Jedynie prawda jest ciekawa

Piloci żałują milczenia

05.01.2012

Po katastrofie smoleńskiej dowódca Sił Powietrznych, gen. Lech Majewski zakazał oficerom ze specpułku wypowiadania się na temat katastrofy i sytuacji w pułku. Dziś żołnierze wstydzą się, że nie bronili swoich poległych kolegów.

- Dziś mogę powiedzieć, że żałujemy tego, że milczeliśmy. Być może gdybyśmy w pierwszych dniach po katastrofie o pewnych sprawach rozmawiali szczerze, to zostałyby one przedstawione w innym świetle. Niestety, nikt wtedy nie wyszedł przed szereg – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” były pilot rozformowanego 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

Jego zdaniem raport Millera był dla pułku tendencyjny, krzywdzący i przedstawił pilotów jako przestępców i nieudaczników.

Rozmówca „ND” zaznacza, że oficerowie specpułku do samego końca nie spodziewali się, że jednostka zostanie  zlikwidowana. - Kiedy w sierpniu zobaczyliśmy konferencję premiera Donalda Tuska i ministra Tomasza Siemoniaka i usłyszeliśmy, że specpułk zostanie rozformowany, byliśmy w szoku. Loty się odbywały i nic nie wskazywało na to, że tak się to skończy – mówi.

Odkrywa także mechanizmy panujące w specpułku, odsłaniając politykę kadrową po rozwiązaniu jednostki. Oficerowie, którzy pracowali w nim kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, nie zostali nawet na koniec należycie docenieni. - Byliśmy w szoku, bo osoba, która przepracowała w armii prawie 40 lat, z czego większość w specpułku, otrzymała 300 zł brutto nagrody! Tak został doceniony wieloletni wkład w rozwój jednostki.

Nasz Dziennik, PiKa
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook