Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Policja winna masakry w Sanoku?

11.03.2013

Nowe ustalenia na temat strzelaniny w Sanoku, zakończonej śmiercią 17-letniej dziewczyny, wskazują, że dowodzący policyjną operacją mogli popełnić poważne błędy.„Dziennik Gazeta Prawna” wraca do dramatycznych wydarzeń, które na początku stycznia śledziła cała Polska.

„Miejscowy przestępca, 32-letni Andrzej B., najpierw z okien swojego mieszkania ostrzelał policyjny radiowóz, a następnie zabarykadował się w lokalu wraz ze swoją partnerką – 17-letnią Kamilą M. Po kilkunastu godzinach policja znalazła ich ciała” - pisze „DGP”.

Dziennik podkreśla, że choć na miejsce zostali przerzuceni policjanci z Biura Operacji Antyterrorystycznych, to zasadnicze błędy w policyjnym rzemiośle zostały popełnione znacznie wcześniej.

„Według anonimowych informacji, którymi policja dysponowała, Andrzej B. mógł mieć związek z zabójstwem, które miało miejsce parę dni wcześniej w podsanockiej wsi Międzybrodzie. Zabójstwo to wyglądało jak egzekucja. Zabity Krystian L. był w pozycji klęczącej, z rękami zaplecionymi z tyłu głowy. Miał rany postrzałowe głowy, tułowia. Dlatego postawiono policjantów na osiedlu, by obserwowali Andrzeja B.” - opisuje „DGP”.

Krystian L. był wspólnikiem w narkotykowych interesach Andrzeja B., o czym policja wiedziała. Tak samo jako o tym, że Andrzej B. zdobył broń palną. Według „DGP”, sposób zareagowania policji na te informacje budzi poważne kontrowersje.

„Dwóch policjantów z komendy powiatowej wysłanych do mieszkania, w którym jest podejrzewany o mafijną egzekucję? Pukają do niego? Ktoś, kto w taki sposób zaryzykował życie tych ludzi, nie powinien pracować sekundy dłużej w mundurze - „DGP” przytacza zgodną opinię kilku komendantów wojewódzkich.

Następnego dnia rano policjanci przyjechali na „dyskretną” obserwację  mieszkania Andrzeja B. „cywilnym” samochodem, o którym powszechnie wiedziano w Sanoku, że jest używane przez policję. Andrzej B. ostrzelał ten samochód ze swego okna.

„Po kilkunastu godzinach, gdy wielokrotne próby nawiązania kontaktu przez negocjatorów nie przyniosły skutku, do mieszkania weszli policjanci z Biura Operacji Antyterrorystycznych. Andrzej B. leżał na łóżku obok 17-letniej Kamili M. Obydwoje zginęli z tej samej broni, z której wcześniej zabito Krystiana L.” - opisuje finał masakry „DGP”.

JKUB/”DGP”

[fot. youtube.com]
Słowa kluczowe:

policja

,

Sanocki

,

zabójstwo

,

antyterroryści

Warto poczytać

Facebook