Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Piloci śpią, prezydent czeka

05.04.2012

Krytycy rozwiązania 36. pułku lotnictwa transportowego od miesięcy powtarzają, że jego likwidacja to błąd, że będzie wiązała się z większymi wydatkami, będzie rodziła problemy logistyczne podczas transportu najważniejszych ludzi w Polsce i zmniejszy poziom bezpieczeństwa polskich VIPów. Dopiero obecnie do tych wniosków dochodzą decydenci rządowi.

Jak pisze „Nasz Dziennik”, przetarg na wojskowe samoloty dla VIP-ów to tylko kwestia czasu. Obecne rozwiązanie nie najlepiej oceniają sami użytkownicy rządowej floty. I jest kosztowne. Z problemem raczej prędzej niż później będzie musiało się zmierzyć Ministerstwo Obrony Narodowej, które dziewięć miesięcy temu podjęło decyzję o rozformowaniu specpułku – pisze „Nasz Dziennik”. Gazeta zaznacza, że czarę goryczy przelała sytuacja, w której państwowa delegacja musiała czekać aż załoga embraera czarterowanego przez rząd się wyśpi.

Po podliczeniu sumy zysków i strat związanych z czarterem samolotów okazało się, że obecne rozwiązanie nie jest najlepsze. Do tego loty z VIP-ami w rejony stacjonowania Polskiego Kontyngentu Wojskowego stwarzają problemy. Embraery muszą być wspierane wojskowymi samolotami CASA, a to generuje dodatkowe koszty – tłumaczy „ND” jedno ze źródeł. Piloci czarterowanych samolotów mogą latać jedynie na lotniska komunikacyjne. Podróże np. do Afganistanu wiążą się z konieczności organizowania dodatkowego lotu, który dowiezie delegację na miejsce. Przesiadka najczęściej odbywa się w Uzbekistanie. PKW wysyła tam transportowe samoloty CASA, które transportują oficjalne delegacje do Afganistanu. To rozwiązanie drogie i niewygodne, ponieważ samoloty te są maszynami transportowymi, a nie pasażerskimi.

Problemem jest też mała elastyczność załóg embraerów, co dyktuje korzystającym z czarteru dyscyplinę czasową. Bywały przypadki, że delegacja musiała czekać na cywilną załogę, która zgodnie z procedurami wypoczywała w warunkach hotelowych. Bolesne skutki czarteru odczuł prezydent Bronisław Komorowski podczas podróży do Chińskiej Republiki Ludowej w grudniu 2011 roku. By dotrzeć do Chin, samolot miał dwukrotne międzylądowania w Jekaterynburgu (wykorzystane na spotkanie z ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą obwodu swierdłowskiego), a następnie w Irkucku. Postój tłumaczono koniecznością wypoczęcia załogi embraera – pisze gazeta.

W związku z problemami z lotami VIPów, rząd zastanawia się nad zakupem maszyn do realizowania lotów najważniejszych osób w państwie. Taka koncepcja powraca, bo praktyka pokazuje, że te samoloty są potrzebne. Oficjalnie oczywiście chwali się obecne rozwiązanie, ale ono nie broni się nawet z ekonomicznego punktu widzenia – tłumaczą rozmówcy „ND”. Dla realizacji potrzeb polskiego państwa rząd powinien zakupić dwa duże i cztery mniejsze samoloty.

Jak wyliczają eksperci obecne rozwiązania są niewygodne i kosztowne. Koszty rocznego czarterowania dwóch Embraerów 175 to blisko 25 mln złotych. To niewiele mniej niż środki, którymi dysponował budżet specpułku, który miał na stanie samoloty Tu-154M, Jaki-40, bryzy i śmigłowce Sokół oraz Mi-8 – kwituje gazeta.

saż
[Fot. Wikipedia.pl]

Słowa kluczowe:

prezydent

,

samolot

,

VIP

,

embraer

,

MON

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook