Jedynie prawda jest ciekawa

Polaczek: dlaczego MSZ nie interweniował?

16.11.2011

Jerzy Polaczek, były minister transportu i poseł Prawa i Sprawiedliwości, mówi że skandalem jest całkowity brak reakcji polskich władz na zamieszki wywołane przez niemieckie skrajnie lewicowe bojówki w Warszawie 11 listopada:

Gdyby w jakimkolwiek państwie europejskim, w dniu święta narodowego tego kraju, zatrzymano 100Polaków z pałami i kastetami, organizujących awantury, to polski ambasador nie wychodziłby z tamtejszego MSZ przez tydzień. Konieczna byłaby wizyta premiera, prezydenta, przeprosiny. A tu wszystko rozchodzi się po kościach, jakby byli to zaplątani turyści, a nie grupa, która przyjechała właśnie w celu wywołania w dniu naszego święta niepodległości, z zamiarem użycia przemocy - podkreśla poseł Polaczek w rozmowie z portalem wPolityce.pl

Dodaje, że nie słyszał by polskie władze, MSZ czy inne organy, zażądały wyjaśnień od ambasadora Niemiec, nie zażądano wyjaśnień.

Zapytany przez naszego reportera jak w ogóle ktoś mógł wpaść na pomysł by zaprosić niemieckie bojówki by w dniu 11 listopada uczyły Polaków tolerancji pałkami i kopniakami, Polaczek odpowiada: To pokazuje jak kompletnie ta skrajna lewica oderwana jest od historii i tradycji Polski. Wydaje się, że myślą kategoriami bojówkarskiej międzynarodówki.

Polaczek podkreśla, że milczenie w tym kontekście polskich władz jest nie do zaakceptowania. A wyrazów ubolewania ambasadora RFN nie można uznać za wystarczające.

I nie chodzi by pogarszać relacje z Niemcami, które są ważne. Chodzi o to by się szanować. Przecież oni przyjechali nie na mecz, zabawę, koncert, ale w dniu Święta Narodowego Polski. To coś niesłychanego. Ponoszą za to odpowiedzialność ludzie, którzy ich zaprosili, ale też ci, jak "Gazeta Wyborcza", która zapewnia im medialny parasol ochronny - podkreśla polityk PiS.

Jak
[fot.arch.]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook