Jedynie prawda jest ciekawa

Podpalacz - morderca chory psychicznie?

28.03.2014

Złapany kilka dni temu podpalacz z Jastrzębia Zdroju przejdzie badania psychiatryczne, a może zostanie poddany obserwacji na oddziale zamkniętym. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Śledczy zarzucają mu zabójstwo żony i czwórki swoich dzieci.

Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień w prokuraturze, zaczął mówić w sądzie. Wciąż nie przyznaje się do winy.

Do tragedii doszło w maju ubiegłego roku. Zginęła matka i czworo dzieci w wieku od 4 do 18 lat. Już krótko po pożarze było wiadomo, że było to podpalenie. Tak wynikało z opinii biegłego z zakresu pożarnictwa. Przez kolejne miesiące śledczy ustalali, kto jest sprawcą i gromadzili obciążające go dowody. Teraz na ich podstawie wydali nakaz zatrzymania mężczyzny. Prokuratorzy odmawiają odpowiedzi na pytanie, jakie to dowody. Twierdzą jedynie, że są one bardzo mocne.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Michał Szułczyński nie chciał też na razie mówić o motywie, jakim miał kierować się Dariusz P. Według nieoficjalnych informacji ze śledztwa chodzi o polisy ubezpieczeniowe na członków rodziny, wykupione na krótko przed tragedią.

Jeśli zarzuty się potwierdzą, Dariuszowi P. będzie groziło dożywocie. W ramach śledztwa konieczne będzie uzyskanie opinii biegłych, którzy wypowiedzą się na temat poczytalności podejrzanego.

Pożar miał miejsce 10 maja ub. roku w domu jednorodzinnym, w którym mieszkała 7-osobowa rodzina. Powierzchnia pożaru była niewielka - ok. 15 m kw. Jego ognisko znajdowało się na piętrze, paliła się część schodów i szafa.

W wyniku pożaru zmarło pięć osób. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną śmierci ofiar było zatrucie tlenkiem węgla. Na miejscu zginęła 18-letnia najstarsza córka, czterolatka w trakcie udzielania pomocy. Potem w szpitalach w Jastrzębiu Zdroju i Cieszynie zmarli kolejno: 10-letni chłopiec i 40-letnia matka dzieci oraz 13-letnia dziewczynka. Ojca nie było w tym czasie w domu.

Cała piątka spoczęła w jednym grobie na cmentarzu w Jastrzębiu Zdroju. Żegnali ich członkowie rodziny, metropolita katowicki abp Wiktor Skworc - który przed tragedią odwiedził rodzinę P., podczas swojej wizytacji w parafii - i mieszkańcy miasta. Podczas uroczystości pogrzebowych abp Skworc wspominał zaangażowanie rodziny P. w życie Kościoła - 10-latek był ministrantem, jego starsze siostry działały w stowarzyszeniu Dziećmi Maryi, a matka brała udział w ruchu "Światło-Życie".

"Na tragedię rodziny, która tak niedawno się dokonała, nie można patrzeć inaczej, jak tylko w świetle wiary. Inne światła nie pomogą, inne światła zawiodą" - mówił wówczas metropolita katowicki.

RMF, PAP, lz

[fot: PAP/Andrzej Grygiel]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook