Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Płk Przybył w „psychiatryku”

20.01.2012

Prokurator wojskowy Mikołaj Przybył, który postrzelił się w Poznaniu, od ponad tygodnia przebywa na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym w Bydgoszczy. Teoretycznie ma tam przejść badania, a biegli mają uznać, czy jest poczytalny. Z naszych informacji wynika, że pułkownik w szpitalu może spędzić sporo czasu. Nie ma żadnych wymogów dotyczących wydania orzeczenia w jego sprawie.

Pułkownik Mikołaj Przybył do szpitala trafił po postrzeleniu się w twarz. Dramatycznie wyglądające wydarzenia były polityczną manifestacją. Zapoczątkowały debatę publiczną dotyczącą roli i znaczenia prokuratury wojskowej w kraju. Po postrzeleniu się pułkownik został skierowany do szpitala, a potem na oddział psychiatryczny. Jak tłumaczy w rozmowie z portalem Stefczyk.info mecenas Krzysztof Wąsowski, to standardowa procedura w tego typu przypadkach. „To typowe zachowanie, którego celem jest wykluczenie pewnych motywów działania obserwowanego” – tłumaczy nam prawnik.

Jak zaznacza nasz rozmówca, nie istnieją ogólne wymogi związane z terminem wydania opinii biegłych czy dotyczące długości obserwacji. „O terminie i czasie badań decydują de facto lekarze. Nie wynika to z żadnych regulacji zewnętrznych. Szpital, co najwyżej, może sam nałożyć takie wymogi na lekarzy w wewnętrznym regulaminie” – tłumaczy mecenas.

Prawnik zaznacza, że opinia lekarska dotycząca pułkownika nie będzie jawna. „Postępowanie przygotowawcze jest niejawne. Jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu, to opinia taka być może zostanie ujawniona. Nie wiem jednak, w jaki sposób skończy się to śledztwo” – tłumaczy nasz rozmówca.

Krzysztof Wąsowski, pytany czy okoliczności działania pułkownika Przybyła, mają jakiś wpływ na postępowanie lekarzy, zaznacza, że nie. „Nie sądzę, by okoliczności decydowały o intensywności badań czy ich szczegółowości” – tłumaczy. Zaznacza, że nadużycia w związku z badaniami wynikają na ogół z chęci obserwowanego, by uniknąć odpowiedzialności karnej. „Nie sądzę, by lekarze chcieli kogoś specjalnie uznać za wariata” – podkreśla. Jednak historia płk. Przybyła przypomina inną historię, która każe sceptycznie patrzeć na działania lekarzy w tej sprawie.

Gdy Ryszard Cyba postrzelił w 2010 roku w Łodzi działacza PiS, trafił do szpitala psychiatrycznego. Spędził tam wiele tygodni. Jak tłumaczył wtedy obecny poseł PiS, związany z Łodzią, Witold Waszczykowski, sprawa wyglądała jakby szukano lekarza, który wyda opinie o niepoczytalności mordercy. „W tym przypadku śledztwo próbowano wyciszyć dowodząc, że Cyba był niepoczytalny. Cała sprawa wyglądała, jakby rzeczywiście szukano lekarza, który wyda opinię o niepoczytalności” – mówi nam Waszczykowski.

Poseł zauważa, że sprawa pułkownika Przybyła uruchomiła zbyt głośną debatę, by można było dziś wyciszyć spory wokół prokuratury wojskowej. Jednak, przyznaje, że pobyt pułkownika w szpitalu psychiatrycznym może być wykorzystany do uciszenia samego wojskowego. „Trzeba pamiętać, że Przybył w swoim wystąpieniu nie tylko opowiedział się przeciwko zmianom w prokuraturze, ale również informował o wielu śledztwach ws. nieprawidłowości w wojsku. Jak tłumaczył chodzi o korupcję na setki milionów złotych” – przypomina poseł w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Zdaniem naszego rozmówcy, sprawy zdrowotne mogą zostać wykorzystane, by wyciszyć pułkownika i schować go przed mediami. „Prawdopodobnie jego hospitalizacja będzie przebiegała wiele miesięcy. On musi przejść rehabilitację, badania psychiatryczne. Być może będzie potrzebował operacji plastycznej. Można się spodziewać, że kwestie medyczne mogą posłużyć do wyciszenia sprawy samego pułkownika Przybyła” – kwituje Witold Waszczykowski.

Badania psychiatryczne od lat są sposobem na walkę polityczną w reżimach autorytarnych. Wciąż jest to sposób na uciszanie niewygodnych ludzi w Rosji. Dziennikarze czy opozycjoniści są karani przez Kreml właśnie zesłaniem do szpitala psychiatrycznego. Czy polska rzeczywistość zbliżyła się na tyle do rosyjskiej, że losy pułkownika Przybyła są zagrożone? To trzeba obserwować, ponieważ pułkownik z jednej strony ujawnił ważne dla kraju śledztwa dot. wojska, a z drugiej strony pokazał, że wojskowa prokuratura działa niczym sekta, której członkowie są w stanie strzelać do siebie, by bronić szefa. Pułkownik Przybył nie może zniknąć, musi wyjaśnić opinii publicznej swoje motywy. Jednak być może nie wszyscy tego oczkują…

Stanisław Żaryn
[fot. Jan Nowak]

Słowa kluczowe:

Przybył

,

szpital

,

prokuratura

,

wojsko

,

opinia

Warto poczytać

Facebook