Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Policja w Sanoku jednak użyła broni

12.01.2013

Wchodząc do mieszkania przy ul. Cegielnianej w Sanoku policja zastrzeliła przebywającego tam psa. Wcześniej utrzymywano, że podczas akcji broni nie użyto.

Policja potwierdza, że to antyterroryści zastrzelili jednego z dwóch psów, które były w mieszkaniu podczas obławy na mieszkanie Andrzeja B. w Sanoku. Jeszcze w piątek rano Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji, zapewniał na antenie TVN24, że antyterroryści podczas szturmu na mieszkanie nie użyli broni. W środku, oprócz zabarykadowanego Andrzeja B. i jego 17-letniej przyjaciółki, były dwa psy należące do mężczyzny - czarny amstaf i nieduży mieszaniec. Amstaff został zastrzelony. W ciągu dnia nie było wiadomo, kto otworzył ogień do psa. Drugi pies został odwieziony do schroniska dla zwierząt.

Do dramatycznych wydarzeń w Sanoku doszłow nocy z czwartku na piątek. O godzinie 1.21 w nocy z czwartku na piątek osiedlem Jana Pawła II w Sanoku (woj. podkarpackie) wstrząsnęły dwie głośne eksplozje. Chwilę później policyjni antyterroryści wdarli się do mieszkania zajmowanego przez Andrzeja B. i jego partnerkę Kamilę. Jednak w mieszkaniu znaleźli już tylko dwa zakrwawione martwe ciała. Desperat i jego konkubina nie żyli. Zginęli od strzałów w głowę, co potwierdziła wczoraj prokuratura. Wszystko wskazuje, że mężczyzna najpierw zabił dziewczynę, a potem popełnił samobójstwo. – Nie ma kogo zbierać – powiedział jeden z policjantów po wyjściu z mieszkania. Okoliczności zdarzenia bada prokuratura. O przyczynach smierci będzie można mówić z pełnym przekonaniem dopiero po zakończeniu sekcji.

Dramat na największym osiedlu mieszkaniowym w Sanoku rozpoczął się w czwartek w południe. Wtedy to pod czteropiętrowy blok przy ul. Ciegielnianej 14 podjechał nieoznakowany samochód z policjantami w środku. Stróże prawa chcieli zatrzymać Andrzeja B., którego podejrzewali o zabójstwo. Dzień wcześniej w małej wsi Międzybrodzie prawdopodobnie to właśnie on zastrzelił młodego mężczyznę. Kiedy zielone daewoo espero zaparkowało pod budynkiem posypały się strzały. Z okien na trzecim piętrze Andrzej B. otworzył ogień z myśliwskiego sztucera. Nikomu nic nie zrobił, ale w aucie utkwiło kilka pocisków. Zaraz potem na osiedlu zaroiło się od policyjnych mundurów. Cała okolica została odcięta. Mieszkańcy musieli pozostać w domach. Uzbrojony desperat mógł w każdej chwili otworzyć ogień do przechodniów.

ansa/ GW/Fakt/TVN24

[fot.PAP/Jacek Bednarczyk]

Słowa kluczowe:

policja

,

ogień

,

antyterroryści

,

psy

Warto poczytać

Facebook