Jedynie prawda jest ciekawa

Policja chwali projekt ustawy antyterrorystycznej

23.04.2016

Policja ma wypracowane mechanizmy kontrolne, które nie pozwolą jej funkcjonariuszom na nadużywanie uprawnień wynikających z przepisów projektowanej ustawy o działaniach antyterrorystycznych - zapewnił PAP nowy komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk.

Projekt nowej ustawy antyterrorystycznej został opublikowany przez MSWiA, niebawem ma trafić pod obrady rządu. Ustawa miałaby wejść w życie 1 czerwca. Projekt określa zasady prowadzenia działań antyterrorystycznych oraz współpracy przy prowadzeniu tych działań. Rozszerza także uprawnienia służb specjalnych oraz policji. 

"To są dobre rozwiązania. Mam świadomość, że budzą kontrowersje, bo gdzieś po raz kolejny wkraczamy w sferę uprawnień i wolności każdego człowieka. W dzisiejszych czasach, przy takim poziomie zagrożenia terrorystycznego, z jakim mamy do czynienia w Europie, musimy - i tutaj nie ma innej drogi - kosztem pewnego ograniczenia swobód obywatelskich dać kompetencje służbom do zapewnienia bezpieczeństwa" - powiedział PAP nowy szef KGP, pytany o ocenę projektu. 

"Jestem pewien, że Polacy doskonale to rozumieją. Żyjemy w czasach, w których to bezpieczeństwo jest wartością nadrzędną. Jestem przekonany o tym, że mamy tak wypracowane mechanizmy kontrolne, które nie pozwolą nam na nadużywanie tych uprawnień" - podkreślił Szymczyk. 

Odnosząc się do projektowanych przepisów, ocenił, że "to jest to minimum, o które również wnioskowała policja". "Są to narzędzia pozwalające nam, a także innym służbom, na skuteczne przeciwdziałanie i rozpoznawanie ewentualnych zagrożeń terrorystycznych" - powiedział komendant. 

W projekcie ustawy o działaniach antyterrorystycznych - przygotowanym przez MSWiA oraz ministra, koordynatora służb specjalnych - zapisano, że za zapobieganie zdarzeniom o charakterze terrorystycznym ma odpowiadać w całości szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. On będzie też koordynował działania służb w tym zakresie, natomiast minister spraw wewnętrznych ma być odpowiedzialny za przygotowania do przejmowania kontroli nad zdarzeniami o charakterze terrorystycznym, reagowanie w przypadku ich wystąpienia oraz usuwanie ich skutków. Projekt zakłada wprowadzenie czterostopniowej skali zagrożenia, z literowymi oznaczeniami: A,B,C,D. Najwyższy, czwarty stopień (D), wprowadzany byłby, gdy dojdzie do zdarzenia terrorystycznego lub informacje będą wskazywać na zaawansowaną fazę przygotowań do takiego zdarzenia w Polsce, albo wobec Polaków lub naszych instytucji za granicą. Stopień alarmowy będzie wprowadzał premier lub - w przypadkach niecierpiących zwłoki - minister spraw wewnętrznych, informując szefa rządu. Projekt przewiduje m.in. że szef MSWiA może sam, albo na wniosek szefa ABW lub szefa policji "zarządzić zakaz odbywania zgromadzeń publicznych lub imprez masowych na obszarze lub w obiekcie objętym stopniem alarmowym, jeżeli jest to konieczne dla ochrony życia i zdrowia ludzi lub bezpieczeństwa publicznego". 

Zgodnie z projektem funkcjonariusze policji, Straży Granicznej, ABW lub żołnierze w składzie grupy kontrterrorystycznej będą mogli użyć broni w celu zabicia osoby, by zapobiec zamachowi. Projekt zawiera także uprawnienia dla ABW, policji i Straży Granicznej do pobierania odcisków palców i wykonywania zdjęć cudzoziemców, m.in. gdy są wątpliwości co do ich tożsamości, podejrzewani są o nielegalny przyjazd do Polski, lub są podejrzewani o związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym. Bazę tych danych ma prowadzić policja i udostępniać innym organom. Projekt zakłada też, że w przypadku podejrzenia usiłowania popełnienia lub przygotowania przestępstwa o charakterze terrorystycznym przeszukania i zatrzymania będą dozwolone przez całą dobę. Zatrzymani w takiej sprawie mogą zostać aresztowani na okres do 14 dni. 

Według projektu, szef ABW w ramach zwalczania terroryzmu może wobec cudzoziemców zarządzić, bez zgody sądu, trwające do trzech miesięcy działania operacyjne, m.in. podsłuch rozmów, obserwację i podsłuch w pomieszczeniach i pojazdach, kontrolę treści korespondencji i przesyłek. Według projektowanej ustawy, szef ABW uzyskałby też prawo do korzystania z danych i informacji z rejestrów państwowych prowadzonych przez służby specjalne, mundurowe, celne i skarbowe, ministrów, a także urzędy ds. cudzoziemców, komunikacji elektronicznej, lotnictwa cywilnego i Państwową Agencję Atomistyki. Projekt daje też dostęp do danych zgromadzonych przez ZUS, Komisję Nadzoru Finansowego, Głównego Geodetę Kraju oraz samorząd terytorialny. Ponadto projektowana ustawa ma zobowiązać do podawania danych osobowych, adresu i danych dokumentu tożsamości przy kupowaniu przedpłaconych kart telefonii komórkowej.

