Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

PiS walczy o większość konstytucjną

04.09.2013

Jarosław Kaczyński zapowiada głęboką naprawę państwa po przejęciu przez PiS władzy w Polsce. Informuje, że nowy program gospodarczy partia zaprezentuje w styczniu.

Grę o dużą stawkę zapowiada prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Rzeczpospolitą". "Chcemy mieć większość konstytucyjną, aby móc przebudować państwo. Ale zdaję sobie sprawę, że wygranie wyborów z tak znaczną przewagą nad Platformą będzie niebywale trudne. Możemy być skazani na koalicjanta. Jeśli nasi partnerzy koalicyjni uznają, że warto podjąć się wspólnego wysiłku, to będziemy chcieli pójść bardzo daleko. Jeśli takiej woli nie będzie, to konstytucja tworzy pewne ramy, które są nie do przekroczenia. Ale jestem przekonany, że nawet drogą ustawową albo poprzez decyzje niższego szczebla, można zrobić wiele dobrego" - mówi Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Zapowiada również, że w Polsce powinno dojść do zmiany konstytucji. Pytany, w jaką stronę powinny iść rozwiązania ustrojowe prezes PiS odpowiada: "Musimy się zdecydować: albo rządzi prezydent, albo rząd.  W Polsce stworzono koncepcję prezydentury czynnej, która – jeśli prezydent i premier nie są ze sobą ściśle związani – musi prowadzić do konfliktu. Należy też jasno zapisać kwestie suwerenności Polski i wyższości krajowych przepisów nad prawem europejskim. Musi być jasno rozstrzygnięte, że gospodarzami w Polsce są Polacy i nie można nam narzucać niczego, co jest sprzeczne z polskim porządkiem prawnym i systemem aksjologicznym. Dlatego też jednoznacznie musi zostać zapisana kwestia rodziny i związku małżeńskiego".

Lider opozycji zapowiada nowy program gospodarczy swojej partii. "Swój nowy program gospodarczy przedstawimy prawdopodobnie w styczniu. Prace nad nim trwają. To będzie diagnoza obecnej sytuacji gospodarczej kraju i recepta na jej poprawę. Ale to nie będą ogólniki – pokażemy konkretnie, co zrobić, aby Polska się lepiej rozwijała, a patologie zostały przezwyciężone" - wskazuje Kaczyński.

Jak wyjaśnia w Krynicy na Forum Ekonomicznym będzie mówił "o sprawach doraźnych związanych z kryzysem".

Jego zdaniem obecnie "najpilniejszą kwestią jest naprawa finansów publicznych, do czego jako partia jesteśmy nieźle przygotowani". "Mamy cały system finansów publicznych opisany na nowo w gotowych projektach ustaw. Chodzi o ustawy podatkowe i kompleksowy plan przebudowy urzędów skarbowych i celnych. Gdy dojdziemy do władzy, to przebudowa finansów państwa nastąpi bardzo szybko" - wskazuje, zapowiadając nowe regulacje dotyczące VATu, PITu i CITu. Zaznacza, że "bez zmian PiS zostawił tylko akcyzę".

Kaczyński zaznacza, że za czasów koalicji PO-PSL doszło do wielu patologicznych zjawisk, m.in. związanych z wydatkowaniem funduszy europejskich: "Platforma doszła do władzy, zarzucając nam łamanie prawa podczas walki z korupcją. To był sygnał dla skorumpowanych biznesmenów, że teraz można kraść z przyzwoleniem ze strony władzy. A gdzie można ukraść najwięcej? Przy funduszach europejskich. W ten sposób mamy choćby koszmarnie drogie – i fatalnie wykonane – autostrady. Nagrania podsłuchów biznesmenów z firm drogowych obnażają ten stworzony przez PO system. Gdy wrócimy do władzy, to tacy ludzie znów powinni się bać. Będzie im grozić utrata majątku i wyroki".

Kaczyński zapowiada również, że gdy PiS wygra wybory państwo będzie stymulowało podwyżki pensji w Polsce. Zaznacza, że jest na to "wiele metod", np "karne podatki". "Generalnie Polacy zarabiają za mało, biorąc pod uwagę pozycję gospodarczą naszego kraju. A powinni zarabiać więcej – żeby zwiększyć popyt, jakość życia. A to proszę mi wierzyć przełoży się na wzrost. Ponadto musi być w końcu odtworzony dialog pomiędzy pracownikami a pracodawcami. Obecny rząd nie wywiązuje się jednak z roli arbitra. Zerwano dialog pomiędzy przedstawicielami pracowników i pracodawców. Stało się nawet coś gorszego. Rządzący obecnie Polską bezrefleksyjnie – nie patrząc na koszty społeczne – firmują rozwiązania, które mogą naruszyć ład społeczny. Podniesienie wieku emerytalnego, elastyczny czas pracy – przecież to grozi konfliktem i nieprzewidywalnymi skutkami. Czy chcemy, żeby społeczeństwo zostało na trwale podzielone na niewielką grupę beneficjentów przemian i całą resztę o statusie wyrobników, którzy nie posiadają już żadnych praw pracowniczych i obywatelskich? Czy chcemy, żeby uprzywilejowana mniejszość musiała zamykać się za murem strzeżonych osiedli przed oburzonymi, których pozbawiono statusu obywateli i konsumentów?" - tłumaczy prezes PiS.

