Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polowanie na "pisiorów"

12.08.2013

„Pisior. Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem gabinetu” - w ten sposób premier Donald Tusk skomentował obecność w MSW Pawła Majchera.

Majcherowi, który jest szefem gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych, działacze PO nie mogą darować, że za czasów rządów PiS był dyrektorem Polskiego Radia Wrocław.

Spotkanie na którym padły szokujące słowa premiera odbyło się 2 sierpnia w ogrodzie hotelu Belweder nieopodal Kancelarii Premiera. Brali w nim udział  przedstawiciele trzech regionów PO: kujawsko-pomorskiego, dolnośląskiego i opolskiego.

Na nieszczęście Donalda Tuska nagranie ze spotkania wyciekło do mediów. I tu  premiera spotkały dwa rozczarowania. Po pierwsze, nagranie upublicznił je „Newsweek” na którego przychylność szef rządu zawsze mógł liczyć, a po drugie - przecieku dokonał jeden z uczestników zamkniętego spotkania.

Pierwszym podejrzanym pozostaje lider dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. 

„O komentarz do tej sprawy należy pytać Grzegorza Schetynę. To trochę kuriozalna sytuacja, że na zamkniętym partyjnym spotkaniu działacze z Dolnego Śląska nagrywają premiera i wysyłają to do mediów” - mówi „Super Expressowi” Andrzej Biernat, partyjny kolega Schetyny.

W podobnym tonie wypowiada się minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. "Ktoś (...) nagrywa to wszystko, a następnie sprzedaje mediom; mam wrażenie, że tu więcej pytań chyba powinno być skierowanych w stronę Grzegorza Schetyny, to chyba on powinien wyjaśnić na czym polega ta sytuacja" – powiedział Sienkiewicz w radiowej „Jedynce”.

Innego zdania jest Jarosław Gowin, który w rozmowie z tym samym tabloidem tłumaczy, że jego zdaniem szef dolnośląskiej PO nie jest autorem przecieku „Grzegorz Schetyna jest człowiekiem zbyt dużej klasy, żeby posuwać się do takich kroków” - tłumaczy b. minister sprawiedliwości.

Chociaż nagranie wzbudza oburzenie (trudno bowiem zrozumieć, dlaczego szef rządu dzieli ekspertów według ich przeszłości politycznej, a nie kompetencji), polityków Platformy Obywatelskiej bardziej oburza medialny przeciek.

„Taki szantaż oceniam bardzo negatywnie. Bez względu na to, kto tak postępuje, nagrywanie się nawzajem polityków podczas takich rozmów jest nieeleganckie i naganne. To niedozwolone i obrzydliwe także w życiu prywatnym” - grzmi w rozmowie z „Faktem” poseł Antoni Mężydło (PO).

Jedynym wygranym w całej sprawie (przynajmniej na razie) wydaje się rzeczony „pisisor”. Politycy Platformy Obywatelskiej już umywają ręce i nieśmiało przyznają, że Paweł Majcher nie straci pracy.

"Ja już tę sprawę rozwiązałem, przyjmując go do pracy i nie ma żadnych wskazówek ani żadnych sygnałów, żebym miał tę decyzję zmieniać" – powiedział minister Sieniewicz w wywiadzie dla Programu I Polskiego Radia.

Tyle, że nawet szef resortu spraw wewnętrznych nie wydaje się być specjalnie co do tego przekonany. Na pytanie dziennikarza, czy Majcher dalej będzie pełnił funkcję szefa jego gabinetu politycznego, powiedział: "Tak sądzę, tak".

Pytanie, jak osądzi Donald Tusk, wciąż pozostaje otwarte.

Aleksander Majewski

[fot. Boston9/CC/Wikimedia Commons]


Warto poczytać

Facebook