:Projektowana ustawa antyterrorystyczna ułatwi działanie służbom, ale nie poprawi bezpieczeństwa obywateli; mimo obowiązywania podobnych ustaw w innych krajach dochodzi tam do zamachów" - uważa dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas Krzysztof Liedel. 

Według niego dobrze jednak, że w projekcie znalazł się zapis dotyczący tzw. strzału ratunkowego. Chodzi o możliwość użycia - w ramach działań kontrterrorystycznych - broni, by zabić osobę dokonującą zamachu. Projekt nowej ustawy o działaniach antyterrorystycznych przygotowało MSWiA wspólnie z ministrem - koordynatorem służb specjalnych. Ustawa ma określić zasady prowadzenia działań antyterrorystycznych i współpracy służb w tym zakresie. Miałaby wejść w życie 1 czerwca. 

Liedel w rozmowie z PAP powiedział, że nie jest "specjalnym fanem tej ustawy". Jego zdaniem lepiej byłoby umieścić zapisy dotyczące zapobiegania terroryzmowi w ustawach dotyczących poszczególnych służb. "U nas jest mnóstwo ustaw, które dotyczą różnych sfer związanych z bezpieczeństwem i tworzenie kolejnej po prostu może powodować pewien chaos" - uważa ekspert. 

"Jak patrzę na ten projekt, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony niektóre zapisy są naprawdę potrzebne. Dobrze, że się udało je w końcu opracować. Natomiast trzeba pamiętać, że nie od ustawy zależy skuteczność walki z terroryzmem" - powiedział Liedel. Zwrócił uwagę, że ustawy antyterrorystyczne obowiązują w innych krajach, np. w Niemczech, Francji, USA i Wielkiej Brytanii. "Tam i tak dochodzi do zamachów. To nie jest tak, że wprowadzimy ustawę i będzie wszystko OK. To widać chociażby po Francji i Wielkiej Brytanii" - zaznaczył ekspert. Jak zaznaczył, projektowana "ustawa jest dobra dla służb". 

"Na pewno ułatwi ich funkcjonowanie i realizację przez nie zadań, natomiast nie jestem do końca przekonany, że spowoduje wzrost bezpieczeństwa. Nie jest to przełomowy dokument" - podkreślił Liedel. Jego zdaniem w projekcie są elementy obecne już w obowiązujących aktach prawnych, a ich powtórzenie sprawi, że służbom będzie teraz "łatwiej, przyjemniej i prościej". Przykładem ułatwienia dla służb jest przepis, zgodnie z którym w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu służyć będą mogły osoby posiadające oprócz polskiego także inne obywatelstwo (obecnie funkcjonariuszem może zostać ktoś, kto ma wyłącznie polskie obywatelstwo). 

"Trzeba pamiętać, że służby mają też inne możliwości wykorzystywania takich ludzi jako informatorów, agentów, konsultantów itd. To nie znaczy, że nastąpi wzrost naszego bezpieczeństwa" - powiedział Liedel. Pochwalił natomiast zapis dotyczący tzw. strzału ratunkowego. "Gdy trafiłem do MSW w 2004 r., to już wtedy o tym dyskutowaliśmy. Przez tyle lat nie udało się tego wprowadzić i bardzo dobrze, że w końcu jest taki przepis" - ocenił ekspert. 

Jednocześnie Liedel wyraził przekonanie, że wiele zapisów projektu będzie budziło kontrowersje, np. dlatego że ograniczają prawa obywatelskie lub istnieje ryzyko ewentualnego nadużywania nieprecyzyjnie zapisanych uprawnień przez służby. "Natomiast nie widzę tutaj jakiegoś fundamentalnego zagrożenia" - zastrzegł. Wśród kontrowersyjnych pomysłów Liedel wymienił przepis, który zobowiązuje do podawania danych osobowych, adresu i danych dokumentu tożsamości przy kupowaniu przedpłaconych kart telefonii komórkowej (pre-paid). Pół roku od wejścia w życie ustawy dostawcy wyłączą działanie kart, jeśli ich użytkownicy nie podadzą tych danych. 

"To ułatwia pracę służb w sferze dowodowej, natomiast nam przy terroryzmie potrzebne są takie narzędzia, które pozwalają wyprzedzać działania terrorystów, żeby zapobiegać zamachom, a nie udowadniać im potem winę, jak zginą setki ludzi" - powiedział ekspert. Jego zdaniem terrorystom będzie łatwo obejść ten zapis projektu ustawy. Kontrowersyjny jest też - według Liedla - zapis projektu, który przewiduje, że szef ABW w ramach zwalczania terroryzmu może wobec cudzoziemców zarządzić trwające do trzech miesięcy działania operacyjne, m.in. podsłuch rozmów, obserwację i podsłuch w pomieszczeniach i pojazdach, kontrolę treści korespondencji i przesyłek. O swojej decyzji szef ABW zawiadamia premiera i prokuratora generalnego. Przedłużenie takich działań ponad trzy miesiące będzie wymagało zgody sądu. 