Przyznaje, że "nie chciałby kandydować na prezydenta". "Nie dlatego, że boję się Komorowskiego. Tusk też wydawał się teflonowy, a dziś widać, że jest inaczej. Do wyborów prezydenckich są jeszcze dwa lata, może się wiele zdarzyć. Zwracam uwagę, że Komorowskiego nikt w poprzedniej kampanii nie prześwietlał i nie atakował. Ale ja wolę być premierem. Chciałbym, aby jedynym „prezydentem Kaczyńskim" w historii Polski był mój brat" - tłumaczy.

Pada również wcześniej nie słyszana deklaracja. Pytany o możliwą destrukcję obozu prezydenckiego prezes PiS wyjaśnia: "Jeśli wygramy przekonująco, to Komorowski będzie sobie zdawał sprawę, że zaszła poważna zmiana nastrojów społecznych i nie będzie szedł z nami na zwarcie. Oczywiście, najlepiej byłoby, aby wybory prezydenckie wygrał nasz kandydat prof. Piotr Gliński. Pytanie, jakie ma szanse. (...) Komorowski jest człowiekiem jednej strony – najlepszym przykładem jest to, że wezwał podobnie jak Donald Tusk do bojkotu referendum w Warszawie. Do tego dochodzą jego dziwne związki z ludźmi związanymi ze służbami. (...) Komorowski był jedynym posłem PO, który bronił WSI. Bardzo wyraźnie pokazuje jego szczególny stosunek do tej służby, która była filią rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jego otoczenie też jest szczególne".

Zdaniem prezesa PiS przedterminowe wybory są możliwe, a PiS byłby gotów je poprzeć: "Oczywiście, że poprzemy wybory, ale tylko jeśli najpierw premier Tusk poda się do dymisji. Nie zgodzimy się na to, by ci ludzie, którzy przez tyle lat trzymali w rękach państwo, mogli jeszcze kontrolować wybory".

Kaczyński pytany, czy sądzi, że Tusk może sfałszować wybory wyjaśnia: "PiS zgłosiło dziesięć poprawek do prawa wyborczego, które miały zmniejszyć możliwość fałszowania wyborów. Wszystkie zostały odrzucone. Dlaczego?"

I zapowiada, że w 2015 roku jego partia powoła "duży ruch społeczny, który będzie pilnował poprawności wyborów": "My postulowaliśmy, by w komisjach wyborczych zasiadali sędziowie, a nie samorządowcy, bo – szczególnie w przypadku wyborów samorządowych – to sytuacja dziwna. Jest też pytanie, gdzie znajdują się serwery, na które spływają wyniki wyborów? Dlaczego te serwery nie pracują w państwowych pomieszczeniach? (...) Ja niczego nie zarzucam. W niektórych sferach życia, tak jest w przypadku wyborów, obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Do tego dochodzi wiele innych przesłanek, jak np. duże ilości głosów nieważnych".

Jarosław Kaczyński odnosi się również do sprawy manifestacji "Solidarności", która nie została oficjalnie poparta przez PiS: "Jedną z metod ratowania  III RP, stosowaną przez tych, którzy już nie wierzą w Platformę, jest pokazywanie, że PO jest zła, a krytykują ją z jednej strony SLD, a z drugiej PiS. A więc SLD ma się jawić jako alternatywa. A przecież to SLD jest jednym z autorów tego systemu. Ich kontestacja jest mało wiarygodna. SLD dziś przygotowuje się do wspólnego marszu w koalicji z PO. My mamy całkiem inny cel".

Kaczyński zapowiada również, że po przejęciu władzy, jako premier "nie będzie się zajmował wyjaśnianiem tragedii smoleńskiej". "Może powołamy sejmową komisję śledczą, może będziemy działali w ramach istniejących instytucji. Zaczniemy od podporządkowania prokuratury Ministerstwu Sprawiedliwości. Zrobimy weryfikację śledztw, jak również innych materiałów, które zostały zebrane z różnych źródeł, również przez zespół Antoniego Macierewicza. Poprosimy inne państwa o pomoc. Będziemy się starali dowiedzieć, co się stało w Smoleńsku i kto odpowiada za błędy w śledztwie. Chcemy się też dowiedzieć, co oznaczały różne wcześniejsze wypowiedzi polityków PO, w stylu, że „prezydent gdzieś pojedzie i się wszystko zmieni", lub o „ślepym snajperze", który strzelał do mojego brata, a nie trafił" - zapowiada Kaczyński.

Cały wywiad w "Rzeczpospolitej"

TK
[Fot. PAP/Leszek Szymański]
CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook