Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

PO i Nowoczesna promują marsz KOD

03.06.2016

W sobotę ulicami stolicy przejdzie marsz KOD pod hasłem: "Wszyscy dla Wolności", który ma upamiętnić rocznicę pierwszych w powojennej historii Polski, częściowo wolnych wyborów. Wśród uczestników marszu mają być byli prezydenci Bronisław Komorowski oraz Aleksander Kwaśniewski.

4 czerwca to Dzień Wolności i Praw Obywatelskich obchodzony w rocznicę pierwszych po II wojnie światowej częściowo wolnych wyborów parlamentarnych, które odbyły się 4 czerwca 1989 r.

Z tej okazji Komitet Obrony Demokracji organizuje w Warszawie marsz. Rozpocznie się on o godz. 16 na placu Bankowym. "Po początkowych przemówieniach marsz przejdzie na plac Konstytucji, gdzie zostanie wzniesiony toast" - powiedział PAP lider KOD Mateusz Kijowski. Jak dodał, głos mają zabrać byli prezydenci; nie przewidziano wystąpień czynnych polityków.

Sobotni marsz - jak zastrzegł Kijowski - organizowany jest przez KOD, bez udziału żadnych ugrupowań partyjnych czy innych organizacji. "Do obecności na marszu zapraszamy jednak wszystkich. Wszyscy obywatele są mile widziani" - podkreślił Kijowski.

Bronisław Komorowski pod koniec kwietnia mówił, że ma nadzieję, iż w marszu wezmą udział trzej byli prezydenci - on, Kwaśniewski i Lech Wałęsa. Anna Domińska, córka i jednocześnie dyrektor biura Lecha Wałęsy poinformowała PAP, że Wałęsy nie będzie. "Pan prezydent od początku mówił, że całym sercem tę inicjatywę popiera, ale jeszcze nie jest to czas, aby on uczestniczył w tych marszach" - dodała.

W sobotniej imprezie wezmą za to udział m.in.: była premier Ewa Kopacz, lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Przedstawiciele obu ugrupowań zachęcali do udziału w marszu. "Razem pokażmy, że umiemy się cieszyć z tych dokonań sprzed 27 lat" - mówił szef klubu PO Sławomir Neumann.

Politycy PO podkreślali, że 4 czerwca to data ważna w historii Polski. "Po raz kolejny będziemy przypominać, świętować. Przez te 27 lat Polacy cieszyli się tego dnia, że udało im się osiągnąć coś, co wydawało się niemożliwe - że w sposób pokojowy udało nam się obalić jeden z najokropniejszych reżimów, że udało nam się zacząć budować wspaniały, nowoczesny kraj" – mówiła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) na piątkowej konferencji prasowej.

Lider Platformy Grzegorz Schetyna ma być obecny na wiecu w Legnicy; była premier Ewa Kopacz – w Warszawie. B. szefowa rządu wyemitowała w czwartek spot, w którym zachęca do udziału w obchodach 27. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku. "Niestety rządzą dziś Polską ludzie, którzy ostatnich lat nie uznają za sukces, ludzie, dla których standardy zachodnich demokracji nie są wartością, a raczej zagrożeniem, symbolem dekadencji i zepsucia. Dla nich wolność oznacza strach, demokracja - zagrożenie, a neutralność światopoglądowa jest szatańskim pomysłem. Tym ludziom powiemy +nie+, właśnie 4 czerwca" - mówi Kopacz w spocie.

"Nie oddamy naszej dumy fanatykom, szowinistom, dla których nienawiść znaczy więcej niż wolność i tolerancja" - dodaje b. premier.

"Chciałbym zachęcić wszystkich Polaków do udziału w uroczystościach 4 czerwca w całym kraju. Są to uroczystości organizowane przez KOD, ale ważne jest to, aby w tym dniu wszyscy byli razem" – wtórował im Ryszard Petru.

Jak mówił 4 czerwca 1989 r. udało się w Polsce "obalić komunizm w sposób bezkrwawy". "Nie udało się tego zrobić w tak fantastyczny sposób w żadnym innym kraju. Dlatego ważne jest to, abyśmy wszyscy, zarówno z Nowoczesnej, PiS i Platformy byli ponad podziałami" - stwierdził.

W ocenie szefa Nowoczesnej, w Polsce za mało świętujemy "momenty, w których udało się nam zwyciężyć". Mamy za to - jak mówił - zbyt dużo świąt podczas których celebrujemy, to co się nie udało.

"Ważne jest to, abyśmy tego dnia myśleli, co nam się udało i myśleli o tym, co przed nami jeszcze na kolejne 25-26 lat, bo wyzwania są olbrzymie" - stwierdził Petru dodając, że Polska choć "jest w Unii Europejskiej nie jest najbogatszym krajem tylko jest jednym z biedniejszych".

Początkowo sobotni marsz KOD miał rozpocząć się znacznie wcześniej. Jednak z powodu decyzji szefowej KPRM Beaty Kempy w dniu 4 czerwca urzędnicy administracji odpracowują 27 maja, czyli dzień wolny po Bożym Ciele.

"Zazwyczaj marsz odbywał się wcześniej, ale gdy okazało się, że pani Kempa postanowiła odpracowywać w święto narodowe 27 maja zdecydowaliśmy, że zrobimy tak, aby urzędnicy też mogli uczestniczyć w naszym marszu" - stwierdził Kijowski.

Sobotni marsz KOD w Warszawie jest częścią ogólnokrajowej akcji upamiętniającej wybory z 1989 r. Podobne i imprezy mają odbyć się w około 20 miastach w Polsce, a także poza granicami naszego kraju, m.in.: we Francji, w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, USA i Kanadzie.

4 czerwca 1989 r. przeprowadzono pierwszą turę częściowo wolnych wyborów parlamentarnych, na zasadach ustalonych podczas obrad Okrągłego Stołu. Były to wybory do Sejmu PRL X kadencji, znanego dziś jako Sejm kontraktowy. Nazwa "kontraktowy" wzięła się stąd, że przy Okrągłym Stole z góry przeznaczono 65 proc. mandatów dla kandydatów koalicji rządowej - PZPR, ZSL, SD i małych organizacji chrześcijańskich (PAX, UChS, PZKS).

O pozostałe 35 proc. mandatów kandydaci mieli ubiegać się w całkowicie wolnych wyborach, bo swoich kandydatów mogły zgłaszać dowolne ugrupowania, nawet te dotąd nielegalne.

Wybory okazały się pogromem dla koalicji rządzącej i ogromnym zwycięstwem kandydatów Komitetu Obywatelskiego "Solidarności". Zdobyli oni już w pierwszej turze 160 na 161 możliwych mandatów w ramach puli 35 proc.

Zdobyli też zdecydowaną większość mandatów w reaktywowanym Senacie. Wybory do Senatu - w przeciwieństwie do wyborów do Sejmu - były całkowicie wolne. "Solidarność" zdobyła wówczas 99 ze 100 mandatów senatorskich.

Ryb, PAP

Fot. [PAP/Paweł Supernak]

Warto poczytać

Facebook