Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polityka antyrodzinna

29.09.2012

Liczba rozwodów i separacji w Polsce z roku na rok rośnie. Wiele małżeństw nadal pozostaje jednak razem, tyle że w nieformalnych związkach. Dlaczego? Przyczynia się do tego coraz częściej czynnik ekonomiczny. Państwo sprzyja konkubinatom i samotnym rodzicom, odbierając ulgi pełnym rodzinom.

Jak przypomina "Rzeczpospolita", według najnowszych danych GUS, od stycznia do lipca 2012 r. w porównaniu z takim samum okresem poprzedniego roku liczba małżeństw zmalała o 4,8 tys. Równocześnie liczba rozwodów w tym samym czasie wzrosła o 2,7 tys. To nie tylko skutek zmian demograficznych i kulturowych. Okazuje się, że osoby samotnie wychowujące dzieci mogą korzystać z wielu przywilejów.

Mimo, że to rodzina jest z punktu widzenia państwa instytucją, którą należy wspierać, nie idą za tym rozwiązania prawne. Większymi przywilejami obdarzane są osoby samotnie wychowujące dzieci. Jak twierdzą eksperci, właśnie z tego powodu niektórzy decydują się na rozwód lub separację. Widać to było wyraźnie zwłaszcza w 2003 r., kiedy znacznie podniesiono zasiłek dla samotnie wychowujących dzieci rodziców. Liczba wniosków o separacje wzrosła wówczas o 203 proc.

Życie bez ślubu wpływa też obniżenie płaconych podatków. Dobrze zarabiający rodzice dwójki dzieci łatwo mogą wpaść w drugi próg podatkowy. Rozwiązaniem jest wówczas separacja i rozliczanie się jako samotny rodzic. Dochód zostanie wtedy podzielony na dwie osoby, a podatek będzie niższy. Rodziny z dziećmi są także pod względem podatkowym pokrzywdzeni bardziej, niż małżeństwa bezdzietne. Płacą one wyższy podatek VAT, kupując więcej bieżących produktów czy ubrań. Mimo, że wyższe koszty życia miała rekompensować ulga na dzieci, to przysługuje ona w gruncie rzeczy tym, którzy mają stosunkowo wysokie dochody.

Życie w małżeństwie nie sprzyja także, z punktu widzenia prawa, osobom prowadzącym działalność gospodarczą. Zgodnie z interpretacją Izby Skarbowej w Katowicach z 2 listopada 2009 r. do kosztów prowadzenia działalności gospodarczej nie zalicza się wynagrodzenia zatrudnionego w firmie małżonka. Bez problemu natomiast można zaliczyć do nich pensje konkubenta. I nie ma znaczenia, że te osoby prowadzą wspólnie gospodarstwo domowe.

To nie koniec problemów osób żyjących w formalnych związkach. W przeciwieństwie do samotnych matek czy ojców, nie mają one pierwszeństwa w przyznawaniu miejsc w przedszkolach dla swoich dzieci. Tym drugim gwarantuje to rozporządzenie ministra edukacji narodowej, mimo że nikt nie sprawdza czy dziecko rzeczywiście wychowywane jest w rodzinie niepełnej. To rozwiązanie także sprzyja podejmowaniu starań o fikcyjne separacje czy rozwody.

Konkubinat rozwiązuje również problemy lokalowe. Program „Rodzina na swoim” funkcjonuje jeszcze do końca bieżącego roku. Można dzięki niemu skorzystać z preferencyjnego kredytu na budowę domu czy zakup mieszkania. Uczestnik programu przez osiem lat po zaciągnięciu kredytu będzie otrzymywał ze Skarbu Państwa dopłatę w wysokości 50 proc. płaconych odsetek. Propozycja kusząca, tyle że kierowana jest do rodzin, w których małżonkowie nie skończyli 35. roku życia. Ograniczenia wiekowe nie obowiązują jednak osób samotnie wychowujących dzieci.

Zasiłki z opieki społecznej także przyznawane są łatwiej samotnym rodzicom. Dodatkowo, łatwiej im otrzymać zwolnienie z opłat w przedszkolach czy dostać wyprawkę szkolną dla dziecka. Przysługują im także dodatki z tytułu samodzielnego rodzicielstwa w wysokości 170 zł, jeśli dla dziecka nie ma zasądzonych alimentów.

Sytuacja jest bulwersująca. Polityka rządu jest skrajnie antyrodzinna i choć próbuje się mgliście przebąkiwać o nowych rozwiązaniach prawnych, dotyczą one głównie osób żyjących bez ślubu bądź samotnie wychowujących dzieci.

kop/Rzeczpospolita
[fot. sxc.hu]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook