano w ostatnich dniach. (…) Z całą pewnością UE, cała wspólnota Zachodu, musi znaleźć taki język w rozmowach z Rosją, który nie będzie językiem bezradności. Nie zgadzamy się a takie działania, które miałyby doprowadzić do dezintegracji Ukrainy. Dziś jest to Krym, chociaż nie ma żadnych dowodów, aby mieszkańcy Krymu oderwali się od Ukrainy. Ale ta destabilizacja dotyczy przecież nie tylko Krymu. Zadaniem każdej Polskiej władzy jest trzymać zagrożenia jak najdalej od polskiej granicy. Przez ostatnie lata skutecznie budowaliśmy swoje bezpieczeństwo, ale czasami takie zdarzenia same podchodzą pod nasze granice. Wtedy musimy umieć te sprawy anzywać po imieniu i twardo organizować naszych przyjaciół, aby to zagrożenie nie przekształciło się dramat w poblizu naszych granic. To, że mogę liczyć – jako premier – na współpracę wszystkich sił politycznych w Polsce oznacza, że moja sytuacja jest lepsza, kiedy rozmawiam z partnerami na świecie. To każe mi kontynować te spotkania. Ustaliliśmy, że rozmówcy będą każdego dnia informowani o tym, co my wiemy, co mamy robić w najbliższych godzinach. Taki zespół powinien działać permanentnie. Szkoda, że ta satysfakcja z polskiej solidarności rodzi się w sytuacji, która nie jest przyjemna, ale dobrze, że chociaż w takiej sytuacji potrafimy działać razem" - powiedział premier.

Zapytany przez dziennikarzy o to jakie są najbardziej drastyczne scenariusze rozwoju sytuacji, Donald Tusk powiedział: "Nie jestem od tego, aby rysować czarne scenariusze. Naszym zadaniem jest unikać takich scenariuszy. Proponowalem na spotkaniu i porponuję, aby zachować trzeźwość osądu i aby nie wywoływać wilka z lasu. On już sam hasa w niektórych miejscach i nie trzeba dodatkowej zachęty. Dziś przedstawiłem swoj pogląd dotyczący strategii Putina w ostatnich latach. Nie ulega wątpliwości, że próba kontroli w wielu państwach, które są wokół współczesnej Rosji ma miejsce. (…) Język twardy i wytwarzajacy poczucie zagrożenia, np. groźby o zainstalowaniu rakiet – to wskazuje, że polityka rosyjska, która ma na myśli kontrolę państw ościennych, ma miejsce. Dziś nie ma bezpośredniego zagrożenia dla Polski czy naszych granic. Nie ma też powodu, aby wywoływać takie lęki. Natomiast sytuacja, gdy doszłoby do trwałej destabilizacji Ukrainy, (…) na dłuższą metę oznacza większe zagrożenie dla Polski – staniemy się wtedy państwem granicznycm z gorącym terytorium. Nie ma lepszego pomysłu na pomoc Ukrainie jak zadbać o jej integralność. Musimy przekonać Europę, że to leży w interesie całej UE. Gdy przystaniemy na taki dylemat: pełna kapitulacja albo konflikt zbrojny – jedno i drugie kończy się tragedią. Polska angażuje się w szukanie trzeciego wyjścia: twarda i skuteczna presja na Rosję, aby nie stosowała metod, które obserwujemy w tej chwili. Wspolnota międzynarodowa musi użyć odpowiednich narzędzi i instrumentów. Jeżeli wspólnota będzie udawała, że nic się nie dzieje, to dojdzie do eskalacji tej sytuacji. (…) Jedyną metodą jest twarda presja i nieustępliwość ze strony Europy, USA, Kanady."

Zdaniem Tuska pora też użyć bardziej zdecydowanych argumentów niż takie jakim by był bojkot igrzysk: "Historia pokazuje, że ten kto nieustannie ustępuje z reguły kupuje tylko trochę czasu".

Premier dodawał, że większość pomysłów, które padły na spotkaniu, układała się we wspólny nurt. Komentując pomysł Janusza Palikota o przyspieszonym przyjęciu Ukrainy do struktur NATO, stwierdził, że wszyscy mieli mieli dobra wolę, ale może nie każda koncepcja jest wystarczajaco dojrzała.

Odnosząc się to pomysłu bojkotu paraolimpiady, premier powiedział, że ze względu na uczestników sprawa wymaga delikatności. "Nie sądzę, żeby odmowa uczestnictwa przez naszych olimpijczyków miała jakikolwiek wpływ na to co się będzie dalej działo. Będę apelować aby szukać takich sposobów, które każą Rosji się zastanowić czy opłaca jej się kontynuowanie agresywnej polityki"- podsumował.

Po spotkaniu konferencję zwołał także Jarosław Kaczyński. Prezes PiS powiedział: "Rozmawialiśmy o rzeczach różnych, były analizy, propozycje. Mieliśmy takie wspólne przeświadczenie, że trzeba reagować, że Polska musi być aktywna. Z jednej strony w sposób dyskretny, ale też bardziej widoczny dla opinii publicznej. Jedna ze spraw, która została podniesiona i przyjęta, to była sprawa ewentualnej wizyty grupy znaczących polityków europejskich na Ukrainie – były też i inne wersje tego pomysłu, w Kijowie. Trzeba przypomnieć wydarzenia sprzed ponad 5 lat, z udziałem mojego śp. brata i innych prezydentów z krajów nadbałtyckich w zagrożonym wtedy Tbilisi. Te słowa, które wtedy padły są dziś chyba przyjęte przez prawie wszystkich, jako coś co trzeba brać pod uwagę, jako słowa, które okazały się prawdziwe i trzeba się temu, co robi Rosja przeciwstawić. Prawo i Sprawiedliwość będzie dążyło do tego, aby ta jedność była utrzymywana i aby w sposób przemyślany, rozsądny, ale zdecydowany, Polska podejmowała to wyzwanie, tak że pewnego dnia będzie można powiedzieć, że niebezpieczeństwa zostały zażegnane i integralność terytorialna Ukrainy została zachowana" - stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

mc/wPolityce.pl

[fot. PAP/Radek Pietruszka]

Wiadomości z kraju