"Nie jestem zwolennikiem, żeby służby decydowały same o sobie. Myślę, że jeżeli to są trzy miesiące, to naprawdę można się postarać o zgodę sądu. Tu chodzi o naruszenie praw obywatelskich - podsłuchiwanie, śledzenie, więc dlaczego nie mieć nadzoru sądu nad tym. Na tym polega funkcjonowanie służb w demokracji" - zwrócił uwagę Liedel.

"Wiele niedostatecznie uzasadnionych ograniczeń praw obywatelskich; z projektu wynika, że największym zagrożeniem są cudzoziemcy, więc można ich traktować dowolnie" - tak projekt ustawy antyterrorystycznej komentuje Barbara Grabowska-Moroz z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. 

W rozmowie z PAP ekspertka przyznała, że ustawa może być przydatna dla służb państwowych, bo pomoże skoordynować działania antyterrorystyczne, powierzając tu główną rolę ABW. "Ale daje też ABW nowe możliwości - m.in. +dealowania+ z podejrzanym: odstąpienie od informowania prokuratora o podejrzeniu popełnienia przestępstwa szpiegostwa lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym w zamian za ujawnienie informacji z tym związanych i podjęcie tajnej współpracy z ABW" - zauważyła. 

Jej zdaniem pierwszy, dający się zauważyć problem to, w jaki sposób sam projekt powstał. "Jeśli poważnie podchodzimy do tego, że bezpieczeństwo wymaga najlepszej ochrony, to umówmy się, że projekt taki jak ten wymaga uczciwej debaty i wskazania, z czego wynikają zagrożenia i jak chcemy sobie z nimi radzić. Projekt powstawał w miesiąc, przepisy przejściowe przewidują, że ma wejść w życie 1 czerwca. Nowe prawo będzie dotyczyć wszystkich, więc obywatele muszą uczestniczyć w procesie jego uchwalania. W projekcie brak argumentów, czemu uchwalenie ustawy jest niezbędne. Dziś zawiera ona szereg ograniczeń praw i wolności bez uzasadnienia, że ograniczenia te są rzeczywiście niezbędne" - powiedziała. 

Na uwagę, że w najbliższym czasie w Polsce odbędą się dwie duże imprezy: szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży, Grabowska odpowiedziała, że wydarzeń tych dotyczą dwie inne specustawy. "Po co więc tworzyć kolejny projekt, do debaty nad którym nie sposób się przygotować?" - pytała. Według niej z uzasadnienia projektu ustawy antyterrorystycznej nie wynika, co jest głównym zagrożeniem w Polsce. 

"Za to z treści samego projektu wynika, że tym zagrożeniem są cudzoziemcy, których z samego faktu braku obywatelstwa polskiego będziemy mogli podsłuchiwać bez zgody sądu, wydalić w trybie natychmiastowym i traktować jako quasi-podejrzanych. To nieuczciwe postawienie problemu.  Ustawa odnosi się do podsłuchiwania cudzoziemców, jednak z uwagi na brak zewnętrznej kontroli (m.in. sądu) nad działalnością służb nie możemy być pewni, że ta ustawa nie posłuży do masowego podsłuchiwania Polaków" - zauważyła. 

Ekspertka podkreśla, że w polskim prawie są już przepisy o podsłuchach, które można stosować. "Nie widzę powodu, by uznać, że przepisy te są nieskuteczne. Pozwalają one na stosowanie podsłuchów również w wypadkach nagłych, przy następczej zgodzie sądu" - wyliczała. Podobnie Grabowska odniosła się do innego zapisu proponowanego projektu ustawy, w myśl której można by zatrzymać osobę podejrzewaną o terroryzm nawet na 14 dni (tyle czasu miałyby służby na postawienie zarzutu zatrzymanemu). 

"Obowiązują przecież przepisy pozwalające na zastosowanie aresztu na zasadach ogólnych wobec podejrzanych, jeśli np. zachodzi obawa matactwa. Ostatnia reforma procedury karnej jeszcze bardziej ułatwiła stosowanie aresztów, opierając taką możliwość na wysokiej, grożącej karze. Trudno ocenić przydatność takiego rozwiązania, tym bardziej, że uzasadnienie w tej kwestii milczy. Należy mieć nadzieję, ze nie chodzi o żadne obejście przepisów gwarantujących uprawnienia osób podejrzanych. Ogólnikowość przepisów o +zagrożeniu terrorystycznym+ może znacząco ułatwiać poszerzanie grona takich osób" - powiedziała.

kk/PAP

[fot. Fratria]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook