Jedynie prawda jest ciekawa

Płk Szeląg groził biegłym w Smoleńsku

10.11.2012

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg zabronił biegłym informowania kogokolwiek, w tym również swoich przełożonych, o ustaleniach poczynionych w Smoleńsku podczas ostatniego wyjazdu - informuje dzisiejsza "Gazeta Polska Codziennie".

W tej sprawie interweniował już poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Kaczmarek. - Takie zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne - ocenił zachowanie Szeląga Kaczmarek i złożył do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez niego przestępstwa.

Według informacji „Gazety Polskiej Codziennie” w dniu, kiedy "Rzeczpospolita" opublikowała artykuł na temat znalezienia śladów materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M, ok. godz. 6 rano, płk Ireneusz Szeląg zadzwonił do funkcjonariuszy Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, którzy byli w Smoleńsku. Miał im powiedzieć, że nie wolno im informować nikogo, w tym przełożonych, o ustaleniach poczynionych w Smoleńsku. Prokurator Szeląg miał przy tym straszyć, że gdyby doszło do przekazania tych danych, funkcjonariuszom grozi odpowiedzialność karna.

GPC dodaje, że według jej ustaleń, policjanci sporządzili z tej rozmowy notatkę, która znajduje się w Komendzie Głównej Policji.

Funkcjonariusze, którzy byli w Smoleńsku, mieli również przywieźć do Polski zapisy badań, które znajdują się także w pamięci urządzeń użytych przez biegłych. Pełny opis czynności i pomiarów miał być sporządzany na bieżąco w Smoleńsku, podczas wykonywanych badań - biegli mieli bowiem ze sobą przenośny komputer z oprogramowaniem do opracowania wyników tych pomiarów.

Greg/GPC
[fot. PAP/Tomasz Gzell]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook