Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

PiS domaga się zawieszenia Grabarczyka

30.04.2015

PiS uważa, że Cezary Grabarczyk, który odszedł z funkcji ministra sprawiedliwości, powinien zostać także zawieszony w prawach członka PO. Tak powinny wyglądać standardy w europejskim kraju - stwierdził szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Kancelaria premiera poinformowała w środę późnym wieczorem, że Grabarczyk podał się do dymisji, a premier Ewa Kopacz ją przyjęła. Według kancelarii premiera, nazwisko nowego ministra sprawiedliwości powinno być znane na początku przyszłego tygodnia.

Według Błaszczaka premier Kopacz chciała "przeczekać" i nie dymisjonować Grabarczyka, ale presja społeczna, dziennikarska i PiS doprowadziła do zmiany jej decyzji. "Powinien być zawieszony w swojej partii - Platformie Obywatelskiej. Tak powinny wyglądać standardy w europejskim kraju" - powiedział szef klubu PiS w czwartek dziennikarzom.

Według niego, "jest jeszcze sprawa tego, że Cezary Grabarczyk jest jednym z założycieli komitetu wyborczego Bronisława Komorowskiego". "Pytanie należy skierować do urzędującego prezydenta: czy pan Cezary Grabarczyk nadal będzie członkiem komitetu wyborczego, czy też nie" - dodał Błaszczak.

Szef klubu PiS stwierdził też, że sprawa Grabarczyka "źle wygląda", bo - według niego - pokazuje, że w Polsce "są ludzie nietykalni".

P.o. sekretarza generalnego Platformy, minister sportu Andrzej Biernat pytany o to, co zrobi partia ws. Cezarego Grabarczyka powiedział, że dopóki nie ma zarzutów prokuratorskich, nie ma powodu do zawieszenia, czy wyrzucenia z partii.

Do sprawy Grabarczyka odniósł się także kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda.

"Platforma się tego obawiała, stąd tak szybka decyzja, niespodziewana. Przecież kilka godzin wcześniej premier Kopacz mówiła, że najpierw niech wypowie się prokuratura, określi swoje szczegółowe stanowisko w sprawie, a dopiero potem będzie można rozważać dymisję. Tymczasem wieczorem słyszymy: dymisja i to natychmiast przyjęta" - mówił Duda dziennikarzom.

Według niego, cała sprawa "pokazuje powinien zwyczaj działania". "Pan minister Grabarczyk, wtedy wicemarszałek Sejmu, był traktowany w niemalże królewski sposób przez przedstawicieli policji, nie musi przystępować do egzaminu praktycznego na strzelnicy i, wszystko na to wskazuje, dostaje pozwolenie na broń. To specyficzna sprawa, która nie ma nic wspólnego z państwem prawa" - dodał Duda.

Dymisja dotychczasowego ministra sprawiedliwości wiąże się ze sprawą, o której media doniosły w ubiegłym tygodniu.

Grabarczyk został przesłuchany przez prokuraturę w Ostrowie Wielkopolskim w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi przy egzaminach i wydawaniu zezwoleń na broń palną. Policjanci z Łodzi mieli załatwiać VIP-om broń bez konieczności zdawania egzaminów.

Sam Grabarczyk potwierdził wtedy w rozmowie z dziennikarzami, że został "zaproszony przez prokuratora na przesłuchanie" i był przesłuchiwany w charakterze świadka. Nie chciał jednak mówić o szczegółach tej sprawy. "Nie jestem gospodarzem tego postępowania i nigdy do tej pory nie komentowałem postępowań, które są w toku. Tak samo uczynię i tym razem" - zaznaczył wówczas. Potwierdził, że ma pozwolenie na broń, dodając, że otrzymał je "poprzez procedurę uzyskania pozwolenia". Pytany, czy procedura ta przebiegła w sposób prawidłowy, odpowiedział: "to jest w tej chwili weryfikowane".

W środę dziennikarze śledczy portalu tvn24.pl podali, że Grabarczyk został nagrany w sprawie egzaminu na broń, jednak łódzki prokurator nie wystąpił do sądu o to, aby podsłuchana rozmowa mogła być uznana za dowód w śledztwie, a gdy kolejny prokurator zdecydował o przeszukaniu biura poselskiego Grabarczyka, szefowie odebrali mu śledztwo.

W wydanym w środę oświadczeniu Grabarczyk napisał m.in., że jego rezygnacja "leży w interesie państwa i wymiaru sprawiedliwości". "Nie może być wątpliwości co do osoby pełniącej funkcję ministra sprawiedliwości" - oświadczył.

Zaznaczył, że nie może komentować sprawy z uwagi na fakt, iż w toczącym się postępowaniu występuje w charakterze świadka. Podkreślił, że zależy mu na jej szybkim wyjaśnieniu. "Nigdy nie wpływałem na decyzje procesowe prokuratorów prowadzących postępowanie. Pierwszy mój kontakt z prokuraturą w niniejszej sprawie nastąpił podczas mojego przesłuchania w dniu 20 kwietnia 2015 r." - dodał.

AM/PAP

[fot. PAP/Leszek Szymański]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook